Pokazywanie postów oznaczonych etykietą mycie. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą mycie. Pokaż wszystkie posty

środa, 27 marca 2019

Mycie włosów po hennie i szamponowy eksperyment

Mycie włosów po hennie i szamponowy eksperyment
Czasem nawet sama siebie zaskakuję. Niby tylko weszłam pod prysznic, żeby umyć włosy, a wzięłam ze sobą odżywkę... Wymasowałam w skórę głowy i zastanowiłam się nad swoim podejściem do mycia w ten sposób. Nad tym jakiej jeszcze bym chciała użyć... W całym moim zbiorze kosmetyków do włosów jest sporo pozycji, ale i tak wiem, że jak chce po coś sięgnąć, to na nic się nie decyduję, bo nie ma tam nic spektakularnego! Tym razem więc będzie o kosmetykowym chciejstwie i ulubionych rzeczach. Postaram się nie odbiegać od tematu i nie zajmować linijek procesem myślowym spod prysznica.


Ostatni miesiąc (jakiś miesiąc temu) lub nawet dłużej traktowałam swoją głowę mocnymi szamponami. Raz na jakiś czas pojawiła się odżywka.

Pierwsze mycie po hennie przeważnie powinno być później niż wcześniej, ale wyjeżdżam do rodziny i nie chcę myć włosów u nich na noc, bo pewnie skończyłoby się to pofarbowanymi ręcznikami i pościelą. Oczywiście to wszytko się spiera od razu i łatwo, ale to i tak obciach!
Teraz to mycie Vatiką (po dłuższym myciu mocnymi szamponami) okazało się dla mnie czymś szokującym! Włosy nagle stały się lejące, gładkie, łatwo rozczesujące - samymi palcami wręcz(!), a ja już chyba zapomniałam, jak to jest fajnie, gdy nie trzeba się siłować z kołtunami.

Wcześniej też nie rozczesywałam się na siłę, ale używałam serum silikonowego. Ono wygładza nawet po mocnym zmyciu włosów rypaczem. Nie będę ukrywać - jestem teraz na takim etapie, że próbuję się pozbyć i zużyć jak najwięcej kosmetyków, które już mam. Sporo wydałam koleżankom, kilka sprzedałam. Od ponad 3 miesięcy marzyłam o tym, żeby kupić sobie delikatny szampon z Ecolabu, a jednocześnie wmawiałam sobie, że go nie potrzebuję. Teraz myję nim (wersja czerwona) i ciągle jestem niezadowolona.

Kiedy tylko wchodzę do łazienki z zamiarem mycia głowy, to muszę się zastanawiać „czym umyję włosy tym razem”, bo nie mam takiego pewniaka, którym był dla mnie ten szampon. Ciągle myję głowę na zmianę odżywką i szamponem, łączę to ze sobą, zamieniam, raz stosuję jeden sposób, raz drugi. Można by powiedzieć, że ciągle eksperymentuję, ale tak naprawdę to to eksperymentowanie już dawno mi się znudziło. Moje włosy po Stanach były w jakimś takim kryzysowym momencie... (Chyba że to tylko moja psychika i pogląd na ich temat był w takim stanie...) Po obcięciu miałam chociaż ochotę na mycie :) One jakoś tak się wyprostowały i niczego nie było im trzeba, więc niczego im nie dawałam.


Po dłuższym czasie mycia samymi szamponami udało mi się je trochę przesuszyć. Teraz zrobiłam hennę, która też dołożyła jeszcze swoją cegiełkę i z martwych i prostych włosów, choć z objętością, wyłoniły się fale. Nie żebym narzekała, ale też już zapomniałam ile to zachodu w nakładaniu żelu, ugniataniu, a co najgorsze - suszeniu dyfuzorem. Jak ja tego nienawidzę! To chyba najgorsza czynność włosowa, jaką przyszłoby mi wykonywać, pewnie dlatego nie robię tego częściej niż w 2 razy do roku i to w porywach.

Co do mojego podejścia do kosmetyków... to jest taka prawidłowość, że nawet nie chce mi się sięgnąć po coś nowego, bo od razu zakładam, że nie dorówna czemuś staremu, co bardzo mi się podobało i co lubiłam. Mam tak właśnie w przypadku odżywek myjących... Wy już wiecie, że ja lubię te alkoholowe, no i dlatego głównie ostatnio nie myślałam o myciu odżywką - wszystkie jakie lubiłam najbardziej już wykończyłam, a zostały mi tylko jakieś zbyt treściwe lub na średnim poziomie działania (w mojej opinii). Morał jest jeden i tak chyba pozostanie już na zawsze: zamiast 10 przeciętnych, warto mieć 2 odżywki ale porządne.

P.S. Po miesiącu od napisania tego tekstu stwierdzam, że jak przez niego przebrniecie, to macie samozaparcie! Nie wiem, dlaczego nie opublikowałam go wcześniej. Może przeraziła mnie wizja redakcji, ale spostrzeżenia są tu jak najbardziej trafne. Wrócę do nich w czymś, co da sie czytać. Może jeden post o mojej skórze głowy przy obciętych włosach?

P.P.S. A jak u Was z tym dyfuzorem? Wiem, że dziewczyny z CGP kochają taki sposób suszenia, a ja jestem chyba niecierpliwa. Godzina z życia to dla mnie stanowczo za długo na włosy.

czwartek, 17 maja 2018

Mycie odżywką - aktualizacja i ranking

Mycie odżywką - aktualizacja i ranking

Hej!


Ostatni post o myciu odżywką powstał mniej więcej na początku mojej włosomaniaczej drogi, znajdziecie go TUTAJ, ale teraz mam już:
- większą bazę produktową - przetestowałam i poznałam składy bardzo wielu produktów, m.in. dzięki wpisowi o kosmetykach z Rossmanna zgodnych z CG - wszystkie one TU,
- więcej doświadczeń - zdążyłam przetestować naprawdę sporo odżywek i masek do mycia skóry głowy,
- ogólnie więcej wiedzy na temat składów, właściwości kosmetyków, marek i preferencji grupy :) 


Dla przypomnienia - maska/odżywka do mycia powinna zawierać pewną grupę składników, które umożliwią mycie - są to środki powierzchniowo czynne - kationowe lub niejonowe, czyli delikatne. Zaliczają się do nich związki:
- chloride (np. behentrimonium, cetrimonium)
- methosulfate (np. behentrimonium methosulfate)
- glukozydy(?) (np. decyl) - warto głębiej wniknąć w temat, ale w gotowych odżywkach raczej ich nie znajdziecie, pomysł na DIY (dziękuję Andrzej za podsunięcie!), więcej do przeczytania chociażby tu o decyl glucoside LINK
ALE! Odżywki z jakimkolwiek alkoholem tłuszczowym są w stanie zemulgować olej bez tych dodatkowych substancji myjących, dlatego tak świetnie nadają się do tego Petale, mimo że dla mnie do mycia są zbyt słabe :)

Nie powinna za to zawierać oblepiaczy! Silikony, woski, parafina i olej mineralny, najlepiej bez quaterniów. Więcej o założeniach metody CG TU.

Pamiętajcie też o dokładnym, dość długim masowaniu skóry z odżywką i spłukiwaniu, najpierw ciepłą, później chłodniejszą wodą.

No dobrze, chyba dość teorii, resztę znajdziecie w linkach, a teraz najważniejsze - MÓJ NOWY RANKING!

1. Odżywki z alkoholem! Zdecydowanie kontrowersyjna sprawa, jeśli chodzi o CG, lecz przypominam CG NIE MÓWI o alkoholach. Oczywiście mogą wysuszać włosy, ale też świetnie je oczyszczają! Główna zasada - nie przetrzymujemy takich odżywek dłużej niż 5-10 minut. Oczywiście jednym zaszkodzi szybciej innym wcale. Po to obserwujemy włosy.


Moimi ulubieńcami są Alterra i Balea. Świetnie myją, pozostawiają włosy gładkie i lśniące, świeże na około 4 dni po umyciu.
Przeczytacie o nich TU - Alterra i TU - Balea, przy czym żółta jest wg mnie lepsza.

2. Odżywki bez alkoholu, lecz niestety coś za coś - tutaj zawarłabym Kallos Color i Vatikę z czarnuszką, która zdecydowanie jest dla mnie królową tej grupy. Myje się nią świetnie! Niestety obie mają konserwanty M, które potrafią mocno uczulić.

3. Emulgacja i bardzo długie mycie? Absolutnie jest to grupa Petali i testowane przeze mnie znajdziecie TU. W tej grupie znajdą się także maski Babuszki Agafii - drożdżowa i łopianowa, myślę, że spokojnie można ich próbować do tego celu. Isany bez alkoholu polecane we wpisie z kosmetykami CG też są z tych "bardziej treściwych", moje włosy są po nich mega dociążone, czuć działanie, co niestety u mnie wyklucza je z myjadeł, ale! Sprawdzają się przy suchym skalpie i włosach wymagających więcej miłości.
Alkohole tłuszczowe wystarczają do emulgowania oleju w myśl zasady - tłuszcz tłuszczem :)


4. Grupa "od biedy" - można umyć nimi włosy w kryzysowej sytuacji, ale na dłuższą metę nie polecam. Znajduje się tu np. ostatnio testowana przeze mnie do tego celu Isana Pure Locken. Mycie wyszło ok, ale mam przeczucie, że po dłuższym stosowaniu mogłaby zrazić do siebie skórę głowy. Myłam także odżywką proteinową, bodajże z proteinami jajecznymi... Włosy były szorstkie nawet po chwili trzymania, nie są to ewidentnie moje proteiny, choć skóra była zadowolona.

Jeśli macie inne ulubione odżywki do mycia, podpowiedzcie! W starym wpisie jest ranking, jak widzicie - większość już udało mi się przetestować :) Oczywiście z tych, które uznałam za odpowiednie.

niedziela, 29 kwietnia 2018

Szampon - jaki wybrać i jak go dobrać

Szampon - jaki wybrać i jak go dobrać

Kompendium o skórze głowy


Skoro wiele z Was nie stosuje metody CG (i ja w pełni rozumiem wskazania, które to wymuszają), a wszelkie problemy ze skórą głowy należy diagnozować i leczyć, to ten wpis powinien Was zmotywować do bliższego przyjrzenia się sobie.
Kiedy maska lub odżywka nie wchodzi w grę jako myjadło, to pozostaje szampon... ale jaki? Jak dobrze dobrać szampon dla siebie? Postaram się odpowiedzieć poniżej, zapraszam!


Na pewno już wiecie, że szampony możemy podzielić na kategorie - delikatne, średnie i mocne i będziemy używać takiego, jakiego potrzebuje nasza skóra. Jest też wiele uzasadnionych powodów do częstszego / codziennego używania delikatnych szamponów i dopiero raz na jakiś czas mocniejszego oczyszczenia. Skórę możemy mieć suchą, normalną, tłustą i mieszaną. Tak! Dotyczy to także skóry głowy! Jeśli "taka nasza uroda" i po prostu mamy skórę tłustą lub chorobę przewlekłą (i w tym miejscu odsyłam Was na bloga Joanny poczujzycie.pl, która na pewno pomoże wszystkim zmagającym się z ŁZS) to potrzebny będzie szampon leczniczy. Ten ostatni będzie niezbędny przy ŁZS, łupieżu i wszelkich dolegliwościach chorobowych. Przy chorych gruczołach musimy zdać się na lekarza, tylko on może nam pomóc, ale czy dana substancja pomoże już za pierwszym razem, czy będziemy szukać ideału przez długi czas... To też niestety nie jest od razu przesądzone. Jedyne co jest pewne - nigdy nie pozwólcie sobie na zaniedbanie skóry głowy, bo to ona (oraz ogólny stan organizmu) determinuje jakość włosów, ich ilość, grubość i ogólny wygląd.

Jak rozpoznać czy na naszej skórze głowy dzieje się coś niepokojącego?

Niestety dopiero po ewentualnych objawach - swędzeniu, zaczerwienieniach, wypryskach, brzydkim zapachu, osadzie, który zostaje pod paznokciem przy przejechaniu po skórze, bardzo szybkim przetłuszczaniu i wszelkich wykraczających poza „normę” zjawiskach jak najpopularniejsze chyba „sypanie” się skóry i białe płatki na ubraniach, które z kolei wynikają z przesuszenia skóry.

łupież - jeden z częstszych problemów ze skórą głowy, shutterstock
Część ze wspomnianych objawów może być spowodowanych nieprawidłową florą bakteryjną, którą często zakłócamy na własne życzenie, używając np. szamponów dla noworodków! Skóra dziecka jest „goła”, dopiero około roku (nieraz szybciej) wykształca się na niej ochronna bariera z bakterii i grzybów, które coraz lepiej ją chronią, powoli obniżając pH do tzw. fizjologicznego, które też przyczynia się do niepowstawania podrażnień w okolicy oczu - pH fizjologiczne to też pH łzy. Dlatego szampon niemowlęcia ma pH w okolicy 7 - odczynu neutralnego, potem dopiero staje się ono niższe i kosmetyk dla około rocznego dziecka już teoretycznie możemy użyć też na sobie. Dużo więcej o tej sprawie przeczytacie u Kosmetologii Naturalnie, a ja przejdę dalej.

Łupież suchy, kosmetyczny, tłusty, łojotok, alergie i podrażnienia bardzo często mogą wystąpić także na skutek używania nieodpowiednich kosmetyków w nieodpowiedni sposób. Nie na wszystkich zadziałają tak samo dane grupy składników aktywnych czy naturalne kosmetyki, tak bardzo ostatnio także przeze mnie popularyzowane. Kosmetyki naturalne mogą wywołać dużo gorsze reakcje skóry niż parafina czy silikony, których używa się szeroko w celach medycznych - oczywiście nie mam teraz na myśli polecania Wam kosmetyków z nimi, bo do kręconych włosów ciągle uważam, że są zbędne, ale wiecie, że zniszczone włosy, które chcemy uchronić przed szybkim i drastycznym cięciem najlepiej zabezpieczać właśnie serum silikonowym? Oczywiście bez protein i wysuszajacego alkoholu w składzie. Jak je odróżnić? TU ściąga :)
Chcę też napisać o chyba najpowszechniejszym trendzie w społeczeństwie - kupujemy szampon drogeryjny: silny detergent, silikon, brak nawilżania... no i łupież kosmetyczny gotowy. O rodzajach łupieżu i ich przyczynach TUTAJ znajdziecie sporo.
O szamponach znajdziecie też już u mnie filmik :)


A ja przejdę do informacji, jak myć skórę głowy, aby się tego wszystkiego nie nabawić. Po pierwsze i najważniejsze - dobra klasyfikacja rodzaju skóry, bo to właśnie do niej dobieramy szampon. Szampony dzielimy na kategorie według zastosowanego detergentu, wszelkie ekstrakty, nawilżacze itp. są raczej tylko bonusem, mogą pomagać, ale szampon jest do mycia. Spis ajnych składowo szamponów dostępnych w Rossmannie znajduje się TUTAJ :) Ale nie dajcie się zwieść, że jest to aż tak proste. Mocno i szybko przetłuszczająca się skóra głowy nie zawsze jest po prostu tłusta, nieraz bywa nadmiernie wyjałowiona - zaburzenie bariery hydrolipidowej zbyt mocnym oczyszczaniem - poznacie to po reszcie skóry, bo sucha twarz czy ciało wskazuje wyraźnie, że i głowa... więc to nadmierne przetłuszczanie suchej to wynik zbyt dużej potrzeby skóry do odbudowania bariery i nawilżenia. Wiecie, taka natychmiastowa reakcja obronna.
Nie mogę też pominąć peelingu, ostatnio dużo o nim piszę, ale może akurat przyszedł do mnie ktoś nowy i jeszcze o tym nie wie - peeling skóry głowy to podstawa, pomaga pozbyć się martwego naskórka, oczyszcza ujścia mieszków włosowych, pozwala skórze oddychać. Wszystko o peelingu TUTAJ.
Także uzupełniająca filmografia!


Sposoby mycia skóry głowy - tak, właśnie to jest kluczowe, nie myjemy włosów, a SKÓRĘ GŁOWY! TUTAJ wszystkie już opisane sposoby. Moim ulubionym jest oczywiście mycie maską, także już opisane TU, ale uznałam że warto tutaj spróbować dotrzeć do Was jeszcze raz :)

Jeśli są jakieś kwestie, których nie poruszyłam, które dla Was wydają się kontrowersyjne lub jeśli uważacie, że napisałam coś niezgodnego z prawdą - piszcie, bardzo chętnie odniosę się do każdego pytania. Tymczasem życzę Wam udanej i długiej majówki! Uważajcie i dbajcie o siebie :)




sobota, 17 lutego 2018

Idealna odżywka do mycia? Balea z DM - recenzja #3

Idealna odżywka do mycia? Balea z DM - recenzja #3

Hej!

Często spotykacie się na moich mediach społecznościowych, a nawet tutaj na blogu, z odżywką Balea, której używam do mycia włosów dość często, jednak jeszcze nie wypowiedziałam się na ich temat szczegółowo. Jesteście ciekawi stosowania, składu i mojej opinii? To zapraszam!


Odżywki Balea zostały przeze mnie zakupione w DM w Chorwacji za około 9 kun, czyli niecałe 6 zł. Pochodzą jednak z Niemiec, co odczytałam z kodu kreskowego i tam kosztują 50 centów. Opakowanie zawiera 300 ml produktu. Chciałabym przytoczyć Wam dokładnie opis producenta, jednak dysponuję jedynie wersją z etykietą po chorwacku, a tego języka akurat nie znam... Cóż, trochę z niemieckiej strony DM o odżywce żółtej - Intensywne nawilżanie:
"Regeneracja i nawilżenie: Balea intensywne nawilżanie z aromatem waniliowym i olejem migdałowym..." co jest dalej... nawet tłumacz google zawodzi. W każdym razie i tak bullshit, przejdźmy do czegoś, co nam cokolwiek powie konkretnego, SKŁAD!

Aqua - woda
Cetearyl Alcohol - emolient
Panthenol - pantenol, nawilżacz
Niacinamide witamina PP, poprawia ukrwienie skóry głowy, wzmacnia cebulki włosów, przez co zapobiega ich wypadaniu 
Isopropyl Alcohol - wysuszacz, rozpuszczalnik, alkohol izopropylowy
Pentaerythrityl Tetra-Di-T-Butyl Hydroxyhydrocinnamate - konserwant, przeciwutleniacz, działanie przeciw bakteriom
Prunus Amygdalus Dulcis Oil - olej ze słodkich migdałów
Parfum - zapach
Dicaprylyl Ether - emolient suchy, subst. kondycjonująca
Isopropyl Palmitate
Behentrimonium Chloride - substancja delikatnie myjąca - kationowa, kondycjonująca, konserwant
Distearoylethyl Hydroxyethylmonium Methosulfate - kondycjoner, antystatyk, subst. zmiękczająca, wg wizażu humektant
Cetrimonium Chloride - substancja delikatnie myjąca - kationowa, kondycjonująca, konserwant
Sodium Benzoate - konserwant
Citric Acid - regulator kwasowości


A teraz o różowej - Odżywka jedwabisty połysk:
"Olśniewający połysk i aksamitnie miękkie włosy: Balea jedwabisty połysk z zapachem kwiatu orchidei nadaje włosom promienny połysk i sprężystość - aż do końcówek. ... Włosy zyskują na wyrazistości." - z tą tłumacz poradził sobie odrobinę lepiej, ale i tak musiałam mu pomóc, skład jest prawie identyczny, dlatego opiszę tylko różnice.

Aqua
Cetearyl Alcohol
Panthenol
Niacinamide 
Isopropyl Alcohol 
Pentaerythrityl Tetra-Di-Butyl Hydroxyhydrocinnamate 
(do tego momentu skład jest identyczny, nie ma oleju, jest od razu zapach)
Parfum
C12-15 Alkyl Benzoate - jedyny do tej pory inny dodatkowy składnik, konserwant, emolient
Dicaprylyl Ether
Isopropyl Palmitate 
Behentrimonium Chloride 
Distearoylethyl Hydroxyethylmonium Methosulfate
Cetrimonium Chloride 
Sodium Benzoate 
Limonene 
Linalool
Alpha-Isomethyl Ione - wszystkie trzy są składnikami kompozycji zapachowej, potencjalne alergeny
Citric Acid

Wniosek: 
Składy obu są łudząco podobne, natomiast odzywka różowa ma jakby i tak gorszy skład, bo nie zawiera oleju ze słodkich migdałów, a więcej chemii i potencjalnych alergenów. Co do isopropylu - mnie on zupełnie nie przeszkadza, dzięki niemu uważam, że odzywka lepiej myje i łatwiej rozpuszcza "brud".


Moje wrażenia: 
Żółtą odżywkę już wykończyłam, sprawowała się naprawdę fajnie, choć nie była zbyt wydajna. 300 ml wystarczyło mi na około 10 myć? Nie jestem pewna, nie zapisywałam, ale t i tak za 50 centów, kupując w Niemczech, wyniosłaby nas niecałe 2,5 zł. To praktycznie tyle, co saszetka Cien, wg mnie MEEEEGA SIĘ OPŁACA. Składy nie zawierają oblepiaczy, są przyjazne CG. Dodatkowo wegańskie. Fajnie się pieniła i waniliowy aromat był naprawdę przyjemny, wcale nie mdlący. O różowej na razie nie mam jednoznacznego zdania, ale jestem na tak.
Głównymi różnicami są wg opisu producenta przeznaczenia odżywek - żółta do nawilżania, różowa do nabłyszczania - jaka jest różnica w praktyce? Nie wiem... Żółta także nabłyszcza, to chyba po prostu pic na wodę, wiecie, dorobienie treści do prostego produktu. Przerost formy nad treścią, taki klasyczny :) Ale odżywki Balea i tak bardzo lubię, naprawdę polecam je do mycia i mam nadzieję, że spróbujecie także innych z tej serii. Są zdecydowanie warte swojej ceny. Nie przetrzymujcie tylko zbyt długo na włosach.

środa, 3 stycznia 2018

Absolutni ulubieńcy tego (pół)roku oraz plany na przyszły

Absolutni ulubieńcy tego (pół)roku oraz plany na przyszły
Wyklepałam już dla Was post z podsumowaniem roku oraz planami na następny i po prostu nie mogłam się oprzeć napisaniu TOTALNYCH ULUBIEŃCÓW! O bieżącej pielęgnacji wiecie na bieżąco, ale chciałabym przedstawić (po raz kolejny) moje hity. Kosmetyki, które dla mnie są must have'ami przynajmniej dla falowanych włosów :)


No i, pozostając w temacie, chyba zapomniałam o jednym ważnym postanowieniu na nowy rok, czyli RECENZJACH! Kurczę, nic wam tu tak wprost nie polecam w sumie, buble były w okolicy wakacji i to raczej nie takie włosowe :D Dlaczego nic nie piszecie?! Wy w ogóle nic nie piszecie... Nie macie o czym? Nie macie żadnych doświadczeń? Serio? Ja jak już do kogoś wchodzę, to obowiązkowo zostawiam komentarz, zawsze tez staram się też zajrzeć do blogujących... No cóż, w podsumowaniu nie narzekałam za bardzo, to ponarzekałam tutaj!

Podstawowy element pielęgnacji - myjadło! Wiecie, że głównie myję włosy odżywką, dlatego też moim absolutnym hitem przez cały okres od wakacji aż do listopada był Kallos Color, zużyłam półtora dużego słoja i... przestałam! Dziewczyny nastraszyły mnie, że może powodować wzmożone wypadanie włosów, dlatego na razie używanie zawiesiłam, ale niedługo do niego wrócę, żeby sprawdzić, czy coś się wzmaga. Skóra była zadowolona, włosy też świeże, miękkie... Trudno! Na razie używam odżywki Balea i pewnie będę używać, dopóki się nie skończy, bo też spełnia swoją rolę :)


W planach mam koniecznie próbę mycia Vatiką z czarnuszką i Ziają do mycia z tsubaki, czekajcie na recenzje :D

Sporadyczny element - szampon. Mocny to O'herbal z lnem, choć zaczęłam używać tego z chmielem (do stosowania przed henną głównie), a delikatny to Vianek czerwony! Nie spodziewałam się, że skóra będzie tak długo świeża po szamponie, kiedy to mój były ulubieniec - Ecolab z aloesem - spowodował przetłuszcz na drugi dzień :( na pewno będę do niego wracać i dawać znać, jak się sprawdza, póki co 2 razy pod rząd z szamponem to u mnie maksymalna ilość, odżywka jest dla mnie idealna do mycia :)

W planie nie mam testowania nowych szamponów, moje cg jest dość silne, ale... kto wie.

Moja konieczność - odżywka bez spłukiwania - nie wszyscy tak robią, ale dla mnie hitem okazał się Cantu aktywator! Gdy siano sięgało zenitu po zaniedbaniu ombre - pomógł niesamowicie. Włosy wróciły do swojej mięsistości, a w zasadzie nabrały takiej, jakiej nigdy nie miały, zdefiniowały się i pofalowały, puch zniknął. Po prostu polecam :) Ale uwaga! w składzie występuje KOKOS i trochę proteinek! Niedługo pełna recenzja, mam nadzieję!

Coś, bez czego nie ma moich fal - stylizator. Nie będzie tajemnicą, że glut wygrywa wszystko, jak już widzieliście w rankingu, ale! Syoss też daje radę :) Zwłaszcza na Sylwestra zaskoczył mnie niesamowicie. Póki co jest najlepszy ze wszystkich testowanych przeze mnie gotowych produktów.


Na pewno będę testować nowe żele, bo mleczek ani kremów już nie tykam. Coś z Cantu, może Shea albo Deva? Kto wie...

Koniec pielęgnacji? A olejki, wcierki, sera? No cóż, Banfi póki co jest największym wcierkowym pretendentem, ale nie znalazłam jeszcze swojego oleju. Jedynie mgiełka szungitowa pod olej - ulubieniec humektantowy, maseczka drożdzowa Babuszki - emolientowy i keratyna jako półprodukt z proteinek.

Co u Was z produktów do włosów sprawdziło się najlepiej? Odkryliście jakąś perełkę? Koniecznie mi o niej napiszcie!

Ulubieńcy twarzowi bez nowości - absolutnie idealnie sprawuje się u mnie zestaw opisany w rutynie TUTAJ i na razie nic nie zmieniam. Maskę ze ślimakiem mam nadzieję też pamiętacie :) Oto ona:


To tyle! Do następnego :)


piątek, 22 grudnia 2017

Mini niezbędnik wyjazdowy

Mini niezbędnik wyjazdowy

Hej!


Taki mamy obecnie grudniowy czas, że wszyscy gdzieś jadą, może nie wszyscy na dłużej, ale za to niedługo ferie i myślę, że post Wam się przyda - zapraszam na niezbędnik wyjazdowy kręconowłosej!

Prezenty zajmują wszystkie możliwe zakamarki walizki, więc ograniczam się do absolutnie niezbędnych produktów - śledziliście ostatnio mojego Instagrama? Wszyscy stamtąd są na bieżąco, ale na Was też przyszła pora i pokażę mój absolutnie niezbędny zestaw pielęgnacyjny.

1. Myjadło - już w poprzednim poście pisałam o wykluczaniu przyczyn wypadania włosów - ograniczyłam kontakt mojego skalpu z Kallosem Color. Zamiast tego za myjadło posłuży mi odżywka Balea z DM, możecie ją dostać bardzo tanio, a skład ma fajny - do mycia można rzec, że idealny.
Skład: Aqua | Cetearyl Alcohol | Panthenol | Niacinamide | Isopropyl Alcohol | Pentaerythrityl Tetra-Di-T-Butyl Hydroxyhydrocinnamate | Prunus Amygdalus Dulcis Oil | Parfum | Dicaprylyl Ether | Isopropyl Palmitate | Behentrimonium Chloride | Distearoylethyl Hydroxyethylmonium Methosulfate | Cetrimonium Chloride | Sodium Benzoate | Citric Acid.

Zaznaczyłam na czerwono jedyny składnik, który może szkodzić włosom w tej odżywce. Wysuszający alkohol, dlatego też apeluję - nie nakładajcie jej na włosy na dłużej niż 3-5 minut, to akurat odpowiedni czas do umycia włosów, a odżywienia po niej i tak bym się nie spodziewała. Aktualnie kosztuje 50 euro centów. LINK

2. Odżywka/ odżywka b/s - tym razem potrzebuję czegoś do zemulgowania oleju, doproteinowania i małej pojemności - ideałem będzie saszetka odżywki Cien z Lidla - odbudowująca z keratyną i jedwabiem. W ciągu najbliższych trzech dni planuję tylko jedno mycie, więc mi wystarczy. Na 'w razie wu' zabieram drugą saszetkę regenerującą z olejem ze słodkich migdałów. Składy również są super, całkowicie cg, a do nałożenia na chwilę pod prysznicem - rewelacja. W takim wypadku nie będę targać ze sobą aktywatora Cantu. Postu o maseczkach Cien pewnie niebawem się doczekacie i u mnie - póki co zapraszam do Kasi na fali :) POST  i POST.

3. Stylizator - już mi się kończy, ale sięgnę po sprawdzony Syoss Men Powerhold (tak, to ten pomarańczowy). Zawsze mogę na niego liczyć i jednak sprawdza się u mnie najlepiej, co zobaczycie w ogólnym poście o moich stylizatorach TU, a na zdjęciach na moich i dziewczyn włosach TU.

4. Serum na końcówki... u mnie temat kontrowersyjny, ale skoro dostałam taki łądny prezent od Elfa Pharm - znajdziecie na Instagramie - to z niego skorzystam, mimo, że serum jest silikonowe. Wezmę olejek z Green Pharmacy serum na łamliwe końcówki :) Dokładnie TEN.

Podzielcie się, co Wy zabrałyście :D Pół walizki pielęgnacji do włosów? :D Ja jeszcze myślę nad zabraniem Banfi, ale chyba lepiej zacząć z nią nowy rok :D

piątek, 6 października 2017

Jesienna pielęgnacja

Jesienna pielęgnacja

Hej!


Wiecie, że moje włosy ostatnio są coraz bardziej oporne na moje zachcianki? Ostatnio najlepsze co uzyskuję, to połamane fale, ale! Chociaż nie muszę zmagać się z puchem nawet podczas deszczu 😁



Przy okazji jesiennej zmiany - krótki artykuł z pielęgnacją przełomu września i października. No i pokazuję też mój tekst, który napisałam na prośbę Zuzy z bloga 25plus - jej wpis znajdziecie TU, gdy tylko się pojawi, a moje drobne rady poniżej 😊 
Zapraszam!



Kiedy nadchodzi jesień i wymieniamy wszystkie letnie koszulki na kocyki, swetry, szaliki i czapki, musimy liczyć się  tym, że nasze szczęśliwe i rozwiane włosy w lecie, teraz zaczną się buntować. Zwłaszcza te długie - będą się kołtunić, elektryzować i odstawać - tak dzieje się z moimi, zwłaszcza mocny wiatr sprzyja kołtunom. Aby temu zapobiegać, musimy nie tylko uzbroić się w cierpliwość do wyciągania ich spod wszystkich ubrań, ale też w dobrą mgiełkę zabezpieczającą, plastikowe szczotki i grzebienie wymienić na drewniane lub z naturalnym włosiem i na nowo pokochać warkocze, koczki i inne upięcia, które uratują włosy przed mechanicznymi uszkodzeniami.
Wskazana będzie także mocniej emolientowa pielęgnacja niż w lecie, gdy włosy potrzebują więcej nawilżenia. Oleje działają wygładzająco i otulają włos, zabezpieczając go, podobnie jak silikony, które w pielęgnacji włosów prostych będą najlepszymi sprzymierzeńcami 😊

Najlepsze produkty ułatwiające nam współpracę z włosami na zimniejsze miesiące będą zatem olejkami, silikonowym serum lub produktem służącym do termoochrony - oczywiście wciąż unikamy wysuszających alkoholi. Wszystkie silikony i oleje wykazują także działanie antystatyczne - koniec z włosami sterczącymi jak po porażeniu piorunem przy zdejmowaniu swetra! 😊


Produkty z przełomu września i października: 

Ulubione myjadło i odżywka bez spłukiwania - Kallos Color
Szampon oczyszczający użyty raz - O'Herbal z tatarakiem przed henną
Odżywka do długości - Kallos Multivitamin
Maska - Anwen do włosów średnioporowatych winogrona i keratyna
Olej kokosowy Dabur Vatika
Stylizatory - glutek i Syoss Men Powerhold


Przy czym olej i maska Anwen użyte jednego razu wspólnie. Efekt... głównie zaobserwowałam wypłukanie henny i lekkie obciążenie. Czaję się na zakup keratyny hydrolizowanej, żeby dodawać jej po prostu po kilka kropel do jakiejś maski, którą już mam.


Jutro idę uczesać się do fryzjera, może w końcu wyjdzie pięknie i będę mogła się pochwalić, a nie pożalić!

sobota, 23 września 2017

Mycie włosów maską - szeroka instrukcja

Mycie włosów maską - szeroka instrukcja

Hej!



Na wstępie chcę pokazać Wam mój gościnny występ w podsumowującym wakacje newsletterze Elfa Pharm, gdzie pisałam o myciu maską. Oczywiście artykuł został objętościowo ograniczony,  a ja chcę dostarczać Wam jak najbardziej rozbudowanej i szczegółowej wiedzy, która mam nadzieję rozwieje wszystkie Wasze wątpliwości :)
Gotowi? Zaczynamy!

Początkowo chciałam umieścić następujący wpis, który był skondensowany i wyczerpywałby temat:

"Podczas wakacji, kiedy mamy styczność ze słoną lub chlorowaną wodą, która wysusza i włosy i skórę, możemy zastosować mycie maską, aby zminimalizować przesuszenie. 
Przebiega ono w dwóch etapach - moczymy włosy i masujemy skalp z produktem, cała czynność powinna trwać około trzech minut, po czym spłukujemy i powtarzamy. Resztę włosów przeczesujemy palcami lub grzebieniem, aby łatwo było je rozplątać - czesanie z odżywką jest szczególnie ważne dla kręconych i długich włosów. Później wszystko dokładnie spłukujemy i pielęgnujemy jak zwykle.
Maska lub odżywka przeznaczona do mycia skóry głowy powinna zawierać detergent - zazwyczaj jest to cetrimonium lub behentrimonium chloride oraz nie powinno w niej być silikonów. Metoda ta świetnie sprawdza się także dla wrażliwców i alergików."

Możecie teraz łatwo porównać, który fragment został wycięty. Możliwe, że firma po prostu dołączyła reklamę maski, której skład nie do końca odpowiadałby opisowi. Ale po to tu jestem!

Odrobinę więcej pisałam też w ogólnym wpisie o myciu włosów, który jest dostępny TUTAJ

Od razu tłumaczę dlaczego zamiennie używam słów maska i odżywka - dla mnie to po prostu określenia produktów o identycznej funkcji - kondycjonowania włosów. I maska nałożona na krótko i odżywka na długo będą działać. Jasne - nieraz istnieją różnice w konsystencji i ewentualnie składzie, ale dla potrzeb mycia włosów nie uważam tego za kluczowe!

Ja, jako nie do końca restrykcyjna curly girl, raz na kilka myć odżywką używam szamponu - dodatkowo też ok. raz w miesiącu robię hennę, co łączy się z umyciem włosów i skóry czymś na kształt SLSu, bo nie jestem w stanie obronić się przed kumulacją wszelkich oblepiaczy. (Oczywiście, że nie wszystkie zmyjemy tylko detergentami, nieraz potrzeba np. kwasu.) Mój obecnie ulubiony mocniejszy szampon (z detergentem o mocy SLS) to O'Herbal niebieski z lnem i w żadnym wypadku nie namawiam Was do jego kupna, ale ja go lubię i używam. Sprawdzała mi się też wersja z tatarakiem, ale po nim jeszcze ciężej mi rozczesać włosy. Delikatniejszy szampon, który mogę Wam polecić w 100% to Ecolab z aloesem. I tak jak na pierwszych wakacjach miałam ze sobą tylko Ecolab, tak na drugie zabrałam jeszcze Kallosa Color. Wiadomo, że słońce, słona woda i suche powietrze nie wpływają na włosy zbyt pozytywnie - dlatego lepiej częściej zmyć sól za pomocą odżywki niż przetrzymywać ją na włosach przez niechęć do częstego używania szamponu. Mam tu na myśli włosy na długości i osoby, które nie przekonały się jeszcze do wypróbowania mycia maską, ale może zmienicie zdanie pod koniec wpisu :).




Zdaję sobie sprawę z tego, że wiele z Was albo nie może sobie pozwolić na mycie maską przez problemy ze skórą głowy, albo przez uzyskiwane efekty, ale tutaj chcę Was odesłać do Justyny, którą mycie maskami, zwracanie uwagi na składy i zmiana trybu życia uratowały przed utratą włosów. Mimo ŁZS myje maską Vatika z czarnuszką, orzechami piorącymi - Shikakai, glutkiem lnianym i glinkami. Wszystko przeczytacie TUTAJ - gorąco polecam. Justyna jest przykładem niedziałania kosmetyków drogeryjnych tak, jak byśmy tego chcieli.

Wśród włosomaniaczek też występują alergie na konserwanty MI (te powszechne w Kallosach), Cocamidopropyl Betaine (delikatny detergent pochodzenia roślinnego) i wiele innych substancji, z których istnienia nawet możemy nie zdawać sobie sprawy albo bagatelizować sprawę, bo przecież używamy samej natury. Jest to dość powszechne, ale błędne myślenie - wiele naturalnych składników uczula mocniej, niż syntetyczne - dokładnie przebadane w laboratorium.

Pamiętam moje pierwsze podejście do mycia Kallosem Color - pierwszy raz myłam dwukrotnie, było spoko. Po 3 dniach umyłam znowu, ale przyklap wystąpił szybciej i ogólnie musiałam już umyć na 2gi dzień. Trzecie mycie skończyło się swędzeniem skóry głowy i niemiłymi doświadczeniami. Umyłam szamponem. Ogólnie od ciągłego stosowania Kallosa Color na skalp miałam przerwę ok. trzech miesięcy - w tym czasie nauczyłam się mieszać glinkę z szamponem lub maską do robienia peelingu, regularności i zadowolona wróciłam do Kallosa Color. Ciągle co ileś myć sięgam po szampon (najczęściej jeden z dwóch przedstawionych wyżej lub O'Herbal z lnem) i ciągle wracam do Kallosa Color, choć chcę wypróbować też Vatikę z czarnuszką :) Skóra już mnie nie swędzi, włosy nie są przyklapnięte, a normalnie świeże. 
Cały ten wywód ma na celu pokazanie Wam, że nie warto się od razu poddawać, ale że też każdy jest inny i ja mimo, że nie próbowałam jeszcze mycia mocniej ekologicznymi preparatami, to tego nie wykluczam, bo to tylko jedno mycie. Kogo obchodzi czy umyję co 2 czy co 5 dni. A ja będę miała pewność, że zrobiłam wszystko, aby nie tylko uzyskać jak najlepszy efekt na włosach, ale też maksimum zdrowia mojej skóry i włosów.


Mój sposób mycia:

- moczę dokładnie włosy ciepłą wodą, łącznie z nasadą i skórą głowy,
- nakładam odżywkę na skórę i masuję (przeważnie ok. minuty),
- dokładam na długość, rozplątuję włosy palcami, potem czeszę szczotką - polecam szeroko rozstawione grzebienie,
- po rozczesaniu dołu, rozczesuję górę - przeważnie cały proces zajmuje ok. 3 minut,
- ponownie masuję skórę, dokładnie, docierając w każde miejsce,
- gdy czuję, że wszędzie dotarłam - spłukuję również ciepłą wodą. 
Ten punkt będzie dla Was kluczowy, wiele dziewczyn niedopłukuje odżywki dokładnie i skarży się na złe efekty - tłuste włosy. Spłukanie i ocena efektów będą dla Was najważniejsze - czy przejść do dalszej pielęgnacji, czy ponownie nałożyć odżywkę na skalp i umyć drugi raz. Tutaj ostrzegam - nie zobaczycie bujnej piany, włosy nie będą skrzypieć, ale na pewno będą umyte. U mnie najwięcej piany pojawia się przy czesaniu szczotką i podczas spłukiwania.
Ja z miłości do Kallosa Color dokładam jeszcze odrobinę go na długość włosów i już nie spłukuję dokładnie, tylko polewam włosy chłodną wodą, żeby 'domknąć łuski', ale przede wszystkim dobrze je zmoczyć przed nałożeniem stylizatora.

Metody absolutnie nie klasyfikuję, jako odpowiedniej tylko dla kręconowłosych, ale dobrze, żebyście wiedziały, że sprawdza się ona głównie u kręciołków i osób z gęstymi, grubymi włosami - ogólnie takimi, u których ciężko o przyklap.

Na Grupie - polecam kręconowłosym - (osobna zakładka na górze strony!) zadałam pytanie - która odżywka do mycia sprawdza się najlepiej i jest ulubiona - oto zestawienie.


Kallos Color jest zaznaczony przeze mnie i widzicie wyraźnie - praktycznie połowa odpowiadających uważa, że ten Kallos im się sprawdza. Reszta Kallosów zawiera silikony i to niestety dyskryminuje je u mnie z funkcji myjadła do skalpu, ale długość... czemu nie, jeśli nie jesteśmy CG ;)

Czerwonymi kropkami oznaczam maski i odżywki z silikonami, zieloną takie, które silikonów nie mają, a na brązowo oznaczyłam szampon, który zestawieniu znalazł się pewnie przez przypadek :D oraz odżywkę z Ziaji, której skład łudząco przypomina delikatny szampon i aż zaszokowało mnie, że jest tak dobry (bo wiecie, że osobiście Ziaji nie lubię). Dodatkowo na niebiesko oznaczam obecne proteiny, na pomarańczowo konserwanty MI, blado żółty to wysuszające alkohole, a szary oblepiacze - parafina i wosk.
Np. Mrs. Potter's, Balsam do włosów z aloesem, jedwabiem i białą herbatą - posiada dimethicone - silikon i konserwanty MI. 



Odżywek bez silikonów mamy tutaj zaledwie 8, a Vatika z czarnuszką plasuje się na 5 miejscu wśród nich. Na pewno sama wypróbuję ją do mycia.


Na koniec pokażę Wam moje włosy z wczesaną odżywką podczas mycia. Piany jest niewiele, ale jakość mycia niezbyt pomniejszona. A ile plusów!
Włosy są miękkie, łatwo się rozczesują, nie kołtunią i pięknie błyszczą!


Zapraszam do komentowania, dzielenia się wrażeniami, ulubionymi maskami, a także wypróbowania metody :) Może macie jakieś przydatne wskazówki dla początkujących oprócz "NIE ZRAŻAJCIE SIĘ!"?

Do następnego! 
A korzystając z okazji zapraszam Was na moje instastory - ostatnio trochę tam gadam! <3 @ginger.shidless

piątek, 28 lipca 2017

Jak (i czym!) myć włosy

Jak (i czym!) myć włosy

Hej!


Kolejny post z tematyki kompendium, którego nie można pominąć, bo mycie włosów to czynność, którą wykonują wszyscy, ale każdy może mieć na nią inny - własny sposób! Jest ich naprawdę wiele i właśnie dlatego tutaj o tym piszę! Zaczynamy :)

Prawidłowo potraktowane długie, falowane włosy po myciu

Wstęp do specyfików


SZAMPON to specyfik myjący, ma oczyścić skórę głowy z zalegającego łoju, brudu i niepożądanych substancji. Na pewno nie powinien zawierać w składzie silikonu, bo silikony powodują obciążenie skóry głowy, a za to powinien być dobrany do jej typu. Często włosy suche i przetłuszczające się u nasady oznaczają mocno przesuszoną i wołającą o nawilżenie skórę. Łupież to też może być oznaka suchej skóry, ale i tłustej, łojotokowej - do takiego typu dobieramy szampon normalizujący - dobrze działa z pokrzywą, ale sama nie mam tego problemu, więc niewiele mogę polecić. Kręconowłose lub szczególni wrażliwcy, lub wszystko na raz stosują metodę no-poo, czyli bez szamponu - wykorzystują MASKI i ODŻYWKI. 

Ecolab uspokajający do wrażliwej skóry głowy z aloesem - delikatny - średnie detergenty dość daleko od samego początku, chyba faworyt ze wszystkich do tej pory

Na pewno nie polecę mydła, które ma zasadowe pH - oto dlaczego. A TUTAJ o wpływie pH myjadła na włosy wprost i TU o zakwaszaniu u Agnieszki z wwwlosy.pl. Modne MYDŁA do włosów, np. Miodowe od Babuszki Agafii to właściwie żel nazwany mydłem, nie znajdziemy tam silnie drażniących ani mocno zasadowych substancji - dlatego polecam zapoznać się z powyższym linkiem do postu Agnieszki z bloga Kosmetologia Naturalnie, ponieważ ważne, aby analizować każdy skład.

PEELING skóry głowy to u mnie najlepiej enzymatyczny gotowy peeling chemiczny lub glinka zmieszana z maską bez silikonów/odżywką/szamponem i wtarta w skórę. Glinka w zasadzie nie jest peelingiem, ale dla ma dobre właściwości pochłaniające sebum i u mnie sprawdza się w tej roli. Ja zostawiam ją dodatkowo na ok. 3 minuty, potem spłukuję i już nie myję głowy, ale możliwe, że inna skóra będzie wymagała ponownego umycia. Jako substancje peelingujące można wykorzystać wszelkie inne ziarna - od cukru do kawy, jednak nie wszystko łatwo wypłukać, a cukier może zaostrzać stany zapalne i pogłębiać łojotok - jest pożywką, np. dla grzybów. (Dobrze sprawdzi się też henna czy inne zioła zapisane w punkcie 7, o ile będą zmielone). Szeroko o peelingach napisałam już TUTAJ - sprawdź.

Szampon O'Herbal z tatarakiem - MOCNY - w składzie SMS - jeden z moich ulubionych, niektórych wysusza

Detergenty i inne myjadła

Są to substancje spieniające - myjące - oczyszczające. Dzielimy je na mocne, delikatniejsze i przyjazne.
Mocne:
SLS - Sodium Lauryl Sulfate, SLeS - Sodium Laureth Sulfate, SCS - Sodium Coco-Sulfate, SMS - Sodium Myreth Sulfate, ALS - Ammonium Lauryl Sulfate, MLS - Magnesium Laureth Sulfate, DLS - Disodium Lauryl Sulfosuccinate, mydła - Sodium -ate i Potssium -ate (chyba że jest to mydło potasowe o lekko kwaśnym pH).
Średnie:
Lauryl Glucoside, Coco-Glucoside i Decyl Glucoside.
Lekkie:
Cocamidopropyl Betaine, Cetrimonium Chloride, Behetrimonium Chloride, Methosulfate, Sodium Cocoamphoacetate.

Porównanie zobrazowane jest TUTAJ z uzasadnieniem TU znowu u Kosmetologii. Nie wszystko jest takie, jak się wydaje...

Dla każdego dobre co innego - w myśl tej zasady pozostawiam Wam wybór - ale mocne detergenty mogą prowadzić do podrażnień i nadmiernego zmywania bariery hydrolipidowej, a to z kolei do zaostrzenia problemów. Używanie tylko delikatnych z kolei może prowadzić do zatykania mieszków włosowych, wypadania, przyklapu i uczucia nieświeżości. Najlepiej stosować zamiennie lub oczyszczać mocniej co jakiś czas. Niektórym za mocniejsze oczyszczanie oprócz mycia odżywką wystarczy peeling. Trzeba poznać swoją skórę głowy!

Vianek odżywczy - delikatny/średni - nie lubimy się, dla mnie zbyt słaby

Podział, opis i ocena metod

1. Mycie szamponem - tradycyjna metoda zgodna z opisami na opakowaniach wszystkich szamponów - zmoczyć włosy, nałożyć szampon, spienić, spłukać. 
Czy jest to dobra metoda?
Gęsty szampon jest nam trudno równomiernie nałożyć na włosy, nawet gdy nabierzemy go sobie na dłoń i rozmasujemy pomiędzy jedną a drugą. Trzeba dokładać, mocno masować, no cóż, u mnie kończy to się największymi kołtunami. Ogólnie rzecz ujmując dla długowłosych się niezbyt sprawdzi - u krótkościętych lepiej.

2. Rozcieńczony szampon / metoda kubeczkowa - wlewamy szampon do pojemniczka,  zalewamy wodą, roztrzepujemy i polewamy włosy, masujemy skórę głowy, spłukujemy.
Dla mnie nie jest to najwygodniejsza metoda, zwłaszcza zabawa z pojemniczkami, ALE! skończył mi się ostatnio tonik w fajnej buteleczce, przelałam tam wodę i szampon, wystarczyło wstrząsnąć i elegancko się polewa :) Dużo lepiej się też pieni, mniej kołtuni włosy - dzięki zamianie pojemniczka na butelkę się do niej przekonałam - przeważnie rozwadniam mocniejszy szampon.

3. Mycie pianą - podobne do metody nr 2, ale jednak inne, bo nie wykorzystujemy wody z detergentem, tylko pianę, w której jest go znacznie mniej. Najlepiej zakupić butelkę spieniającą. Sama nigdy nie korzystałam, ale na pewno będzie się to charakteryzowało delikatną siłą mycia, mniejszym kołtunieniem i dużo mniejszymi ewentualnymi podrażnieniami skalpu.

4. Metoda OMO - bardzo popularna szczególnie u kręconowłosych i tych, których włosy są po prostu zniszczone - odżywka - mycie - odżywka. Nakładamy odżywkę z substancjami powyżej (najczęściej znajdziemy w odżywkach cetrimonium chloride, behetrimonium chloride i methosulfate - czasem betaine) jedynie na włosy na długości, dobrze wmasowujemy, następnie myjemy skórę głowy szamponem / rozwodnionym szamponem / pianą - spłukujemy. Na koniec nakładamy na włosy  na długości odżywkę lub maskę - można wtedy rozczesać włosy, zostawić na ok. 2 minuty i spłukać.
Jak dla mnie jest to super sposób - spokojnie można użyć mocnych środków, jeśli wymaga ich skalp, a włosy przy tym nie ucierpią. Dodatkowo są później gładkie i odżywione.

5. Metoda OM - skrót dla mniej wymagających włosów pomijający drugą odżywkę. Dla mnie mogłoby istnieć MO, bo uwielbiam rozczesywać włosy palcami po umyciu, ale oficjalnie nie istnieje, więc po prostu nazywam to myciem i rozczesywaniem z odżywką... 😆

6. Mycie odżywką - metoda no-poo. Na pewno sprawdzi się u wrażliwców, alergików i mega suchych skalpów. Nakładamy odpowiednią odżywkę z substancjami wspomnianymi w punkcie 4, masujemy skórę głowy przez ok. minutę, spłukujemy, masujemy drugi raz - najlepiej minutę-dwie i zostawiamy na chwilę na głowie po czym spłukujemy. Szeroka instrukcja TUTAJ :)
Lubię tę metodę, ale na pewno potrzebuję innej odżywki niż Kallos Color do sprawdzenia, bo ile Kallos sprawdził mi się trzy razy, to później czułam lekkie swędzenie. Dla suchych włosów i wysokoporów - super metoda. Włosy mięciutkie.

7. Orzechy piorące/shikakai,  neem, tulsi i inne zioła - dla kompletnych wrażliwców lub ekoświrów - gdybym mieszkała w lesie i recyklingowała wodę - właśnie tego bym używała!

Tołpa green odbudowa - łagodny - niestety nie polubiłam przez pierwsze dwa mycia - wracam do testowania po wakacjach!

A jaka jest Twoja ulubiona metoda? Masz ulubiony szampon dobrany dobrze do typu skóry?
Koniecznie dzielcie się w komentarzach, wiem ile dziewczyn (i chłopaków pewnie też) wciąż nie może trafić na ten odpowiedni produkt.

poniedziałek, 26 czerwca 2017

Szopa na głowie i puszą Ci się włosy? Wiedz, że coś się dzieje!

Szopa na głowie i puszą Ci się włosy? Wiedz, że coś się dzieje!

Hej!

Tym razem podstawowy problem wielu dziewczyn - puszące się włosy. Główne przyczyny są dwie, ale ważniejszą jest niewiedza!

Jak z tamtego poniżej zrobić to? Przeczytajcie uważnie :)

Puszące się włosy, czyli szopa, pudel i czupiradło

A teraz całkiem na poważnie, na moim przykładzie. Zawsze miałam grube włosy, a im były dłuższe, tym bardziej niesforne. Czesałam je wiele razy dziennie, spinałam, ujarzmiałam opaską... a one ciągle się puszyły i nie wyglądały dobrze. W dotyku były gładkie i raczej miękkie, dość ciężkie - teraz takie spostrzeżenia prowadzą od razu do jedynego słusznego wniosku - są to włosy falowane lub kręcone! 
Oczywiście istnieje też druga przyczyna, jaką jest przeproteinowanie, ale temu zjawisku towarzyszą włosy kołtuniące się, matowe i szorstkie, wymagające po prostu zmiany pielęgnacji - temat pozostawiam do analizy w późniejszych postach :)
Problem zaczął się gdzieś w środkowej podstawówce, a skończył pod koniec gimnazjum, gdy zmieniłam fryzjerkę, która odkryła moją Amerykę. Dostałam wtedy kilka podstawowych rad, ale jakże ratujących fryzurę, mój poranny czas na sen i ogólnie włosy, które w końcu przestały być tarmoszone, łamane i wyrywane. Teraz wzbogacę je o włosomaniaczą wiedzę i własne doświadczenia:

1. ZAKAZ czesania włosów na sucho. We wszystkich falowano / kręconych przypadkach kończy się to tragicznie. Dla lekkich fal dobre będzie czesanie na mokro (najlepiej z odżywką), a dla kręconych jedynie rozdzielanie poszczególnych loków palcami. Wiem, że może się to wydawać dziwne dla kogoś, kto pierwszy raz o tym czyta, ale to naprawdę działa! A gdy włosy są odpowiednio nawilżone i zabezpieczone (uwaga, tutaj mam na myśli równowagę PEH!), to wcale się nie kołtunią.

Przykłady wzięte z życia moich włosów podczas niedobrego traktowania - głównie czesania na sucho
2. Cięcie. Jest to sporna kwestia, bo część społeczności optuje za cieniowaniem, warstwami i wszelkiego typu kombinacjami (np. cięcie w U lub V), a reszta za całkowitym równaniem. Ja należę do tej pierwszej z prostego powodu - absolutnie służy to moim włosom. Przy niskoporowatych, ciężkich i długich włosach osiągam fale tylko na pewnej odległości od końców. Warstwy sprawiają, że wydaje się, jakby kręciły się całe, dodają objętości (prostym włosom zabierają) i wysmuklają figurę (tutaj bardziej cięcie tyłu w U lub V). Cięcia na prosto mają inne zalety, np. przy zapuszczaniu.

3. Mycie, czyli kolejny temat rzeka i istny dramat dla długowłosych. Musicie pamiętać, że "pranie" włosów, mieszanie nimi nadmiernie, tarcie i ogólna chęć wywoływania jak największej ilości piany to Wasz wróg. Jest dużo metod - OMO, odżywka, piana, rozwodniony szampon, mydło, ziela, ale najważniejsze to pamięć, że Waszym zadaniem jest umyć skórę głowy. Włosom na długości wystarcza z reguły spływająca po nich piana (mam na myśli warunki życia w bezpyłowym środowisku, nie pracę w betoniarni). Starajcie się nie czochrać, tylko delikatnie masować skalp i to już połowa sukcesu. Potem wg punktu 1. delikatnie rozdzielamy włosy. Posty o myciu znajdziecie już na blogu (choćby w popularnych postach :))


Tak w trakcie ugniatania na mokro wyglądają moje
4. Układanie i suszenie lub wstęp do niego. W tym punkcie popełniam najwięcej grzechów... Włosy falowane i kręcone po prostu uwielbiają WYGNIATANIE i WGNIATANIE wszelkiego typu. WY-gniatamy wodę, a W-gniatamy odżywki i stylizatory. Po wstępnym usunięciu wody rękami, odsączamy włosy w gładki materiał, choć mi ciągle zdarza się w ręcznik frotte - edit: teraz używam już tylko bawełnianej koszulki, i: I) suszymy dyfuzorem, II) zawijamy w koszulkę lub spinamy gumką, III) pozostawiamy do wyschnięcia lub IV) (o zgrozo!) idziemy spać jak jest, co niechlubnie praktykuję osobiście (tak, chodzę spać z mokrymi i rozpuszczonymi włosami), ale schną bardzo długo i... dobra nie będę się tłumaczyć. Robię tak od lat i to po prostu przeważnie działa. 

5. Ogarniamy się i voila! Mam tutaj na myśli ewentualne wygniecenie sucharków (sztywnych loków z żelu), rozdzielenie zbitych loków lub po prostu przełożenie włosów na inną stronę. 

Efekt końcowy - po nocy, ploppingu i wgnieceniu glutka lnianego

Nie zapominajcie o moich mediach społecznościowych! Facebook oraz Instagram z ogromem stories czekają! A dla tych, które nie mogą sobie dać rady same - powstała grupa, wpadajcie! Jestem tu moderatorem! Link do grupy TUTAJ :)



Polecany post

Szampon - jaki wybrać i jak go dobrać

Kompendium o skórze głowy Skoro wiele z Was nie stosuje metody CG (i ja w pełni rozumiem wskazania, które to wymuszają), a wszelkie pro...