Pokazywanie postów oznaczonych etykietą peeling. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą peeling. Pokaż wszystkie posty

środa, 25 kwietnia 2018

Peeling skóry głowy - jaki wybrać i jak wykonać

Peeling skóry głowy - jaki wybrać i jak wykonać

Hej!


Wiem, że w temacie peelingów obracam się już na blogu naprawdę długo, ale pora usystematyzować tę wiedzę w zakresie skóry głowy. Jest to chyba najważniejsza czynność, o której zdarza Wam się nie wiedzieć lub na którą nie zwracacie uwagi, a ja w kompendium muszę o niej napisać!
Jeśli tu jesteście, to będziecie wszystko wiedzieć! Zapraszam na wpis!


Rodzaje peelingów niezależnie od przeznaczenia:
- mechaniczne - ścierne z dodatkowymi drobinkami (przykład - Natura Siberika, recenzja TUTAJ)
- chemiczne:
- fizyczne - laserowe, których w obrębie skóry głowy raczej się nie stosuje

Mechaniczne
Peelingi mocniejsze, z większymi i ostrzejszymi drobinkami mogą "rysować" skórę, uwrażliwiać ją, niewłaściwie wykonane mogą bardziej zaszkodzić niż pomóc, np. osłabiając łodygi włosów tuż przy skórze - takie osłabione włosy będą dużo podatniejsza na złamania, a co za tym idzie - przerzedzenia. 
Według mnie idealną odmianą peelingu mechanicznego jest peeling DIY z glinki, o którym mówiłam Wam już wiele razy. Wystarczy wsypać odrobinę glinki do pojemniczka z odżywką myjącą lub ulubionym szamponem, wymieszać i wetrzeć!
Ja później taki peeling tylko spłukuję i świeżość włosów zostaje przedłużona o 1 dzień. Glinkę dobieramy do potrzeb skóry - najlepsza do przetłuszczającej się skóry będzie zielona, ja używam też niebieskiej i czerwonej, bo akurat takimi dysponuję. Myślę, że nie ma większej różnicy :)

Chemiczne
Większość peelingów chemicznych jest już dostępna na rynku, nowością jest też wprowadzony niedawno do Rossmanna peeling Biovaxa z białą glinką oraz z czystkiem i czarnuszką (link do Pani Blondynki, która już go testowała), choć nie miałam z nim do czynienia, to po składzie wydaje się właśnie pasować do tej kategorii mimo drobinek.
Domowy peeling enzymatyczny możemy wykonać z sody oczyszczonej z dodatkiem miodu i np. jakiegoś naparu (pokrzywa? skrzyp?) lub octu jabłkowego z wodą :) Peelingi chemiczne wymagają rozprowadzenia na skórze i pozostawienia na pewien czas, aż zaczną działać - np. 10-1 minut. Pamiętajcie, że domowe mogą mieć większe stężenie substancji aktywnych, więc trzymajcie krócej i pilnujcie, żeby nie stało się nic niepożądanego.


Cukier, sól i kawa 
Na koniec zostawiłam sobie najbardziej kontrowersyjne dla mnie substancje wykorzystywane przez Was do peelingu skóry głowy. Absolutnie nie popieram używania cukru i soli na skórze uszkodzonej, chorej. Cukier jest idealną pożywką dla patologicznej flory bakteryjnej i grzybów, które mogą powodować przeróżne konsekwencje. O ile cukier jest świetnym, naturalnym składnikiem do peelingu ciała, a nawet przepis znajdziecie już TUTAJ na blogu, to do skóry głowy naprawdę trzeba z nim uważać, a przede wszystkim dobrze spłukiwać, jak już się na niego zdecydujecie. Takim cukrowym peelingiem do skóry głowy jest np. Vianek - link.
Najbardziej obojętnym ścierniwem będzie kawa, która jednak nie rozpuszcza się w wodzie i może być ciężka do wypłukania, podobnie jak drobinki z peelingu Natury Siberiki.

Udało mi się też w końcu nagrać nowy filmik, na którym zobaczycie dokładnie, jak peeling nakładać, jak masować skórę głowy i zawsze na żywo inaczej widać!


Mam nadzieję, że wpis pomógł Wam usystematyzować wiedzę, a wszystko dla powtórzenia zobaczycie w filmiku <3 Zapraszam do subskrybowania!

*Granica pomiędzy peelingiem enzymatycznym a kwasowym jest dużo bardziej widoczna w przypadku kosmetologii i zastosowań do cery - dla nas dostępne produkty do skóry głowy mogą bazować i na enzymach i kwasach, więc podział  z przykładami na górze traktujcie proszę jak wskazówkę, a nie sztywną klasyfikację.

wtorek, 24 kwietnia 2018

Domowy peeling cukrowy, czyli odrobina DIY

Domowy peeling cukrowy, czyli odrobina DIY

Hej!


Jestem ciekawa jak wiele z was próbowało już samodzielnie zrobić peeling. Nieważne czy do ciała, czy do skóry głowy, zasada jest prawie zawsze taka sama. Jeśli jesteście ciekawi co ja ostatnio zmieszałam, to zapraszam do czytania.


Peelingi ogólnie dzielimy na ziarniste z większymi lub mniejszymi cząsteczkami ściernymi i enzymatyczne lub kwasowe, w których czynnikiem złuszczającym są kwasy lub enzymy roślinne. Oczywiście nie będę się teraz zajmować tymi skomplikowanymi kosmetologicznie, a skupię się na zwykłych mechanicznych - ścierających, których bazą przeważnie jest cukier, sól lub zmielona kawa, która dodatkowo bardzo intensywnie pachnie.


Tym razem mój peeling jest przeznaczony do ciała, bo ulubiony do skóry głowy to glinka - testowałam zieloną i niebieską, obie rosyjskie z fitokosmetik, dodawałam je do maski/odżywki myjącej, Wy możecie dodać do ulubionego szamponu lub Facelle. Jeśli jesteście ciekawi więcej na temat ostatnio testowanego przeze mnie peelingu do skóry głowy od Natury Siberiki, to moja opinia znajduje się TUTAJ.
To piękne DIY ze zdjęcia składa się z cukru i oliwy z oliwek. Dodatkowymi elementami urozmaicającymi są olejek miętowy i suszone płatki róż.
Możliwość wykonania tego peelingu została mi dana na warsztatach marki Natura Siberika podczas IV konferencji Meet Beauty, z której właśnie wróciłam.


Zwykle w domu nie chce mi się bawić w takie DIY, ale uważam, że to błąd, bo każdy ma w kuchni olej i cukier lub kawę. Olejek eteryczny jest tylko dodatkowym i urozmaicającym elementem, a dla tych, którzy lubią balsam do ciała na koniec pielęgnacji, będzie on zbędny.
Taki domowy peeling jest w pełni naturalny, używamy tylko sprawdzonych składników, których nie boimy się zjeść, dosypujemy tylko to, czego tam faktycznie chcemy - cynamon na zimową porę do rozgrzewania, olejek miętowy do odwrotnych wrażeń na lato.


Mój peeling to 7 czubatych łyżek cukru, kilka łyżek oliwy z oliwek - dodacie tylko tyle, żeby uzyskać swoją ulubioną konsystencję, ok. 10 kropel olejku miętowego i 2 płaskie łyżki płatków.

Stosujecie peelingi? Częściej takie do ciała czy skóry głowy? Ja uważam, że oba rodzaje są niesamowicie ważne!

wtorek, 17 kwietnia 2018

Peeling do skóry głowy Natura Siberika - recenzja #6

Peeling do skóry głowy Natura Siberika - recenzja #6

Hej!


Może pamiętacie jak ostatnio na insta mówiłam Wam o testowanych nowościach, w dodatku dzięki uprzejmości pewnej osoby! Nie tylko zdecydowała się powierzyć w moje ręce próbki nietestowanych dotąd przeze mnie kosmetyków, ale jeszcze podesłała mi zdjęcia, żebyście wiedzieli o co chodzi! Chociaż po przeczytaniu tytułu posta wiecie już o czym będę dzisiaj pisać. Tak. to Rokitnikowy Peeling do skóry głowy od Natury Siberiki, a moją dobrą duszą jest Kaja (znajdziecie ją na insta jako @curlykaja i musicie zobaczyć jej piękne loki!). 
Skoro szczegóły sytuacji mamy objaśnione, przejdźmy do konkretów! Zapraszam!


Peeling składa się z żelowej, dość mocno przypominającej szampon bazy i drobinek. Granulki się nie rozpuszczają, są dość drapiące, ale odpowiednio wykonany masaż nie zrobi krzywdy. Więcej szczegółów poniżej, w opisie składu. Tuba podstawowa, jak żelu do włosów, bardzo niewygodna aplikacja - warto zaopatrzyć się w strzykawkę lub przelać do innego, wygodniejszego opakowania. Znowu paradoks na opakowaniu - z przodu bez SLS, a z tyłu SCS, zresztą zapraszam Was przy okazji na wpis, który już popełniłam na ten temat, dla początkujących będzie szczególnie przydatny, jest TUTAJ.
Cena w Rossmannie jest dość zaporowa, 200 ml kosztuje 26,99 zł, a skoro już zaczęłam o tych drobinkach...


Skład

Aqua - woda
Sodium Coco-Sulfate - mocny detergent, więcej o tych substancjach TU
Pinus Siberica Shell Powder - proszek/cząsteczki ze zmielonych łupin orzeszków cedru
Lauryl Glucoside - delikatny detergent
Acrylates Copolymer - zagęstnik, stabilizator
Cocamidopropyl Betaine - średni detergent
Sodium Chloride - sól, zagęstnik
Rubus Idaeus Seed Powder - pył/proszek z pestek malin
Hippophae Rhaimnodesamidopropyl Betaine - detergent z rokitnika
Hippophae Rhamonides Fruit Oil - olej rokitnikowy, ma działanie uszczelniające naczynia krwionośne, ujędrniające, odżywcze, wyrównujące koloryt skóry
Menthol - alkohol z mięty, ma właściwości znieczulające, antyseptyczne, odkażające, odświeżające i chłodzące
Argania Spinosa Seed Oil - olej arganowy, emolient, antyoksydant
Pineamidopropyl Betaine - delikatny detergent, emulgator i kondycjoner w jednym
Glyceryl Undecylenate - substancja myjąca i emulgator
Glycolic Acid - kwas hydroksyoctowy - AHA, działa złuszczająco, antystarzeniowo. UWAGA: Otrzymuje się go w katalitycznej reakcji formaldehydu z gazem syntezowym. Można go także wyizolować ze źródeł naturalnych, takich jak trzcina cukrowa, burak cukrowy, ananas, kantalupa czy winorośl. Niebezpieczny w ciąży.
Mentha Piperita Leaf Water - woda z wyciągiem z mięty pieprzowej
Calendula Officinalis Flower Extract - ekstrakt z nagietka, działa przeciwzapalnie, ściągająco, bakteriostatycznie, nawilżająco, przyspiesza regenerację naskórka
Bisabolol - alkohol występujący w olejku eterycznym z rumianku, łagodzi, działa przeciwbakteryjnie i przeciwzapalnie
Achillea Asiatica Extract - ekstrakt z krwawnika, działa kojąco i ściągająco
Arctium Lappa Root Extract - wyciąg z korzenia łopianu, odżywia, tonizuje, działa przeciwłojotokowo, pomaga przy wypadaniu włosów
Oxalis Tetraphylla Extract - ekstrakt ze szczawika czterolistnego, działanie pobudzjące (?)
Citric Acid - kwas cytrynowy, działanie złuszczające oraz regulator pH
Urica Dioica Leaf Extract - ekstrakt z liści pokrzywy, wzmacnia włosy, przeciwdziała przetłuszczaniu, wypadaniu i łupieżowi, uszczelnia naczynia krwionośne
Geranium Sibiricum Extract - ekstrakt z bodziszka syberyjskiego
Juniperus Sibirica Extract - ekstrakt z jałowca syberyjskiego
Sodium Ascorbyl Phosphate - witamina C, działanie przeciwrodnikowe i przeciwzapalne
Tocopherol - związki witaminy E, przeciwutleniacz, konserwant
Rethinyl Palmitate - witamina A, działanie naprawcze, przeciwstarzeniowe, odpowiada za wytwarzanie kolagenu
Sodium Hydroxide - soda kaustyczna, regulator pH, należy uważać na oczy
Sodium PCA - substancja nawilżająca
Sodium Lactate - nawilżacz, może złuszczać naskórek w wyższym stężeniu i głęboko nawilża
Arginine - aminokwas, składnik nawilżający skórę i włosy, zapobiega nadmiernemu odparowaniu wody, regeneruje, zmiękcza i odżywia, łagodzi podrażnienia, aktywizuje odnowę komórek
Aspartic Acid PCA - emulgator
Glycine, Alanine, Serine, Valine, Proline, Threonine, Isoleucine, Histidine - kompleks aminokwasów, działania podobne jak argininy
Phenylalanine - aminokwas zapachowy
Parfum - kompozycja zapachowa
Benzyl Alcohol - składnik kompozycji zapachowej
Ethylhexylglycerin - konserwant, nawilżacz
CI 16255 - czerwony barwnik
Caramel - brązowy barwnik
CI 15985 - pomarańczowa żółć, barwnik


Wniosek

Skład budzi we mnie mieszane uczucia. Jest to NATURA Siberika, a jednak widzę tu sporo dziwnych i dość kontrowersyjnych substancji, mnóstwo detergentów, zapachy, barwniki, soda kaustyczna.
Trochę się czepiam, ale to moje zadanie - pokazać Wam wszystkie potencjalnie niebezpieczne substancje. A kwas? Jakby był zanieczyszczony formaldehydem? Co o tym myślicie?

Moje wrażenia i opinia

Peeling jest bardzo fajny, drobinki masują skórę głowy, nie zauważyłam mocnego drapania, ale mój sposób nakładania różnił się od dotychczasowych gotowych peelingów, bo nakładałam go palcem z pojemniczka, zupełnie jak taki DIY glinkowy.
Przy nakładaniu bezpośrednio i większej ilości na skórę głowy obawiałabym się podrażnień, gdyby masaż został wykonany zbyt agresywnie i nieprawidłowo, ponieważ drobinki nie rozpuszczają się, jak np. w przypadku cukru ani nie są na tyle drobne i nieinwazyjne jak glinka. Ostrzeżenie oczywiście jak zwykle dużo bardziej kieruję w stronę wrażliwców, niż gruboskórnych, bo wiem, że tacy też się zdarzają.
Pisałam już o tym przy okazji omawiania składu - jest tu mocny detergent. Wg mnie w peelingu nie zawsze ma sens, ponieważ same cząsteczki już sporo usuwają, a przy suchych i wrażliwych skórach, jak u mnie, potęguje to tylko uczucie tępych włosów u nasady, niemożność rozczesania i generalnie... dyskomfort, dlatego na koniec byłam zmuszona nałożyć na skórę głowy odżywkę, bo tak mocne oczyszczanie jest w moim przypadku niewskazane i robię je tylko przed henną.
Kolejną kwestią, co do cząsteczek, jest to, że strasznie ciężko było mi je wypłukać, potem wręcz jeszcze je wyczesywałam i mam wrażenie, że im gęstsze i dłuższe włosy, tym może być z tym gorzej. Jeszcze kilka drobinek znalazłam następnego dnia... Może to być kłopotliwe.

Ogólna ocena działania - dobry, ale nie polecam do wrażliwych i suchych skór. No i skład do interpretacji.

sobota, 18 listopada 2017

Henna, henna i jeszcze raz henna! FAQ

Henna, henna i jeszcze raz henna! FAQ

Hej!


Post, który mam nadzieję przyda się wszystkim rozpoczynającym przygodę z ziołowym/roślinnym farbowaniem włosów - dużo o tym pisałam już TUTAJ, a także konkretne sposoby aplikacji i konkretne marki znajdziecie w TYM i TYM poście. Podczas gdy moje początki z henną Khadi opisałam TU :)

Zaczynamy!


Henna to roślina, która najlepiej kondycjonuje włosy właśnie przez obecny w niej barwnik - LAWSON. Jej naprawcze rezultaty są wręcz widoczne gołym okiem i nawet ja jestem ich świadkiem na moich własnych włosach, których końcówki zostały jakby 'zalepione' podczas kilku pierwszych razy. Macie "białe kulki lub końcówki"? Henna jest dla Was, a jej wyższości nad chemią nie będę szeroko opisywać, chociaż może trochę do myślenia da Wam ten slajd, który miałam przyjemność oglądać podczas 36. Kongresu LNE i sesji trychologicznej wspieranej przez iCATA, o czym przeczytacie TU.


Na pewno wiecie, że większość materiałów jest aż do tej pory farbowana naturalnie, spotkaliście się z farbowaniem rąk podczas obierania orzechów, itp. To wszystko działa też na włosy, a wystarczy odrobina chęci :)

Poza tym przy nakładaniu henny robimy też naturalny peeling skalpu małymi cząsteczkami roślin, co jest porównywalne do peelingu glinką, bardzo polecam :)

Tutaj pokażę Wam mojego włosa, który pod mikrokamerą pokazuje dwa oblicza - naturalne włosy zafarbowane henną, pokryte kilkoma warstwami i końcówkę, ombre rozjaśnione rozjaśniaczem. Widzicie różnicę? Co by było, gdybym niehennowane włosy rozjaśniła? Chyba od razu by się pourywały... choć tutaj różnica nie jest duża, włos naturalny to 1,5 grubości włosa rozjaśnionego, choć ciemny wydaje się cieńszy to sprawdzałam linijką.


Macie jakieś pytania? Szybkie odpowiedzi tutaj!

1. Henna to sposób TRWAŁEJ KOLORYZACJI, nie jest to na kilka myć, musicie liczyć się ze stałą zmianą koloru, a w przypadku decyzji o użyciu indygo z przymusem obcięcia włosów lub pozostania przy dość ciemnych kolorach.
2. Każda roślina przyciemnia włosy, cassia na bardzo jasnych również da efekt, nie ma możliwości poprawy kondycji bez choćby drobnej zmiany. Nawet maska poprawiająca skręt na bazie odżywki i AMLI może powodować lekkie przyciemnienie koloru lub jego ochłodzenie.
3. Samodzielnie mieszane rośliny/zioła dają bardziej przewidywalny efekt, niż mieszanki gotowe, ze sklepu. Trzymają się lepiej i mają szansę na złapanie równomiernie, choć po zdjęciach w przybliżeniu moich włosów widzicie wielowymiarowość henny, nie powoduje ona spłaszczenia koloru do jednego tonu, ale koloryzuje mniej więcej tak samo wszystkie włosy, więc efekt końcowy zależy od stanu wyjściowego :)

Moje kolorowe włosy w przybliżeniu :)
4. Nie wszystkie henny są bezpieczne, bo w Polsce nie ma regulacji pilnujących nazywania czegoś henną. Dlatego ja tak zaciekle zawsze piszę o tym, że 'henna' do brwi to zwyczajna farba, chemia. Żadna henna nie złapie sama koloru w 3 minuty, nigdy, nie dajcie się nabrać. Często nad morzem robione są tatuaże 'henną' z PPD, koniecznie pytajcie o pochodzenie, firmę, itp. W Internecie znajdziemy mnóstwo obrazków, na których przeważnie dzieci cierpią z powodu uczulenia na ten związek/barwnik chemiczny. Jeden przykład 'pięknego' cierpienia poniżej.

źródło TU
5. Bezpieczne henny można rozpoznać przede wszystkim po tym, że są W PROSZKU. Żaden krem lub pasta to nie czysta henna, ponieważ czysta rozrobiona traci możliwość barwienia po dłuższym czasie. Firmy, które ja wiem, że są bezpieczne to:
- Khadi,
- Swati/Satva
- Pole Henny (allegro np.)
- Orientana.

W razie jeszcze większej ilości - piszcie!

sobota, 21 października 2017

Wypadają mi włosy, co robić?!

Wypadają mi włosy, co robić?!

Hej!


Jesień w pełni, wzmożone wypadanie włosów męczy pewnie wiele z nas, jeśli nie wszystkie. U mnie wypadanie jest intensywniejsze na wiosnę, nie wiem, z czym się to wiąże, ale tak już jest. Jesiennego jeszcze nie doświadczam, ale mam wrażenie, że po prostu sporo starych włosów wypadło już na wiosnę i teraz reszta już się trzyma.



Jeśli Wasze wypadanie utrzymuje się długo (zacznijcie się zastanawiać nad tym już po ok. 3 - 4 miesiącach) po 6 miesiącach koniecznie zacznijcie przeciwdziałać, bo o ile włosy wypadają szybko, to odrastanie już tak łatwe, szybkie i przyjemne nie jest.

Co robić?


Zacznijcie przede wszystkim od analizy składu kosmetyków, których używacie. 

W miarę możliwości sprawdźcie stan mieszków i skóry głowy - np. mikrokamerą. Ja skusiłam się na zakup mikroskopu biologicznego z Ali, ale jeszcze do mnie nie doszedł - posty wkrótce!

Najlepiej też regularnie robić peeling z masażem - pobudza to wzrost włosa poprzez lepsze ukrwienie skóry i skuteczne doprowadzanie składników odżywczych do cebulek.

Peeling Montibello

Kolejny krok do zdrowej skóry głowy i mocnych włosów (na tyle, że wspomnę o tym drugi raz) to masaż - jest on niezwykle istotny - warto go wykonywać nawet bez peelingu, lecz dość potrzebna będzie jakaś substancja, która ułatwi "poślizg" po skórze - ciągnięcie za suche włosy pewnie nie będzie zbyt przyjemne, a w dodatku przez przypadek może dojść jeszcze do wyrywania. Tutaj najlepsza będzie WCIERKA, ale można też próbować czegoś bardziej oleistego.

Kupiłam kiedyś bardzo popularną wcierkę Jantar - niestety już w nowym składzie - bez alkoholu a z silikonem - obciążała mi włosy, wyglądały jak tłuste. W tym roku skusiłam się na Banfi - wybrałam wersję klasyczną (ale zastanawiałam się nad Lady) i nie zamierzam się poddać, dopóki nie skończę butelki. Zamierzam Wam to oczywiście pokazać, a póki co efekty będą niedługo na blogu Kingi - redpilorum, która przeprowadziła 30-dniową akcję z Banfi.

Banfi klaczyczna i Lady Banfi - zdjęcie z oficjalnego Instagrama
Bardzo polecaną i popularną wcierką ostatnio jest też wcierka z kozieradki - kupujemy ziarno (może być mielone) i przyrządzamy napar - ja jeszcze tego nie rozbiłam, więc odsyłam do innych wiarygodnych źródeł i np. TUTAJ, do kosmetologii naturalnie, gdzie znajdziecie pomysł na wcierkę DIY z prawdziwego zdarzenia - kozieradka, kawa i tabletki Calcium Panthotenicum (które to tabletki często brane są na wzmocnienie włosów i paznokci przez włosomaniaczki). Podobno po tygodniu jesienne wypadanie zostaje zahamowane. Więcej w linku :)


Masaż, wcierki i cudowne szampony nie pomagają!


Gdy Wasze wypadanie nie zmniejsza intensywności, a wiecie, że ze skórą raczej jest wszystko w porządku - warto sprawdzić stan organizmu.

Podstawowe badania - morfologia, ferrytyna i żelazo, hormony tarczycy, czasem testosteron. To wszystko może mieć znaczący wpływ na wypadanie włosów. Dziewczyny z chorobą Hashimoto, rozregulowaną gospodarką hormonalną i niedoborami najczęściej się na to skarżą. Stres też nie pozostaje obojętny dla całego organizmu - również włosów.
Pamiętajcie o regularnym badaniu się, kondycja całego organizmy najszybciej odbija się na włosach i paznokciach, jeśli z nimi jest coś nie tak, macie prawie pewne, że dzieje się z Wami coś złego.

Suplementy i eksperymenty


Na rynku wiele jest różnych zachwalanych preparatów. Ja stosowałam Vitapil - nie zauważyłam jednak super wzmocnienia włosów - fakt, zadziałało na paznokcie. Substancjami pomocniczymi są tam cynk, selen i wiele pierwiastków potrzebnych organizmowi - czy uzupełnia je należycie? Nie wiem.

Vitapil, kuracja na mocne i lśniące włosy

Podobnie wszelkie inne preparaty z biotyną (pomogą tylko, jeśli faktycznie cierpicie na jej niedobór), drożdże, siemię lniane. Włosomaniaczki sprawdzą wszystko dla pięknych włosów, niestety muszę Was rozczarować - suplementacja przynosi jednak najmarniejsze efekty. To chyba trochę tak, jak z odchudzaniem - tylko włączając suplementy spalające tłuszcz - nie schudniemy. Potrzebna jest odpowiednia dieta, nawodnienie, zbilansowanie przyjmowanych pokarmów. Suplementy mogą pomóc, ale to nie są leki - dawki dostosowane są tak, aby nikomu nie zaszkodzić - więc czy pomogą? Loteria.

Mam nadzieję, że post pomoże Wam się zastanowić nad własnym zdrowiem, to nie jest temat, który można bagatelizować. Wszystkim życzę zdrowia i pięknych włosów!
W razie pytań piszcie śmiało!

I PAMIĘTAJCIE! Narzekanie niczego nie zmienia - trzeba się zmobilizować i wcierać, masować, odżywiać! To klucz do sukcesu - nie żadne cudowne szampony, tabletki i kuracje. Szampony na wypadanie to w ogóle trochę pic na wodę :D Udanego wcierania!




poniedziałek, 25 września 2017

Trycholog - badanie skóry i włosów mikrokamerą

Trycholog - badanie skóry i włosów mikrokamerą

Hej!


Dzisiaj znowu temat okołomedyczny - tym razem wizyta u trychologa.

Trychologia jednak to nie jest specjalizacja lekarska, lecz osobna dziedzina - obok kosmetologii. Lekarzem zajmującym się naszymi problemami z włosami jest dermatolog, bo wszystkie wynikają ze stanów skóry głowy (oczywiście oprócz wiadomych i świadomych zniszczeń powodowanych farbowaniem - szczególnie rozjaśnianiem, stylizacją na gorąco, czesaniem w nieumiejętny sposób, czy wprost - nieświadomą pielęgnacją).

Wiecie, że do 30.09 możecie udać się na badanie skóry głowy i włosów mikrokamerą w sklepach 'Falelokikoki'? Samo badanie nic nie kosztuje, nie trzeba się umawiać, a poznanie szczegółów i rozszerzenie wiedzy na temat stanu skóry głowy, która przecież odpowiada za stan włosów, jest bardzo istotne dla doboru odpowiedniej pielęgnacji.

Moja wizyta odbyła się w samo południe w poniedziałek - tak właśnie - dzisiaj! 
Pani obsługująca mikrokamerę to po prostu przeszkolony pracownik sklepu, ale "badanie trychologiczne" brzmi o wiele lepiej. Zakłada jednorazowe rękawiczki i przystępuje do wywiadu - jak często myjemy głowę, kiedy było ostatnie mycie, czy robimy to dwukrotnie czy jednokrotnie i czy mamy obecnie jakieś produkty na włosach.

Potem przykłada pierwszą końcówkę do skóry w 5ciu losowych miejscach - przeważnie szuka czegoś ciekawego. Kamerka ma chyba jakieś filtry, bo wyświeca nasze sebum na czerwono-pomarańczowo. 
Druga końcówka służy do oceny stanu skóry głowy, ilości włosów i ich jakości.

Świecące sebum 
I jeszcze raz - zalegające sebum lub kosmetyki na włosach

Ja głowę myłam w niedzielę wieczorem - wczoraj. Zrobiłam peeling zieloną glinką i Kallosem Color i właśnie nim umyłam też skórę i włosy. Później nałożyłam sobie żel Syoss men power hold - którego używam zamiast gluta, ale który też zbyt skleił mi włosy i przeczesałam je wczoraj, a na noc zaplotłam warkocze. Włosy wyglądają tak:

Pierwsze w cieniu, dwa pozostałe w słońcu - fale z warkoczy

Po badaniu drugą końcówką wyszło na jaw moje ogólnowiadome schorzenie - wrażliwa skóra, płytko osadzone naczynka i suchość. Tak! Skóra głowy jest u mnie praktycznie identyczna jak ta na twarzy! 

X w lewym górnym rogu to 'pęknięcie' skóry, znak, że jest sucha, z prawej strony lekko widoczne naczynko

Moje włosy chyba mają przeciętną gęstość i grubość, bo pani nawet słowem o tym nie wspomniała, natomiast mam bardzo zdrowe włosy. Żadnych zniszczonych końców, lekko podatne na zniszczenia w dolnej części, gdzie były rozjaśniane (ale podczas wielokrotnego przykładania kamery do włosów tylko raz zauważone zostało jakieś zniszczenie).  Oczywiście zostałam zapytana czy farbuję - tak, farbuję henną. "Taką do włosów?!" - i koniec tematu :D

Chyba najbardziej żałuję, że nie pokazano mi zdjęć samych włosów i nie mogłam ich dla Was tutaj wrzucić (ani sama zobaczyć), bo tylko by mnie to utwierdziło w miłości do henny.

Po wydaniu diagnozy zostałam od razu poproszona do przejścia do drugiej ekspedientki, która już miała dla mnie w zanadrzu różne 'świetne' produkty. O ile do szamponu z Kemona załóżmy, że nie będę się doczepiać, to wszystkie maski miały albo Dimethicone, albo Amodimethicone, albo inne nie lubiane przeze mnie rzeczy. Na górze składu same alkohole tłuszczowe i powlekacze, a na dole po Parfumie dopiero zaczynało się coś dziać, ale... Nawet jedna zaproponowana super maska była z denatem na 4 miejscu, ech, od razu ją zdyskwalifikowałam i grzecznie podziękowałam za sugerowane produkty. Natomiast! Skusiłam się na peeling z zieloną glinką, który powinnam wykonać na suchej skórze głowy, potrzymać z 5 minut i dopiero umyć SZAMPONEM - koniecznie!, bo wodą się nie wypłucze.



Może jestem przewrażliwiona, ale to wciskanie szamponów mnie już denerwuje. Poza tym maski z silikonami, a olejki, których "skład proszę sobie przejrzeć" na pytanie, czy nie mają wysuszających alkoholi. A właśnie! "Olejki wiadomo po co są, żeby NAWILŻAĆ"!
Jestem świeżo po wizycie, dlatego wszystko tak żywo opisuję, wybaczcie tę ekspresję, ale nie lubię wciskania kitu. Nie wymagam od wszystkich pracujących w sklepach fryzjerskich włosomaniactwa, ale kurczę!, przydałoby się umieć czytać składy...

Zakupiony peeling z zieloną glinką - 9,90 zł
Skład: aqua, decyl glucoside, kaolin, disodium cocamphodiacetate, cocamidopropyl betaine, PEG-7 glyceryl cocoate, hydroxypropyl starch phosphate, glycerin, PEG-4 rapeseedamide, cetearyl alcohol, octyldodecanol, anhydroxylitol, benzoic acid, butylene glycol, caprylyl glycol, cetearyl ethylhexanoate, citronellol, disodium EDTA, distearoylethyl hydroxyethylmonium methosulfate, DMDM hydantoin, geraniol, glyceryl stearate, hexyl cinnamal, iodopropynyl buthylcarbamate, isopropyl myristate, lactic acid, limonene, linalool, panthenol, parfum, PEG-100 stearate, phenoxyethanol, propylene glycol, serenoa serrulata extract, sodium PCA, TIPA-laureth sulfate, tocopherol, xylitol, xylitylglucoside. - Nie spodziewałam się w tak małym produkcie tak długiego składu xD

Byłam z koleżanką, a nie mogłam patrzeć na jej badanie, bo musiałam oglądać te brzydkie składy :( Pani obsługująca mikrokamerę jednak tutaj zwróciła uwagę na ilość i gęstość włosów - koleżanka ma dość cienkie włosy, ale ma ich za to dość dużo. Sebum w bocznych obszarach głowy i suchość - tendencja do łupieżu.
Ona już dała się namówić nie tylko na peeling - dostała ten drugi, niebieski, a kupiła jeszcze szampon i olejek. Zapłaciłą tyle, co ja za całe pudło dobroci w napieknewlosy.pl :D

Mój sklep to Wrocław na Dawida, a obsługująca pani miała włosy blond.

Wnioski? Teraz skupię się bardziej na nawilżaniu skóry głowy i na pewno nie wrócę na stałe do szamponów. A na końce już planuję rozrabianie yemeni i hennowanie.

Wybierzcie się koniecznie! Do następnego <3

Polecany post

Szampon - jaki wybrać i jak go dobrać

Kompendium o skórze głowy Skoro wiele z Was nie stosuje metody CG (i ja w pełni rozumiem wskazania, które to wymuszają), a wszelkie pro...