wtorek, 18 lipca 2017

Ziołowe farbowanie włosów - podstawy. Musisz to wiedzieć

Hej!

Farbowanie włosów ziołami jest ze mną już od dwóch lat. Wcześniej miałam tylko małe epizody z pianką koloryzującą lub pasmem z farby chemicznej. Nie pamiętam dokładnie, jaka to była firma, ani reszty szczegółów, natomiast wiem, że nawet niedługi czas trzymania farby na włosach spowodował ich zniszczenie. Zwiększyła się porowatość, nastąpiło przesuszenie, później już tylko plątały się i kruszyły. Była to zwykła farba drogeryjna w rudym odcieniu - bo zawsze chciałam być ruda, która bardzo szybko wypłukała się do niechcianego przeze mnie blondu. I tak nosiłam przez 3 lata dziwny skołtuniony i dużo jaśniejszy od naturalnych włosów twór w dolnej warstwie mojej fryzury.


Muszę też zaznaczyć, że był to czas nieświadomego obchodzenia się z włosami. Używałam wtedy tylko szamponu i niesamowicie rzadko jakiejś odżywki, jednak naturalnym włosom to prawie wystarczało, a z farbowanymi zdecydowanie sobie nie radziło.

Mój realny hennowy kolor w świetle zachodzącego słońca

Henna


Moim pierwszym ziołem była Lawsonia inermis - henna. Jest to zioło dające kolory od rudego przez czerwony aż do brązów i burgundów - wszystko zależy od koloru wyjściowego, ilości aplikacji i najważniejsze - koloru henny, który jest inny w zależności od regionu, z którego pochodzi i pogody tam panującej, bo zmiana warunków, np. susza potrafi zmienić kolor uzyskiwany z henny. Przeważnie sprawdzają się klasyfikacje wg firm. Moja cała historia pierwszego razu jest opisana w ostatnim poście o hennowaniu - odsyłacz. Pisałam, że używałam henny Khadi. Była to albo czysta henna Khadi Red, albo Khadi z Amlą i Jatrophą.
Składy:
Khadi Red - 100% Henna Lawsonia Inermis z Indii
Khadi z Amlą i Jatrophą - Lawsonia Inermis (Henna), Emblica Officinalis (Amla), Eclipta Alba (Bhringaraj), Bacopa Monniera (Brahmi), Acacia Concinna (Shikakai), Terminalia Chebula (Harad), Jatpropha Glandulifera (Jatropha), Azadirachta Indica (Neem), Terminalia Bellirica Roxb. (Vibhitaki)
Khadi przeważnie jest bardziej rude od najczerwieńszych henn, jednak nie jest do końca pomarańczowe.
Przygotowanie: oprócz wskazówek zawartych w linku mogę dodać od siebie, że i czas odstawiania mieszanki i temperatura wody, z którą mieszamy proszek oraz dodatki wpływają na efekt końcowy. Także czas po spłukaniu henny, a przed umyciem szamponem ma na to wpływ - tutaj ważne - jeśli podoba nam się kolor uzyskany bezpośrednio po spłukaniu masy - myjemy szamponem. Jeśli chcemy, aby barwnik ściemniał lub mocniej wniknął, czekamy nawet do 48 godzin do mycia.


Henna - Khadi z Amlą i Jatrophą i czysta Banjaras

Odrobinę o dodatkach, ale na pewno będzie więcej!
Obie dodatkowe rośliny w Khadi z Amlą i Jatrophą (z tytułu opakowania, bo w składzie jest ich więcej) są krzewami, ale Jatropha Glandulifera jest kwitnąca, a Amla wydaje owoce, jednak o ile nie wiem dokładnie jak bardzo czerwony barwnik znajduje się w jatrofie (tylko trochę informacji tutaj), to właściwości Amli zostały już wielokrotnie przetestowane. Amla dodawana do henn to sproszkowany kwaśny owoc, który kupujemy, np. tu i używany do zakwaszenia mieszanki. Amla słynie głównie z tego, że ochładza kolor i może pomagać wydobywać skręt z włosów kręconych, ale za to powoduje przesusz, za który często bezpodstawnie winimy hennę zamiast dodatków.

Cassia


Miałam z nią doświadczenie dopiero niedawno. Ziele nazywa się Cassia Obovata, gdzieniegdzie widnieje nazwa senna (ciut inaczej niż henna) lub senes, które sproszkowane używamy w celu regeneracji włosów. Kasja w przeciwieństwie do henny i indigo nie daje mocnego koloru, dzięki czemu nadaje się dla osób nie chcących go zmieniać lub blondynek (przy białych/platynowych włosach jedynie możemy zaobserwować efekt zżółknięcia). Daje blask, złoto/żółte refleksy, pogrubia i odżywia włos.
Przygotowanie: cassia która ma farbować i dobrze odżywiać powinna zostać zmieszana z kwaśnym dodatkiem (w proporcji 4:1 wspomniana wyżej amla, kwaskiem cytrynowym, sokiem z cytryny lub innym kwaśnym sokiem, np. jabłkowym/aroniowym), do konsystencji pasty dodajemy lekko ciepłą wodę (najlepiej demineralizowaną/przegotowaną/z filtra lub też glutka), miseczkę przykrywamy folią i odkładamy w ciepłe miejsce na ok. 24 godziny. Później nakładamy na wilgotne włosy i trzymamy pod folią i w cieple przez ok. 4 godziny (czas optymalny dla dobrego efektu kondycjonującego). Kluczowy moment - gdy nie chcemy uzyskać kolorów, możemy zminimalizować ich uwydatnienie przez spłukanie pasty i od razu umycie włosów szamponem, zatrzyma to proces utleniania barwnika.


Cassia z firmy Orientana + amla Hesh


Indygo


Indigofera tinctoria, Indigo tinctoria lub indygowiec. Roślina o właściwościach kondycjonujących włos, a także barwiąca na ciemne i zimne kolory - czerń, niebieski. Bardzo ważne jest, żeby przed farbowaniem tym ziołem dobrze się zastanowić, czy nie będziemy chcieć zmienić kiedyś koloru na jaśniejszy, bo rozjaśnianie indygo kończy się zielonymi włosami. Tutaj ważne jest także delikatne obchodzenie się z farbowaniem na czarno włosów blond, siwych i rozjaśnianych - możemy skończyć z zielenią lub niebieskim. Indygo nie łączy się z włosem tak mocno jak henna i nie bezpośrednio z keratyną, ale właśnie najlepiej przyczepia się do henny już znajdującej się tam. 
Przygotowanie: proszek zalewamy wodą (chłodną, najlepiej demineralizowaną lub glutem lnianym), indygo lubi środowisko zasadowe, więc możemy dodać łyżeczkę sody. Mieszamy składniki do konsystencji pasty i nakładamy na głowę. Trzymamy do 2 godzin pod folią i w cieple, bo tyle mniej więcej wynosi czas uwalniania barwnika. Spłukujemy czystą wodą, na koniec możemy znowu zrobić płukankę z gluta. Mycie szamponem robimy dopiero po ok. 24 godzinach.
Farbowanie siwych i blond włosów najlepiej przeprowadzać dwuetapowo - najpierw henna, później indygo. Jest także niezliczona ilość kombinacji składników w różnych proporcjach, które pozwalają uzyskiwać mnogość odcieni. 

Kolor sproszkowanego indygo jest zawsze mocniej zielony

Hendigo, blondy, brązy i wszystkie mieszanki


Najważniejsze na świecie w farbowaniu ziołami jest dokładne sprawdzanie składów produktów. Tylko podane wyżej zioła są bezpiecznymi barwnikami (nie poruszam tutaj kwestii innych dodatków roślinnych, mam na celu przestrzeżenie przed chemią, PPD, konserwantami i śmieciami w hennie). Pamiętajcie, że wszystkie nazwy zawierające numery lub dziwne skomplikowane wyrażenia - nie brzmiące jak łacińskie nazwy roślin - mogą Wam tylko zaszkodzić. Kolejna UWAGA - nawet mieszanki z nazwą blond mają w składzie często indygo dla ochłodzenia henny, brązy to samo - nie próbujcie tego rozjaśniać lub zawsze wykonujcie próbę na pasemku. Czyste zioła opisałam wyżej, lepiej samemu kupić Cassię, Hennę i Indygo i wymieszać sobie wg odpowiednich proporcji mieszankę, niż kupić gotową i się rozczarować. Gotowe mieszanki tylko zalewamy wodą i nakładamy na głowę. Robione przez nas i składające się z kasji i henny możemy spokojnie zakwasić, wymieszać wcześniej i odstawić, a nawet zamrozić. Nie zamrażamy indygo, bo później już nie barwi.

Mieszanka Swati jasny brąz już jako pasta na głowie, kolor dużo intensywniej zielony

Przykład:
mamy jasne włosy, chcemy truskawkowy blond - rozrabiamy cassię, zakwaszamy i odstawiamy, do tego później dosypujemy odrobinę henny (najlepiej czerwonej) i od razu nakładamy. Henna odstawiona z cassią stwarza ryzyko stworzenia rudości, z któej ciężko będzie wyjść. Zaczynamy zawsze od malutkich ilości dodatków, ewentualnie eksperymentujemy na pasmach. Jedna prosta zasada - henna nie rozjaśnia, więc zawsze łatwiej możemy dołożyć jej więcej później, niż ściągnąć kolor, co wiąże się z koniecznością użycia chemii.

Praktykowane są także metody rozjaśnianie + henna, które sprawdzają się przy nabudowaniu kolorów do bardzo ciemnych lub przy ciemnym kolorze wyjściowym, a dążeniu do intensywnych rudości czy czerwieni. Henna "zalepia" wtedy taki rozjaśniony włos, ale nigdy nie ma pewności, że jak przesadzimy, to wszystko da się uratować.

Istnieje jeszcze kilka rodzajów roślin, które pozwolą nam trwale zafarbować włosy, jednak ja nie znam ich właściwości i nie chcę pisać na razie pisać ten temat. Myślę, że posty w hennowej tematyce będą się ciągle pojawiać.


Mój Facebook i Instagram ze stories czekają! Śmiało korzystajcie z linków :)

2 komentarze:

  1. Odpowiedzi
    1. Skoro niebieski to indygo :D sama się zastanawiałam, jakoś nie po mojemu pisać indigo :p

      Usuń

Chętnie odpowiem na Twoje pytanie, jeśli zadasz je w kulturalny sposób :)

Copyright © 2016 długie włosy bez kitu , Blogger