Pokazywanie postów oznaczonych etykietą maska. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą maska. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 17 maja 2018

Mycie odżywką - aktualizacja i ranking

Mycie odżywką - aktualizacja i ranking

Hej!


Ostatni post o myciu odżywką powstał mniej więcej na początku mojej włosomaniaczej drogi, znajdziecie go TUTAJ, ale teraz mam już:
- większą bazę produktową - przetestowałam i poznałam składy bardzo wielu produktów, m.in. dzięki wpisowi o kosmetykach z Rossmanna zgodnych z CG - wszystkie one TU,
- więcej doświadczeń - zdążyłam przetestować naprawdę sporo odżywek i masek do mycia skóry głowy,
- ogólnie więcej wiedzy na temat składów, właściwości kosmetyków, marek i preferencji grupy :) 


Dla przypomnienia - maska/odżywka do mycia powinna zawierać pewną grupę składników, które umożliwią mycie - są to środki powierzchniowo czynne - kationowe lub niejonowe, czyli delikatne. Zaliczają się do nich związki:
- chloride (np. behentrimonium, cetrimonium)
- methosulfate (np. behentrimonium methosulfate)
- glukozydy(?) (np. decyl) - warto głębiej wniknąć w temat, ale w gotowych odżywkach raczej ich nie znajdziecie, pomysł na DIY (dziękuję Andrzej za podsunięcie!), więcej do przeczytania chociażby tu o decyl glucoside LINK
ALE! Odżywki z jakimkolwiek alkoholem tłuszczowym są w stanie zemulgować olej bez tych dodatkowych substancji myjących, dlatego tak świetnie nadają się do tego Petale, mimo że dla mnie do mycia są zbyt słabe :)

Nie powinna za to zawierać oblepiaczy! Silikony, woski, parafina i olej mineralny, najlepiej bez quaterniów. Więcej o założeniach metody CG TU.

Pamiętajcie też o dokładnym, dość długim masowaniu skóry z odżywką i spłukiwaniu, najpierw ciepłą, później chłodniejszą wodą.

No dobrze, chyba dość teorii, resztę znajdziecie w linkach, a teraz najważniejsze - MÓJ NOWY RANKING!

1. Odżywki z alkoholem! Zdecydowanie kontrowersyjna sprawa, jeśli chodzi o CG, lecz przypominam CG NIE MÓWI o alkoholach. Oczywiście mogą wysuszać włosy, ale też świetnie je oczyszczają! Główna zasada - nie przetrzymujemy takich odżywek dłużej niż 5-10 minut. Oczywiście jednym zaszkodzi szybciej innym wcale. Po to obserwujemy włosy.


Moimi ulubieńcami są Alterra i Balea. Świetnie myją, pozostawiają włosy gładkie i lśniące, świeże na około 4 dni po umyciu.
Przeczytacie o nich TU - Alterra i TU - Balea, przy czym żółta jest wg mnie lepsza.

2. Odżywki bez alkoholu, lecz niestety coś za coś - tutaj zawarłabym Kallos Color i Vatikę z czarnuszką, która zdecydowanie jest dla mnie królową tej grupy. Myje się nią świetnie! Niestety obie mają konserwanty M, które potrafią mocno uczulić.

3. Emulgacja i bardzo długie mycie? Absolutnie jest to grupa Petali i testowane przeze mnie znajdziecie TU. W tej grupie znajdą się także maski Babuszki Agafii - drożdżowa i łopianowa, myślę, że spokojnie można ich próbować do tego celu. Isany bez alkoholu polecane we wpisie z kosmetykami CG też są z tych "bardziej treściwych", moje włosy są po nich mega dociążone, czuć działanie, co niestety u mnie wyklucza je z myjadeł, ale! Sprawdzają się przy suchym skalpie i włosach wymagających więcej miłości.
Alkohole tłuszczowe wystarczają do emulgowania oleju w myśl zasady - tłuszcz tłuszczem :)


4. Grupa "od biedy" - można umyć nimi włosy w kryzysowej sytuacji, ale na dłuższą metę nie polecam. Znajduje się tu np. ostatnio testowana przeze mnie do tego celu Isana Pure Locken. Mycie wyszło ok, ale mam przeczucie, że po dłuższym stosowaniu mogłaby zrazić do siebie skórę głowy. Myłam także odżywką proteinową, bodajże z proteinami jajecznymi... Włosy były szorstkie nawet po chwili trzymania, nie są to ewidentnie moje proteiny, choć skóra była zadowolona.

Jeśli macie inne ulubione odżywki do mycia, podpowiedzcie! W starym wpisie jest ranking, jak widzicie - większość już udało mi się przetestować :) Oczywiście z tych, które uznałam za odpowiednie.

niedziela, 29 kwietnia 2018

Szampon - jaki wybrać i jak go dobrać

Szampon - jaki wybrać i jak go dobrać

Kompendium o skórze głowy


Skoro wiele z Was nie stosuje metody CG (i ja w pełni rozumiem wskazania, które to wymuszają), a wszelkie problemy ze skórą głowy należy diagnozować i leczyć, to ten wpis powinien Was zmotywować do bliższego przyjrzenia się sobie.
Kiedy maska lub odżywka nie wchodzi w grę jako myjadło, to pozostaje szampon... ale jaki? Jak dobrze dobrać szampon dla siebie? Postaram się odpowiedzieć poniżej, zapraszam!


Na pewno już wiecie, że szampony możemy podzielić na kategorie - delikatne, średnie i mocne i będziemy używać takiego, jakiego potrzebuje nasza skóra. Jest też wiele uzasadnionych powodów do częstszego / codziennego używania delikatnych szamponów i dopiero raz na jakiś czas mocniejszego oczyszczenia. Skórę możemy mieć suchą, normalną, tłustą i mieszaną. Tak! Dotyczy to także skóry głowy! Jeśli "taka nasza uroda" i po prostu mamy skórę tłustą lub chorobę przewlekłą (i w tym miejscu odsyłam Was na bloga Joanny poczujzycie.pl, która na pewno pomoże wszystkim zmagającym się z ŁZS) to potrzebny będzie szampon leczniczy. Ten ostatni będzie niezbędny przy ŁZS, łupieżu i wszelkich dolegliwościach chorobowych. Przy chorych gruczołach musimy zdać się na lekarza, tylko on może nam pomóc, ale czy dana substancja pomoże już za pierwszym razem, czy będziemy szukać ideału przez długi czas... To też niestety nie jest od razu przesądzone. Jedyne co jest pewne - nigdy nie pozwólcie sobie na zaniedbanie skóry głowy, bo to ona (oraz ogólny stan organizmu) determinuje jakość włosów, ich ilość, grubość i ogólny wygląd.

Jak rozpoznać czy na naszej skórze głowy dzieje się coś niepokojącego?

Niestety dopiero po ewentualnych objawach - swędzeniu, zaczerwienieniach, wypryskach, brzydkim zapachu, osadzie, który zostaje pod paznokciem przy przejechaniu po skórze, bardzo szybkim przetłuszczaniu i wszelkich wykraczających poza „normę” zjawiskach jak najpopularniejsze chyba „sypanie” się skóry i białe płatki na ubraniach, które z kolei wynikają z przesuszenia skóry.

łupież - jeden z częstszych problemów ze skórą głowy, shutterstock
Część ze wspomnianych objawów może być spowodowanych nieprawidłową florą bakteryjną, którą często zakłócamy na własne życzenie, używając np. szamponów dla noworodków! Skóra dziecka jest „goła”, dopiero około roku (nieraz szybciej) wykształca się na niej ochronna bariera z bakterii i grzybów, które coraz lepiej ją chronią, powoli obniżając pH do tzw. fizjologicznego, które też przyczynia się do niepowstawania podrażnień w okolicy oczu - pH fizjologiczne to też pH łzy. Dlatego szampon niemowlęcia ma pH w okolicy 7 - odczynu neutralnego, potem dopiero staje się ono niższe i kosmetyk dla około rocznego dziecka już teoretycznie możemy użyć też na sobie. Dużo więcej o tej sprawie przeczytacie u Kosmetologii Naturalnie, a ja przejdę dalej.

Łupież suchy, kosmetyczny, tłusty, łojotok, alergie i podrażnienia bardzo często mogą wystąpić także na skutek używania nieodpowiednich kosmetyków w nieodpowiedni sposób. Nie na wszystkich zadziałają tak samo dane grupy składników aktywnych czy naturalne kosmetyki, tak bardzo ostatnio także przeze mnie popularyzowane. Kosmetyki naturalne mogą wywołać dużo gorsze reakcje skóry niż parafina czy silikony, których używa się szeroko w celach medycznych - oczywiście nie mam teraz na myśli polecania Wam kosmetyków z nimi, bo do kręconych włosów ciągle uważam, że są zbędne, ale wiecie, że zniszczone włosy, które chcemy uchronić przed szybkim i drastycznym cięciem najlepiej zabezpieczać właśnie serum silikonowym? Oczywiście bez protein i wysuszajacego alkoholu w składzie. Jak je odróżnić? TU ściąga :)
Chcę też napisać o chyba najpowszechniejszym trendzie w społeczeństwie - kupujemy szampon drogeryjny: silny detergent, silikon, brak nawilżania... no i łupież kosmetyczny gotowy. O rodzajach łupieżu i ich przyczynach TUTAJ znajdziecie sporo.
O szamponach znajdziecie też już u mnie filmik :)


A ja przejdę do informacji, jak myć skórę głowy, aby się tego wszystkiego nie nabawić. Po pierwsze i najważniejsze - dobra klasyfikacja rodzaju skóry, bo to właśnie do niej dobieramy szampon. Szampony dzielimy na kategorie według zastosowanego detergentu, wszelkie ekstrakty, nawilżacze itp. są raczej tylko bonusem, mogą pomagać, ale szampon jest do mycia. Spis ajnych składowo szamponów dostępnych w Rossmannie znajduje się TUTAJ :) Ale nie dajcie się zwieść, że jest to aż tak proste. Mocno i szybko przetłuszczająca się skóra głowy nie zawsze jest po prostu tłusta, nieraz bywa nadmiernie wyjałowiona - zaburzenie bariery hydrolipidowej zbyt mocnym oczyszczaniem - poznacie to po reszcie skóry, bo sucha twarz czy ciało wskazuje wyraźnie, że i głowa... więc to nadmierne przetłuszczanie suchej to wynik zbyt dużej potrzeby skóry do odbudowania bariery i nawilżenia. Wiecie, taka natychmiastowa reakcja obronna.
Nie mogę też pominąć peelingu, ostatnio dużo o nim piszę, ale może akurat przyszedł do mnie ktoś nowy i jeszcze o tym nie wie - peeling skóry głowy to podstawa, pomaga pozbyć się martwego naskórka, oczyszcza ujścia mieszków włosowych, pozwala skórze oddychać. Wszystko o peelingu TUTAJ.
Także uzupełniająca filmografia!


Sposoby mycia skóry głowy - tak, właśnie to jest kluczowe, nie myjemy włosów, a SKÓRĘ GŁOWY! TUTAJ wszystkie już opisane sposoby. Moim ulubionym jest oczywiście mycie maską, także już opisane TU, ale uznałam że warto tutaj spróbować dotrzeć do Was jeszcze raz :)

Jeśli są jakieś kwestie, których nie poruszyłam, które dla Was wydają się kontrowersyjne lub jeśli uważacie, że napisałam coś niezgodnego z prawdą - piszcie, bardzo chętnie odniosę się do każdego pytania. Tymczasem życzę Wam udanej i długiej majówki! Uważajcie i dbajcie o siebie :)




piątek, 30 marca 2018

Alterra z granatem maska i odżywka - recenzja #5

Alterra z granatem maska i odżywka - recenzja #5

Hej!


Ostatnio miałam okazję używać i maski i odżywki od Alterry - granat i aloes. Są to teraz chyba jedne z lepiej rozpoznawalnych na rynku kosmetyków, wszyscy je mają lub mieli, ja tylko zostałam jakoś tak na koniec. Jeśli jesteście ciekawi, jak sprawdziły się u mnie i do czego w szczególności je polecam, to przeczytajcie posta do końca. Zapraszam na recenzję.


Jak już wspomniałam wyżej - firma Alterra zachwyca naturalnymi składami, wiele z ich kosmetyków znajduje się na blogowych listach must have, choć szczerze (to taki trochę przydługi wstęp niezwiązany z recenzją, możecie pominąć i przejść do następnego akapitu xD) to ostatnio widziałam niepochlebne opinie o ich tonikach - właśnie przez alkohol tak wysoko w składzie, tonik niestety wysusza, ściąga skórę i nie spełnia dokładnie swojej roli, bo taki alkohol bardzo delikatną i wrażliwą skórę łatwo podrażnia.
Wiele z Was uwielbia olejek z pestek moreli - to chyba następny hit, którego jeszcze nie miałam okazji testować, ale zwlekam, bo lepiej doznać później miłego zaskoczenia, jak teraz spotkam trochę bubli. Podobnie było u mnie z tymi odżywkami! Po względnie fajnym używaniu innej odżywki  do czasu (może dam znać w jakimś zbiorczym poście o bublach i trochę mniej fajnych dla mnie kosmetykach), przeszłam na Alterrę. Najpierw trafiła do mnie maska, potem zamieniłam się za odżywkę i teraz już mogę napisać Wam recenzję obu! 
Głównym zastosowaniem tych kosmetyków u mnie jest oczywiście mycie włosów. Poznajcie po trochę każdy z nich.



Maska 
Dość gęsta w konsystencji w 150 ml tubie maska ma dość przyjemny zapach. Producent poleca wmasowywać ją po myciu na kilka minut we włosy, potem obficie spłukać, ja robię to po prostu zamiast mycia.
Przeczuwam, że wystarczy jej na maksymalne użycie 8 razy - ja swoją użyłam na razie około 6ciu i już się kończy, co sprawia, że każde mycie kosztuje nas około złotówki. Nie pieni się zbytnio, ale dość fajnie się rozprowadza. Ja ją lubię.

Skład:
Aqua - woda
Cetearyl Alcohol - emolient
Alcohol* - rozpuszczalnik i konserwant, oczyszcza, tonizuje, odtłuszcza i odświeża, może wysuszać włosy
Glycine Soja Oil* - olej sojowy, emolient
Stearamidopropyl Dimethylamine - emulgator, nawilża i zmiękcza włosy
Glycerin - gliceryna, nawilżacz
Sodium Lactate - nawilżacz, zmiękcza i złuszcza skórę
Carthamus Tinctorius Seed Oil* - olej krokoszowy, może nawilżać, emolient
Ricinus Communis Seed Oil* - olej rycynowy, może poprawiać porost i wzmacniać cebulki
Parfum** - kompozycja zapachowa
Punica Granatum Seed Oil* - olej z pestek granatu, antyoksydant, emolient
Butyrospermum Parkii Butter* - masło shea, emolient
Punica Granatum Fruit Extract* - ekstrakt z owocu granatu, antyoksydant, źródło witaminy C, działa antybakteryjnie
Aloe Barbadensis Leaf Juice* - ekstrakt z liści aloesu, nawilżacz
Acacia Farnesiana Flower Extract* - roślina substancja konsystencjotwórcza, koi i zmiękcza skórę
Panthenol - pantenol, prowitamina B5, nawilża, natłuszcza i wygładza skórę
Panthenyl Ethyl Ether - związek pantenolu i etanolu, nawilżacz
Lauroyl Sarcosine - substancja myjąca, delikatny detergent
Hydroxyethylcellulose - zagęstnik
Tocopherol - witamina E, antyoksydant i subst. przeciwzapalna
Helianthus Annus Seed Oil - olej z pestek słonecznika, emolient
Linalool**, Limonene**, Geraniol**, Citral**, Citronellol** - składniki kompozycji zapachowej, potencjalne alergeny, w naturze występują w olejkach eterycznych

*składniki z certyfikowanych upraw ekologicznych.
**pochodzące z naturalnych olejków eterycznych.


Odżywka
Sporo rzadsza od maski w konsystencji, butelka "do góry nogami", czyli stojąca na zatyczce, pojemność 200 ml. Według mnie zapach jest identyczny. 
Producent pisze o niej tak: "Nawilżająca odżywka do włosów Alterra Bio-owoc Granatu & Bio-Aloes, to głębokie odżywienie i energia dla włosów suchych i zniszczonych. Każde włosy zasługują na indywidualną pielęgnację. 
Gwarantowane cechy produktu: 
Nie zawiera sztucznych barwników, substancji zapachowych i konserwantów. 
Bez silikonów, parafiny i innych związków ropopochodnych. 
Przebadany dermatologicznie."
Cóż generalnie mogę zgodzić się ze wszystkim oprócz zapachu, niby ekologiczny, ale pamiętamy, że naturalne składniki także uczulają? To dobrze.
Nakłada się fajnie, pieni się ciut bardziej, wychodzi taniej, bo jest jej więcej w opakowaniu.

Skład:
Aqua - woda
Alcohol* - rozpuszczalnik i konserwant, oczyszcza, tonizuje, odtłuszcza i odświeża, może wysuszać włosy
Stearamidopropyl Dimethylamine - emulgator, nawilża i zmiękcza włosy
Glycerin - gliceryna, nawilżacz
Cetearyl Alcohol - emolient
Myristyl Alcohol - emolient
Glycine Soja Oil* - olej sojowy, emolient
Punica Granatum Seed Oil* - olej z pestek granatu, antyoksydant, emolient
Ricinus Communis Seed Oil* - olej rycynowy, może poprawiać porost i wzmacniać cebulki 
Punica Granatum Fruit Extract* - ekstrakt z owocu granatu, antyoksydant, źródło witaminy C, działa antybakteryjnie
Aloe Barbadensis Leaf Juice* - ekstrakt z liści aloesu, nawilżacz
Acacia Farnesiana Flower Extract* - roślina substancja konsystencjotwórcza, koi i zmiękcza skórę
Lauroyl Sarcosine - substancja myjąca, delikatny detergent
Sodium Lactate -  nawilżacz, zmiękcza i złuszcza skórę
Hydroxyethylcellulose - zagęstnik
Carthamus Tinctorius Seed Oil* - olej krokoszowy, może nawilżać, emolient
Tocopherol - witamina E, antyoksydant i subst. przeciwzapalna
Helianthus Annuus Seed Oil - olej z pestek słonecznika, emolient
Ascorbyl Palmitate - pochodna witaminy C, antyoksydant
Parfum**, Linalool**, Limonene**, Geraniol**, Citronellol**, Citral** - kompozycja zapachowa i poszczególne jej składniki, mogą uczulać

*składniki z certyfikowanych upraw ekologicznych.
**pochodzące z naturalnych olejków eterycznych.


Wnioski i uwagi:
Składy różnią się naprawdę ociupinkę, możecie to z łatwością przestudiować. W obu też alkohol jest dość wysoko w składzie i musimy mieć świadomość, że jest to ten ZŁY i potencjalnie wysuszający alkohol. Mam nadzieję, że pamiętacie wszystkie moje gadki, ale i tak będę to pisać i powtarzać do znudzenia - ALKOHOL NIE WYKLUCZA MASKI czy odżywki z użytku, ale OGRANICZA CZAS jej trzymania na włosach. Zawsze będę też powtarzać, że uważam, że maski z alkoholem w roli rozpuszczalnika (czyt. alcohol, isopropyl alcohol) dużo lepiej radzą sobie z domywaniem skóry głowy. Podam Wam nawet tutaj definicję alkoholu stosowaną przez PiggyPeg w ich opisach "alkohol, otrzymywany m.in w wyniku fermentacji węglowodanów. Zabezpiecza kosmetyk przed drobnoustrojami. Poza działaniem konserwującym, pełni także rolę rozpuszczalnkia i przekaźnika innych substancji. Działa tonizująco, oczyszczająco, odświeżająco i odtłuszczająco" - wierzycie? Ja całkowicie!
Dodatkowo są zgodne z CG :)

Moje wrażenia:
To naprawdę dobre myjadła. Łatwo dostępne i z dobrymi składami (znowu uwaga dla wrażliwych - alkohol!), nie nakładamy ich na długo na włosy, a już na pewno nie jako odżywka bez spłukiwania lub podkład pod olej. 
Jedyną realną konkurencją dla nich są również dostępne w Rossmannie odżywki Isana, które jeszcze czekają na wypróbowanie. Póki co mogę porównać je z odżywkami Balea (recenzja TUTAJ), ale szczerze - nie wiem, co według mnie wypada lepiej. Żółta Balea zostawiła po sobie jakiś taki sentyment... Polubiłam ją za zapach i pianę podczas mycia. Po tych od Alterry błysk na włosach jest podobny. Mogę też napisać, że odżywka daje radę emulgować olej. 

Ja jestem na tak :) 

Macie już jakieś doświadczenia z tymi produktami? Może jakieś "ale"? Dajcie znać!

czwartek, 8 marca 2018

Co kupić w Rossmannie, polecane kosmetyki do włosów zgodne z CG

Co kupić w Rossmannie, polecane kosmetyki do włosów zgodne z CG
AKTUALIZACJA:
ceny może nie są aktualne i nie ma promocji, wtedy kiedy czytacie ten post, ale spis jest jak najbardziej aktualny :)

Pewnie zawsze kuszą Was promocje w Rossmannie, tym razem znowu taka nadchodzi, ale często jest tak, że brak nam pomysłu na to, co kupić. Dzięki temu, że sama mam teraz trochę więcej pojęcia na temat składów, a także właściwości niektórych kosmetyków, postanowiłam stworzyć dla Was (i dla siebie też) listę polecanych produktów z Rossmanna wg kategorii. Nie wiecie jakie produkty powinny znaleźć się w Waszym koszyku? Podejrzewam, że po przeczytaniu tego posta, dalej nie będziecie wiedzieć, ale chociaż powstanie baza, z czego  polecam wybierać.
Ten post będzie obejmował tylko produkty zgodne z metodą CG, szampony i inne kosmetyki (ze składami np. slikonowymi) znajdziecie TUTAJ  :)

co kupić w Rossmannie, kosmetyki zgodne z CG


Pod nazwą każdego z produktów kryje się link, więc możecie od razu wejść na stronę, pooglądać i na własne oczy zobaczyć skład :) Wszystkie kategorie lub nawet grupy produktów starałam się obarczyć komentarzem. Mam nadzieję, że będziecie wiedzieć dużo więcej po lekturze.

Myjadła:

Alterra
maska (6,99 za 150 ml) 
odżywka (7,69 za 200 ml) granat i aloes
Maska do mycia już przetestowana, bardzo dobrze myje, pieni się w miarę dobrze po dodaniu wody. UWAGA: W obu wysoko isopropyl, nie nadają się na zostawianie na włosach na dłużej niż 10 minut lub do odżywiających zabiegów, bo zamiast nawilżyć, mogą przesuszyć.

Isana
butelki z zamknięciem na dole - UWAGA - są bardzo treściwe, do mycia głównie dla mega suchych skór i włosów:
różowa - silky gloss (4,99 za 300 ml) - trochę protein pszenicy w środku, nawilżacze
żółta - intensive care (4,99 za 300 ml) - nawilżająca, z miodem
czerwona - colour shine (4,99 za 300 ml) - trochę ekstraktów, nawilżaczy, dla mnie bomba

Wszystkie trzy skład mają świetny (uwaga na phenoxyetanol), na pewno będę testować do mycia + świetna cena!

Petal Fresh
tea tree, lawenda recenzja TUTAJ, dla mnie nie są warte regularnej ceny (23,99 za 355 ml)

W kategorii myjadło i do emulgowania jeszcze jakoś ujdą, dla mnie gliceryna tak wysoko wyklucza te konkretne odżywki, ale wiem, że winogrona oraz cytrusy sprawdzają się dobrze niektórym - jeśli chcecie spróbować to śmiało, ja już nie będę ich kupować.

Swiss Image
odżywka Volume (24,99 za 250 ml) - na trzecim miejscu składnik myjący - wypróbuję kiedyś na pewno! Do odżywiania też wygląda przyjaźnie, recenzję znajdziecie na blogu Curly Madeleine.


Odżywki i maski (różne):

Biokap
Belleza, maska regeneracyjno naprawcza do włosów (47,99 za 200 ml) - gliceryna b. wysoko, isopropyl w środku, maska w zasadzie PEHowa
Belleza, odżywka głęboko nawilżająca do włosów (37,99 za 125 ml) - gliceryna wysoko!, H-E ale też proteiny roślinne

Biovax
kolagen i perły (17,99 za 125 ml) - quaternium-87, nie znoszę tych składników...
limitowana jaśmin indyjski i mleko kokosowe do osłabionych i wypadających (22,99 za 250 ml) - quaternium-87 wysoko, gliceryna, kokos,proteiny mleczne, laktoza, dziwny skład!
limitowana maska do włosów pozbawionych blasku (22,99 za 250 ml) - wysoko gliceryna i po zapachu wosk syntetyczny, więc jednak nie jest zgodna z CG...

Szczerze? Nie mam siły do tych Biovaxów, niektóre saszetki są spoko, chyba najbardziej do blond, ale nie widzę ich w Rossmannie. Zawierają dużo dziwnych składników, których działanie na włosy nie jest znane. Ja pozostanę przy L'Biotikowych saszetkach Cien, bo nie ogarniam tych składów.
Co autor miał na myśli...? Nie mam pojęcia. 

Botanicals
balsam pielęgnacyjny do włosów suchych (34,99 za 200 ml) - skład przyzwoity, CG, soda kaustyczna
reszta podobnie, wartościowe składniki w znikomych ilościach

Garnier
odżywka zielona herbata (11,99 za 200 ml)
odżywka żurawina (11,99 za 200 ml)

Mają zwolenników i przeciwników, po mojej nieciekawej przygodzie z awokado na razie nie będę próbować.

Isana
tuby:
odżywka pure locken (5,99 za 20 ml) - quaternium, polyquaternia, isopropyl, wg mnie średnia
odżywka przeciw łamaniu włosów (7,69 za 200 ml) - quaternium-87
odżywka oil care (7,69 za 200 ml) - quaternium-87, polecana i lubiana
odżywka do farbowanych (7,69 za 200 ml) - quaternium-87
odżywka do brązowych (6,79 za 200 ml) - isopropyl w środku, żadnych quatów!
odżywka połysk koloru blond (6,79 za 200 ml) - isopropyl w środku składu

Warto potestować, Isany ogólnie dla mnie są bardzo ciekawe, bo kosztują naprawdę niewiele, a można z nich sporo wyciągnąć. Ekstra, w większości emolientowe, bazy do tuningu, na pewno mniej uczulające od Kallosa. Uważajcie na alkohole, do mycia/rozczesywania i max do 10 minut na włosach, przy normalnym stosowaniu nie powinno się nic dziać.

Jantar
odżywka z wyciągiem z bursztynu do słabych - pianka! kolagen, proteiny, polyquat
do cienkich - hydrolizowana keratyna
do bardzo zniszczonych - lipidy mleczne
Całkiem ciekawe te odżywki w piance, wydaje mi się, że są ok, dajcie koniecznie znać, jeśli używaliscie!

O'Herbal
odżywka z lnem - chyba najbardziej lubiana i polecana na grupie z całej rodziny
odżywka z arniką
odżywka z tatarakiem - uwaga, nie u każdego się sprawdzi, wysoko denat
21,99 za 500 ml
Oprócz tego uwaga na proteiny mleczne, maski składem wyglądają podobnie (o ile są dostępne w Rossmannie).

Petal Fresh
np. róża i wiciokrzew (23,99 za 355 ml) - pisałam Wam na górze w myjadłach, gliceryna na drugim miejscu rzadko komu służy, przynajmniej nie w zimie i w wilgoci, nie za często


Schauma
Nature moments do farbowanych (5,19 za 200 ml) - hydrolizowana keratyna, polyquaternium-37 (sufrakant kationowy? -info z forum wizaż)
do słabych i delikatnych - ekstrakt z miodu dodatkowo do dwóch powyższych
oliwa z oliwek - aloes, oliwa, polyquaternium-37 i wysoko hydrolizowana keratyna

Jestem w szoku! Jest niemal idealnie, chyba muszę się im przyjrzeć! Sufrakant kationowy też brzmi trochę tajemniczo, ale lepsze to niż powlekacz. Phenoxyetanol we wszystkich, cena taka sama. (Aktualizacja: obie są spoko, ale mało wydajne, za tę cenę polecam, ale chyba już je wycofali).

Seboradin
balsam do suchych i zniszczonych farbowaniem (29,99 za 200 ml) - na trzecim miejscu kolagen, warto się przyjrzeć, niestety bardzo dużo alkoholi wysuszających... nie wiem co o niej myśleć, ale pokazuję, żebyście mogli wziąć pod uwagę :)

Swiss Image
odżywka - kuracja pielęgnacyjna w tubie (29,99 za 200 ml), ciekawy skład, emolientowy z pantenolem, gliceryna dość daleko, fajna, dajcie znać, jeśli używaliście, reszta bardzo podobnie, warto obojętnie którą :D
odżywka piękny kolor w butelce, siostra tej na objętość (24,99 za 250 ml) - warto spróbować i jako odżywka i jako myjadło, ładny skład

Tołpa
nawilżające serum do włosów odwodnionych (19,99 za 150 ml) - gliceryna
inne w tubach podobnie

Wierzbicki & Schmidt
Paczula wonna (29,99 za 250 ml) - nie ma oblepiaczy (o ile Palmitamidopropyltrimonium Chloride jest zgodne z CG xD), jak macie ochotę spróbować czegoś od mistrzów fryzjerstwa...

Stylizatory:


O moich ulubionych stylizatorach dowiecie się TU, a TUTAJ zobaczycie efekty po większości z opisanych niżej - u mnie niestety sprawdza się tylko glut i Syoss power hold, wycofywany powoli z rynku...

Isana 
krem do loków, Pure Locken (9,99 za 150 ml) - albo się go lubi, albo nienawidzi. Ja jestem z tych drugich. UWAGA - zawiera sulfaty, czyli może się okazać nie-CG, ale podobnie jak Syoss max hold nie oblepia, tylko ew. może przesuszać.
pianka, Pure Curls (6,99 za 150 ml) - można podpatrzeć składy pozostałych, chyba nie różnią się zbyt znacząco... wydają się ok
żel Style 2 create, Hidden control (9,99 za 150 ml) - ten jest ok, choć dość słabo trzyma, pozostałe mają bardzo wysoko alkohol denat. UWAGA - nowy skład, również z denatem, patrzcie na ingredients na tubie!

Nivea
krem do loków, Flexible Curls (9,99 za 150 ml) - u mnie sprawdza się jako b/s (wyjaśnienie co to b/s TU)
pianka, Care&Hold (9,99 za 150 ml) - bez alkoholu, bez protein, bez silikonów! Większość z nich ma już fajne składy, popatrzcie, jeśli Wasze włosy lubią taki sposób stylizacji.

Pantene
pianka z Pantene Pro-V podkreślone loki jest ostatnio hitem, zwróćcie na nią uwagę :)

Syoss
żel, Men, Power Hold (10,79 za 250 ml) - jeśli jeszcze gdziekolwiek znajdziecie, są w promo na do widzenia (można znaleźć ciągle w wielu marketach za ok. 16 zł)
żel, Max Hold (10,79 za 250 ml) - uwaga! pod koniec składu SLS - ciekawostka :D teoretycznie nie jest zgodny z CG, ale na samym końcu składu jest tego SLS mega mało
Texture, spray do stylizacji włosów (10,79 za 150 ml) - sól wysoko w składzie, może wysuszać
pianka, Full hair 5 (9,99 za 250 ml)- polyquaternium-16 i -4, inne pianki podobnie - patrzcie czy nie ma w nich alkoholu

Taft
żel Looks, Stand up Look (9,99 za 150 ml)
żel Irresistible power (9,99 za 150 ml)
Reszta ma alkohol denat lub silikony. Uważajcie.

Wellaflex
pianka, Heat creations (8,79 za 200 ml) - o ile dobrze patrzę, skład wydaje się przyjazny i całkiem fajny! Są w nich parabeny, ale warto zwrócić uwagę :)

Komentarz: Innych stylizatorów nie podaję, bo albo uważam, że ich skład jest słaby, albo mają w nim coś niedozwolonego lub niepożądanego - po co komu żel składający się z wody, gliceryny a potem izopropylu i denatu... gdzie logika zadbanych loków? No właśnie. Reszta z silikonami wykluczona z oczywistych powodów. A! Są też stylizatory bez alkoholi i silikonów, ale znajduje się w nich wosk, także oblepiacz i obciążacz - cera alba (pszczeli). Zadecydujecie sami.

Inne:


Alterra
olejek z pestek moreli (10,99 za 50 ml) - polecany bardzo mocno, super skład

Cece of Sweden
czyżby wcierka? przeciw wypadaniu włosów (29,99 za 300 ml) - denat w środku

Farmona/Jantar
wcierka (13,99 za 100 ml) - nie u wszystkich działa
ampułki (14,99 za 5 ampułek) - denat

Chciałam Wam tutaj zapisać peeling z Natury Siberiki, ale niestety jest na SCSie, więc na mocnym detergencie i nie łapie się do tego wpisu. A szkoda, bo byłby fajny peeling.

Radical
ampułki (27,99 za 15 ampułek po 5 ml) - denat wysoko, z doświadczenia - po wcierce z szałwią do przetłuszczających miałam mocno wysuszoną skórę głowy

Seboradin
lotion do wypadających włosów (29,99 za 200 ml) - denat wysoko
ampułki przyspieszające odrost włosów (43,99 za 14x5,5 ml) - też denat

Suchy szampon Batiste
Długo zastanawiałam się też, czy dodawać suchy szampon Batiste do polecanych - zaraz za skrobią ryżową, w jego składzie znajduje się alkohol denat, poza tym taka metoda "odświeżania" włosów dla mnie jest szkodliwa dla skóry głowy, bo zapychamy sobie mieszki włosowe. Oczywiście Batiste ze skrobią ryżową lub kukurydzianą, będzie o wiele lepszy niż coś z silikonami lub sztucznym pochłaniaczem sebum, ale zwróćcie uwagę na wysuszające właściwości alkoholu i zapychające skrobii. Raz na jakiś czas nie powinno się nic stać, jednak nie nadużywajcie tego sposobu i od razu wieczorem umyjcie skórę głowy, najlepiej od razu wykonując peeling.

Nie wpisuję już innych olejków, maseł i glinek, które do włosów mogą mieć przeznaczenie, a nie łapią się w promocję.

Apka, która prawie działa i pomoże Wam rozpoznać składy wg zgodności z CG TUTAJ. Miłej analizy składów i zakupów w Rossmannie! Mam nadzieję, że niczego nie pominęłam, odżywki Vianek/Sylveco/Biolaven nie są dostępne na stronie, więc ich tu nie umieszczam, natomiast powinny być zgodne z CG.

niedziela, 11 lutego 2018

Kosmetologiczna przygoda z twarzą

Kosmetologiczna przygoda z twarzą

Czy zabiegi na twarz działają? Kwasy w salonie- czy to jedyny ratunek?

Wracam z moją kosmetologiczną tematyką po dość długiej przerwie, pamiętacie jeszcze ostatni post o kosmetologu, który Wam pokazałam po pierwszej wizycie? Od mojej konsultacji w czerwcu minęło sporo czasu, najpierw wakacje i opalanie, później mocny wiatr, słaba pielęgnacja, bo to zapomniałam czegoś zabrać na wyjazd, a to nie chciało mi się smarować... Później przyszła jesień, wrzesień i zaczęłam zabiegi na twarz. Pora na podsumowanie po pół roku. Zaczynamy!

Maski po zabiegach - fioletowa algowa, a przezroczysta z kwiatami
Moja cera jest bardzo wrażliwa, nie tylko na zmiany temperatury otoczenia czy ostre potrawy, co objawia się rumieniem, ale też na kosmetyki różnego rodzaju. Do tego jest bardzo sucha (a raczej była przed właściwą pielęgnacją! teraz suche skórki to naprawdę rzadkość), z widocznym rumieniem - bardzo płytko unaczyniona i ze skłonnością do powstawania naczynek - jedno na policzku już raz zamknięte laserem i po 2 latach znów samoczynnie otwarte.

Powoli obserwowałam naczynka w okolicy nosa, na szczęście nie są już widoczne. Od tamtego czasu moje życie drastycznie się nie zmieniło, ale zastosowałam się do większości zaleceń - przestałam używać peelingu do twarzy, mocno oczyszczających żeli, przez wakacje smarowałam się wysokim filtrem. Starałam się unikać nabiału - nie tylko ze względu na twarz, ale też ogólną kondycję organizmu, ostrych potraw, a także sauny i basenu.

W grudniu chodziłam na siłownię, aby choć odrobinę polepszyć swoją kondycję, co od razu powodowało u mnie ogromne wypieki - po intensywnym wysiłku utrzymały się dość długo i dodatkowo pojawiły się u mnie 3-4 charakterystyczne dla trądziku różowatego wypryski, ale zniknęły na trzeci dzień. Pewnie wiąże się to nie tylko z odpowiednią pielęgnacją, ale też ogólną poprawą stanu skóry.

Przez ostatni czas na policzkach nie miałam ani jednego - oprócz tych, które pojawiły się typowo po mocno intensywnym treningu. Na pewno jest to kolejne przeciwwskazanie, ale teraz już wiem, że powoli radzę sobie z tym coraz lepiej - skóra nie broni się już tak bardzo, nic nie wyrzuca na zewnątrz żadnych niepowołanych na twarzy stanów zapalnych.

Pierwszy krok pielęgnacyjny podjęłam już po pierwszej wizycie, przeczytacie o tym w poście o kosmetologu, a teraz jeszcze tutaj o mojej pielęgnacji krok po kroku. Czasami wspomagam się różnymi maskami w płachcie, moją ulubioną jest SNAIL z Etude House (znalazła się wśród ulubieńców w tym poście), ale nie używam jej zbyt często, choć efekty za każdym razem są zachwycające, skóra pięknie nawilżona i przebarwienia zniwelowane.

Czerwiec 2016 - marzec 2017, chyba widzicie, że było tragicznie... Rumień i mnóstwo wyprysków
Wiecie, że w międzyczasie byłam u dermatologa, który na moją przypadłość nie miał żadnej rady, tylko zaproponował mi laser za 800 zł. Z jego polecenia kupiłam Skinoren Rosacea, który samodzielnie mocno mnie wysuszał. Natomiast razem z Sylwią postanowiłyśmy wraz z nadejściem jesieni rozpocząć kurację kwasami - zaczęłyśmy od azelainy, która miała za zadanie nawilżyć cerę i pomóc naskórkowi w naturalnej odbudowie.

Pierwszy zabieg był pod dużą presją i obie zastanawiałyśmy się, jak zareaguję na ten kwas. Skóra została oczyszczona, kwas nałożony, w trakcie nic dziwnego się nie działo, ale podczas zmywania czułam pieczenie. Na koniec maska łagodząca i umówienie następnej wizyty.

Po upływie 3 tygodni padła decyzja użycia kwasu migdałowego - skóra reagowała mocniej, później się łuszczyła głównie z czoła, ale po następnych 3 tygodniach i kolejnej azelainie zaczęła wyglądać w końcu zdrowo. Efekty są podobno widoczne z zabiegu na zabieg, twarz dobrze reaguje. Poniżej historia przedstawiona do aktualnego tygodnia (może jesteście w stanie zauważyć, że post pisany był w różnych okresach czasu, czekałam na część od Sylwii :D).

Historia moich wizyt w pełni - pierwsza konsultacja w czerwcu, resztę widać :) TU link do rejestracji z mojego polecenia
Nasza współpraca nieraz się zacieśnia (miałam prezentację o włosach na drugich urodzinach salonu), dlatego ośmieliłam się poprosić moją Panią Kosmetolog o dopisanie czegoś od siebie, wstawki w <> są ode mnie, a oto co podesłała:

"Witajcie, drodzy Czytelnicy i Czytelniczki. Zanim przejdę konkretnie do przypadku Sary, opowiem kilka słów o sobie. Jestem magistrem kosmetologii z 8 letnim doświadczeniem, które zdobywałam w różnych miastach i miejscach. Wciąż się rozwijam, zdobywając nowe kwalifikacje oraz śledzę nowinki ze świata beauty.

Aktualnie prowadzę swój salon kosmetologiczny, w którym czynnie pracuję ;). W swojej pracy stawiam na kompleksowe podejście do problemu i świadomą pracę z pacjentem, która wierzcie lub nie jest gwarantem sukcesu. Przykładem na to jest Sara :) Nie ma rzeczy niemożliwych, tak samo jak beznadziejnych przypadków. Pamiętać trzeba jednak, że na wszystko trzeba czasu i nic nie dzieje się za dotknięciem czarodziejskiej różdżki. Dlatego jeśli po tygodniu, dwóch a nawet trzech nie widzisz powalających efektów, nie poddawaj się. Zmiany, które powstały na skutek nieodpowiedniej pielęgnacji, diety, itp. przez dni, tygodnie, a nawet lata, nie znikną po tygodniu :).


Salon w całej okazałości, źródło: sylia.pl
Jak już wspomniała Sara, w jej przypadku bazujemy na kwasie azelainowym. Jednak nie tylko :) Przeplatany był również kwas migdałowy i inne mieszanki kwasów :) <możecie to zobaczyć po kolei w tabeli wyżej> Do każdego przypadku, wizyty podchodzę indywidualnie i dopiero podczas spotkania ustalam kolejny zabieg.

Gdy Sara do mnie trafiła, jej skóra reagowała dosłownie na wszystko. Rumień, chroniczne zaczerwienienia i maksymalnie osłabiona bariera hydrolipidowa... Nie wyglądało to kolorowo. <a raczej wyglądało, na czerwono, jak świnka :D>Zawsze pierwszym krokiem w kierunku poprawy cery, powinno być zebranie dokładnego wywiadu. W celu ustalenia przyczyny i poznania problemu. Dzięki niemu dokładnie wiem, jaką pielęgnację stosuje pacjent, jakie ma nawyki i jak wyglądała jego dotychczasowa walka z problemem.

Niektóre informacje mogą wydawać Wam się nieistotne, np. to, w jakich warunkach pracujecie lub jak się odżywiacie. Uwierzcie, w większości przypadków ma to kluczowe znaczenie!Po wywiadzie czas na uświadomienie pacjenta ;). To pierwsza najważniejsza dla samego zainteresowanego kwestia. Tak jak ćwiczenia na siłowni bez odpowiedniej diety nie przyniosą 100% efektów, tak zabiegi bez odpowiedniej pielęgnacji i zmiany nawyków nie gwarantują 100% skuteczności.

W momencie wizyty pacjent dostaje dokładne wskazówki co do pielęgnacji, które czasami są bardzo restrykcyjne, czasami wymagają całkowitej zmiany pielęgnacji, ale tu należy zaufać specjaliście i wprowadzić w życie wszystkie zalecenia. W ostatnich latach zauważyłam, że większość ludzi stosuje nieodpowiednią i nadmierną pielęgnację w domu. Przez którą ich cera staje się nadwrażliwa, przesuszona, a skóra pozbawiona jest bardzo ważnej bariery ochronnej - płaszcza wodno-lipidowego.

Niesłychanie ważna jest odpowiednia pielęgnacja! Tak jak dbamy o dobrze zbilansowaną dietę, tak samo powinnyśmy zadbać o pielęgnację skóry. I uwierzcie mi to prostsze niż mogłoby się wydawać :) Zapraszam Was na mojego bloga, gdzie możecie śledzić ciekawostki z branży beauty :) Tutaj blog Sylia Beauty :)" - ja dodam od siebie, że jest tam kilka naprawdę szeroko znanych tematów, ale nigdy z takiej strony, jak przedstawia to Sylwia. Dlatego serdecznie Was na jej bloga zapraszam. Tak samo jak na zabiegi do gabinetu, a także nawet samą konsultację, która już wiele Wam powie.

Opisałam już dla Was dawno temu moją pierwszą wizytę i konsultację u kosmetologa, ale wtedy jeszcze znałyśmy się słabiej, więc nie wiedziałam, czy mogę wymienić ją z "nazwiska". Mam nadzieję, że mój post, który napisałyśmy wspólnie, zachęci Was do racjonalnego podejścia do własnej skóry i ewentualnych problemów.


A tutaj zdjęcie z gabinetu - pewnie świeżo po zabiegu, skóra znacznie szczęśliwsza niż wyżej!
Stosowany kwas azelainowy to 25% stężenie czystej azelainy, migdałowy miał 30% i aplikowany był tylko na 5 min. Maska algowa (fioletowa), była tak samo pachnąca i odprężająca jak ta z płatkami kwiatów - rumiankiem i bławatkiem. Swoją drogą druga też zawierała algi, które dobrze wyciszają zirytowaną cerę.

W ciągu ostatnich dwóch zabiegów Sylwia wdrożyła u mnie już delikatne oczyszczanie kawitacją - ultradźwiękami. Nie było to bardzo dokładne oczyszczanie całej twarzy, ale głównie czoła, które było w najlepszej kondycji jeszcze przed zabiegami, a ostatnio okolic płatków nosa, gdzie narzekałam na "zaskórniki". Ja z jej usług jestem bardzo zadowolona, a Wy możecie każde moje słowo zweryfikować po ocenach na jej Facebooku - salon Sylia Beauty.

Korzystacie z usług kosmetologa? Robicie kwasy? Może stosujecie bardziej inwazyjną kurację w domu? Jestem bardzo ciekawa, dajcie znać w komentarzach.
Do następnego!

P.S. O tych opryszczkach to już nawet nie mam siły pisać... Przyjmijcie to za... nieodłączną część krajobrazu mojej twarzy xD

Polecany post

Szampon - jaki wybrać i jak go dobrać

Kompendium o skórze głowy Skoro wiele z Was nie stosuje metody CG (i ja w pełni rozumiem wskazania, które to wymuszają), a wszelkie pro...