niedziela, 15 października 2017

Kręconowłose dzieci - poradnik

Kręconowłose dzieci - poradnik

Hej!


Bardzo długo się do tego szykowałam,  ale nie mogłam zebrać myśli. W końcu muszę poruszyć ten temat - włosy dzieci. Niesamowicie ważny, a nieraz wręcz kluczowy.


O ile z prostymi i delikatnymi przeważnie nie mamy problemów, to te kręcone i falowane przysparzają ich całkiem sporo. Dlatego chcę skupić się na tej drugiej grupie i pomóc Wam z dziećmi, żeby nie musiały przechodzić tego, co wiele Kręconowłosych kobiet i dziewczyn opisało w jednym poście na grupie, jako niemiłe wspomnienia z dzieciństwa wynikające tylko i wyłącznie z posiadania konkretnego kształtu włosów. Dla członkiń CGP link do posta.

Powody do przejścia na kręconą stronę mocy


Postępowanie z włosami dziecka to przedsięwzięcie wymagające zaangażowania rodzica i cierpliwości malucha. Moja historia włosowa nie była nigdy zbyt tragiczna - jako dziecko miałam delikatne i proste, ale długie włoski (całą historię na przestrzeni lat możecie przeczytać i zobaczyć TUTAJ), moja mama radziła sobie z nimi świetnie, natomiast babcia, która nie miała córki... cóż, do tej pory pamiętam to szarpanie bez potrzeby. Mama czesała je, myła, robiła różne fryzury. Lubiłam, to. Nieraz jeszcze w dorosłym życiu idę do niej z grzebieniem, jak myję włosy w domu, a często proszę o warkocze dobierane :)  Post jednak nie powstaje tylko ze względu na moje lekko złe wspomnienia związane z czesaniem przez babcię, ale dla Waszych i wszystkich kręconowłosych dzieci, do których rodziców mój apel będzie miał szansę dotrzeć.
One nie zawsze mają szansę wybrać swoją fryzurę, a co ważniejsze - skąd mają wiedzieć, że mają fale i loki - do pewnego roku życia od pielęgnacji dzieci są przecież rodzice.
A więc drodzy dorośli! Proszę, sprawdźcie  dokładnie czy Wasze pociechy na pewno mają naprawdę puszące się włosy, suche, szorstkie, sianowanate, czy może po prostu kręcone i nieodpowiednio przez Was traktowane.
Mimo, że jeszcze nie mam swoich i śmiało możecie mi zarzucić, że się "nie znam", to o dzieciach wiem już co nieco - najbardziej wymagają uwagi i czasu - moja mama spędzała kiedyś ze mną czas tylko podczas mojej kąpieli, bo pracowała od rana do wieczora. Śpiewałyśmy razem piosenki, myła mi włosy, rozmawiałyśmy i śmiałyśmy się tylko wtedy - nie było dla mnie żadnym problemem nakładanie produktów na głowę czy pozwolenie się uczesać, dlatego uważam że do teraz nie powinno się zbyt wiele zmienić w relacjach dzieci - rodzice i że takie sytuacje są normalne. Wszystko można zamienić w zabawę, a każde robienie czegoś wspólnie z dzieckiem powinno być frajdą samą w sobie. TUTAJ link do filmiku, który ostatnio ujął mnie za serducho - frajda ze wspólnej pielęgnacji włosów :) a TEN czysto techniczny i informacyjny, na dużo mocniej kręconych i wymagających włosach niż słowiańskie.

Kadr z linkowanego wyżej filmiku

To wcale nie jest tak, że dziecko "jest za małe na odżywkę" i "po co kombinować"... Jeśli włosy tego potrzebują i skoro odżywka ma pomóc w rozczesaniu, zmniejszyć ból ciągnięcia za kołtuny lub wpłynąć na późniejsze samopoczucie w szkole - według mnie warto spróbować wszystkiego. Do tego tematu wrócę za chwilkę.

Kręcone włosy po rozczesaniu na sucho tracą cały swój urok i są powodem prześmiewczych zachowań ze strony otoczenia, a jednak matki (w większości teraz już podejrzewam starsze panie), które zdaje się starają się wiązać loki tylko z fryzurą afro, trwałą i baranami, wmawiając sobie i innym, że "loki są niemodne". Często same mają kręcone włosy i starają się to ukrywać. Dziewczyny pisały, że były przez pryzmat fryzury przezywane jako "miotły", "owce", "brudasy", a nawet "Szopen" i "Kopernik". Niektóre przez rozczesane loki i fale, inne przez nieodpowiednio zadbane. Tutaj filmik, który prawie wywołał u mnie łzy, zobaczcie, czym konkretne podejście do loków skutkuje u dzieci - KLIK. Czy czujecie się znacznie lepiej pod koniec filmu niż na początku? Pomóżcie więc swoim małym loczkom cieszyć się z nich. Pewność siebie jest bardzo ważna w okresie dorastania i w zetknięciu z zewnętrznym światem. Akceptacja własnego wyglądu i zadowolenie z niego jest podstawą do budowania relacji międzyludzkich i chęci wyjścia do ludzi.

U mnie w szkole nigdy nie było takiej sytuacji - w klasie była jedna dziewczynka z pięknymi lokami, wszystkie jej zazdrościłyśmy i nikt się z niej nie śmiał, ale nigdy nie miała rozczesywanych na sucho. Pamiętam dobrze, jak kiedyś zapytałam jej, co ile mama rozczesuje jej włosy. Powiedziała, że raz na tydzień - do tej pory mam to w pamięci, bo była to dla mnie szokująca wiadomość :D Nie używała chyba odżywek, ale włosy miała ładne. Teraz, gdy jest już dorosła i wie jak je pielęgnować - ścięła je na krótko, żeby dać sobie szansę na zapuszczenie zdrowych i pięknie skręconych pukli, myślę, że to dobry start dla każdej z nas, która boryka się z przesuszonymi i mocno zniszczonymi włosami.

 Curly Girl method - kosmetyki i składniki bezpieczne dla dzieci



Wszyscy Na pewno wiele z Was zna założenia, a pozostali chociaż słyszeli, o metodzie Curly Girl - jeśli nie, odsyłam do informacji TUTAJ oraz w podręczniku "Curly Girl the handbook" napisanym przez Lorraine Massey.
Produkty, które są z nią zgodne i nie zawierają wysuszających alkoholi, parabenów czy innych potencjalnie szkodliwych konserwantów (np. phenoxyetanolu) mogą być spokojnie stosowane u dzieci, ponieważ nawet na ich delikatnej skórze nie powinniśmy się spodziewać żadnych negatywnych skutków.
Pamiętajmy też - substancje zapachowe są potencjalnymi najczęstszymi alergenami i to często ich obecność jest odpowiedzialna za reakcje uczuleniowe. W tym miejscu zaznaczę też, że nie bez przyczyny filmofery (substancje ściśle przylegające do skóry i tworzące na niej nieprzepuszczalną powłokę) są wykluczone przy stosowaniu metody. Parafina, wazelina i inne mineralne oleje to pochodne ropy naftowej, silikony i quaternia oblepiają nas bardzo szczelnie, nie pozwalając skórze oddychać, a woski obciążają włosy bardzo mocno. Kluczowe jest też dla mnie wykluczenie pochodnych ropy, konserwantów, filmoferów, barwników i zapachu ze stosowania u dziecka. Glikol propylenowy mi nie robi krzywdy, ale po co ryzykować. (Wybaczcie, tutaj temat schodzi już trochę na pielęgnację także ciała.)
Kosmetyki z dobrym składem, zgodne z CG mogą być naturalne - zawierać oleje, ekstrakty, miód,  aloes, ale również być wzbogacane bezpiecznymi i dobrymi składnikami uzyskiwanymi w laboratorium - pantenolem, gliceryną czy alkoholami tłuszczowymi.

Nie możemy pominąć też faktu, że uczulenia są częściej powodowane przez naturalne składniki - rumianek, olejki eteryczne (np. z mięty, rozmarynu, cynamonu czy cytryny), pochodne wosków pszczelich i lanolinę.

Jako moderatorka w grupie Curly Girls spotykam się z tematem dzieci, a może nawet bardziej matek dzieci, które mają problemy z kręconymi i falowanymi włosami swoich pociech. Naprawdę nie musi tak być, nie dajcie się zwariować!


Wystarczy odrobina chęci, czasu i cierpliwości!



Idealnym przykładem jest pani Iwona z grupy CGP, której córeczka ma delikatne włosy, ale pięknie falowane - mama dba jak może i uwydatnia skręt, ugniatając włoski z glutkiem lnianym (przepis TUTAJ), myjąc odżywką lub OMO i czesząc delikatnie na mokro po nałożeniu odżywki. Zauważa też, że wiele mam szukających pomocy z pielęgnacją kręciołków u swoich dzieci dostaje rady typu "zostaw dziecko w spokoju, myj tylko dziecięcym szamponem", "dziecko jest za małe na odżywkę", podczas gdy to dziecięce szampony potrafią zawierać SLSy i ich pochodne, a przecież nie są one potrzebne do mycia włosów malucha. Co do odżywek - ponownie odsyłam do informacji o CG kilka linijek wyżej :) Więcej takich mam jak Iwona, proszę!
To fragment jej wpisu: "Dzieci podchodzą do niej w sposób naturalny, nie jest dla nich w ogóle uciążliwa. Kręconowłose dzieci krzyczą, gdy rozczesuje się im włosy na sucho, nakładanie odżywki czy ugniatanie włosów to dla nich żaden problem :
Ja zaczęłam pielęgnować włosy kręcone córki dopiero, gdy miała 6 lat, obecnie ma prawie 7. Do 3 lat jej włosy były raczej proste bardzo jasne, z czasem zaczęły się puszyć i zmieniły się w fale 2c. Obecnie są piękne i błyszczące przy niewielkim wysiłku :)"


Wygląd włosów rozczesanych


Aktualizacja po pierwszym myciu odżywką, mimo początkowych trudności z nakładaniem i masowaniem skóry brzmi tak: "Ja jestem zachwycona. Przechodzę na mycie odżywką u niej, zero pierza (puchu), włosy wygładzone i pięknie skręcone". Nie bójcie się próbować, przecież za chwilę możecie umyć znowu :)


Kolejną mamą jest Asia, która wyznaje zasadę - im więcej natury w pielęgnacji dziecka, tym lepiej. A natura to składy zgodne z CG i prawdziwie hipoalergiczne - wspominane wyżej. Tutaj aniołek Asi z rozpuszczonymi włosami, bo sama podkreśla, że teraz są na etapie zapinania na wszystkie możliwe sposoby. Ze względu na wymogi przedszkola także... Czy ktoś może wprowadzić obowiązkowe kursy z tolerancji i wpływu wymagania innych włosów, niż dziecko ma, na jego przyszłość?! Oburzające.


Kontakt z mamami możecie nawiązać przez grupę - post TUTAJ.

Podsumowanie

1. Dzieci to tylko mniejsze wersje nas samych - czy świadoma kręconowłosa czesze swoje loki na sucho? Bardziej podobają się nam idealnie zdefiniowane pukle czy szopa? Odpowiedzcie sobie na to pytanie i starajcie się postępować wg kolejnych kroków świadomej pielęgnacji (u mnie np. TU - punkt 3 i 4 zwłaszcza).
2. Używajcie odpowiednich kosmetyków - dzieci nie miewają mocno 'brudnej' skóry głowy, nie pocą się jak dorośli - mycie odżywką dla loków i fal może być wybawieniem, ja pisałam o tym TU. Najważniejsze są produkty z dobrymi składami.
3. Omijamy szkodliwe konserwanty, produkty pochodne ropy naftowej i aromaty, jeśli dziecko jest alergikiem. Dodatkowo silikony, quaternia, parafinę, woski i wazelinę, aby uwydatnić skręt, zamiast go obciążać i rozprostowywać.

W razie pytań - piszcie koniecznie!

Ja i moja mama prawie 20 lat temu
Wspomniana wyżej Iwona zauważa także różnice w pielęgnacji dziewczynek i chłopców, gdzie chłopcy maja dużo częściej ładne, kształtne i zdefiniowane loki, a dziewczynki rozczesane siano. Myślicie, że wynika to z presji czesania włosów dziewczynkom czy po prostu zależy od podejścia rodziców do kręconych włosów?
Moim celem w tym poście jest dotarcie do chociaż jednej mamy, która rozczesuje włosy swojego kręconego dziecka i zobaczy, że nie ma to sensu. Trzymam kciuki jednak za wszystkich rodziców, żeby mieli szansę dać dziecku fryzurę napawającą dumą, bo loki to ciągle wyjątek :)

super źródło o alergiach: portal DOZ

piątek, 13 października 2017

Curly Girl Method - zasady

Curly Girl Method - zasady

Hej!


Pisałam już kilka razy o tajemniczej sprawie, której skrót to dwie magiczne litery - CG. Pełna nazwa to właśnie Curly Girl Method, która została opisana w podręczniku "Curly Girl the handbook" przez Lorraine Massey. Jest to metoda pomagająca osobom o ciężkich w stylizacji, kręconych włosach. Często suchych, zniszczonych i ogólnie w złej kondycji. Sprawdza się jednak równie dobrze na falach i nawet prostych, przywracając im dobry wygląd, kondycję i kształt. Oczywiście ciągle ważna pozostaje równowaga PEH, o której znajdziecie już informacje w poszczególnych postach o Proteinach, Emolientach i Humektantach.
Zapraszam!


Założenia


1. Wyrzekamy się szamponu, który opiera się na detergentach. Tak naprawdę wszystko, co nazywa się szamponem, nie powinno znaleźć się w naszej łazience. Tylko ostatnie - finalne mycie przed przejściem na CG to szampon z silnym detergentem i bez oblepiaczy opisanych niżej. To mocno skrajne CG i myślę że przynoszące najszybciej spektakularne efekty. Kiedyś w Polsce modna była odmiana metody opierająca się na myciu OMO i delikatnych szamponach poza detergentami na związkach siarki (kończące się na -sulfate, -sulfonate i -sarciscinate). Post o myciu TUTAJ. Na pewno unikajcie "prania" włosów.

2. Najlepiej zamieniamy szampon na odżywkę do mycia, moja sprawdzona to Kallos Color. Inne znajdziecie w poście o myciu odżywką TUTAJ (kilka spornych kwestii na ten temat też poruszam) i tam też wypisane są delikatne związki myjące, które przeważnie się tam znajdują.

3. Odżywka do spłukiwania pomagająca w rozczesywaniu włosów na mokro, odżywka bez spłukiwania wgniatana pod stylizator i co jakiś czas odpowiednia maska, zapewniająca równowagę - to produkty konieczne do włączenia w pielęgnację przy okazji stosowania omawianej metody. Czy dla wszystkich? Na pewno nie trzeba będzie aż tylu produktów włosom zdrowym, niskoporowatym  i słabo kręconym. Im suchsze, wyżej porowate i kręcone - tym więcej produktów na pozbycie się puchu, dostarczenie nawilżenia i zdefiniowanie skrętu.

4. W związku z powyższym - czesanie na mokro, grzebieniem z szeroko rozstawionymi zębami, najlepiej drewnianym, wgniatanie stylizatora we włosy - czy ociekające, czy wilgotne, czy suche zależy od szukanego przez Was efektu.

5. Ostatnie płukanie chłodną wodą w celu zamknięcia łusek i zmniejszenia czepliwości włosów.

6. Odsączanie za pomocą gładkich materiałów - ręczników papierowych, koszulki bawełnianej, ręcznika z mikrofibry. Suszenie tylko chłodnym nawiewem na sitku lub z dyfuzorem. Nie trzemy włosów!

7. Sprawdzanie stanu końcówek i nie zwlekanie z ich przycinaniem - może thermocut/ gorące nożyczki? Zniszczenia lubią iść do góry, nie zapominajcie o tym - zniszczonych włosów bez przycinania nie zapuścicie.

8. Unikanie farbowania, stylizacji na gorąco, czesania na sucho, spania na bawełnianej pościeli bez czepka/związania włosów/odpowiedniej poszewki.


Dozwolone i niedozwolone składniki


Pamiętacie post o emolientach? Na górze posta znajdziecie link, tam opisana jest większość niedozwolonych oblepiaczy - woski, parafina i inne pochodne olei mineralnych i ropy naftowej, silikony i quaternia. Guma guar też do nich należy.
Wszelkie mocne detergenty! Nie stosujcie ich, jeśli Wasza skóra tego wyraźnie nie wymaga.
Na pewno należy wystrzegać się wysuszających alkoholi i szkodliwych konserwantów, ale czy CG tez je wyklucza? Szczerze nie wiem, dajcie znać.

Mnóstwo niedozwolonych przykładowych składników

W razie większej ilości wątpliwości dotyczących składów zgodnych z metodą - piszcie! A na grupie znajdziecie plik z listą dokładnych składników wg nazewnictwa INCI :)

piątek, 6 października 2017

Jesienna pielęgnacja

Jesienna pielęgnacja

Hej!


Wiecie, że moje włosy ostatnio są coraz bardziej oporne na moje zachcianki? Ostatnio najlepsze co uzyskuję, to połamane fale, ale! Chociaż nie muszę zmagać się z puchem nawet podczas deszczu 😁



Przy okazji jesiennej zmiany - krótki artykuł z pielęgnacją przełomu września i października. No i pokazuję też mój tekst, który napisałam na prośbę Zuzy z bloga 25plus - jej wpis znajdziecie TU, gdy tylko się pojawi, a moje drobne rady poniżej 😊 
Zapraszam!



Kiedy nadchodzi jesień i wymieniamy wszystkie letnie koszulki na kocyki, swetry, szaliki i czapki, musimy liczyć się  tym, że nasze szczęśliwe i rozwiane włosy w lecie, teraz zaczną się buntować. Zwłaszcza te długie - będą się kołtunić, elektryzować i odstawać - tak dzieje się z moimi, zwłaszcza mocny wiatr sprzyja kołtunom. Aby temu zapobiegać, musimy nie tylko uzbroić się w cierpliwość do wyciągania ich spod wszystkich ubrań, ale też w dobrą mgiełkę zabezpieczającą, plastikowe szczotki i grzebienie wymienić na drewniane lub z naturalnym włosiem i na nowo pokochać warkocze, koczki i inne upięcia, które uratują włosy przed mechanicznymi uszkodzeniami.
Wskazana będzie także mocniej emolientowa pielęgnacja niż w lecie, gdy włosy potrzebują więcej nawilżenia. Oleje działają wygładzająco i otulają włos, zabezpieczając go, podobnie jak silikony, które w pielęgnacji włosów prostych będą najlepszymi sprzymierzeńcami 😊

Najlepsze produkty ułatwiające nam współpracę z włosami na zimniejsze miesiące będą zatem olejkami, silikonowym serum lub produktem służącym do termoochrony - oczywiście wciąż unikamy wysuszających alkoholi. Wszystkie silikony i oleje wykazują także działanie antystatyczne - koniec z włosami sterczącymi jak po porażeniu piorunem przy zdejmowaniu swetra! 😊


Produkty z przełomu września i października: 

Ulubione myjadło i odżywka bez spłukiwania - Kallos Color
Szampon oczyszczający użyty raz - O'Herbal z tatarakiem przed henną
Odżywka do długości - Kallos Multivitamin
Maska - Anwen do włosów średnioporowatych winogrona i keratyna
Olej kokosowy Dabur Vatika
Stylizatory - glutek i Syoss Men Powerhold


Przy czym olej i maska Anwen użyte jednego razu wspólnie. Efekt... głównie zaobserwowałam wypłukanie henny i lekkie obciążenie. Czaję się na zakup keratyny hydrolizowanej, żeby dodawać jej po prostu po kilka kropel do jakiejś maski, którą już mam.


Jutro idę uczesać się do fryzjera, może w końcu wyjdzie pięknie i będę mogła się pochwalić, a nie pożalić!

wtorek, 26 września 2017

Fale są piękne!

Fale są piękne!

Hej!


Dzisiaj coś może niespodziewanego, ale chcę Wam napisać o falach :)
Curly Madeleine zainspirowała mnie swoimi wpisami o sławnych lokach do stworzenia postu o falach, bo przecież to tak jakby 'moja działka' 😁

Nie wiem czy też tak miałyście jako dziewczynki i nastolatki, ale ja zawsze wyłapywałam w telewizji jakieś zacne włosy i od razu umiałam określić, które mi się podobają. Dlatego zacznę od dwóch moich ideałów Miley i Vanessy (pozostałości nastoletniości i miłości do Disneya :D). Zawsze chciałam mieć włosy jak Miley!

Wiecie co? Może i doczepy, ale naturalne i piękne, trudno :D


Myślę też, że mało dziewczyn z falowanymi włosami jak moje - oczywiście oprócz Kasi na fali! - jest w internecie i chwali się, co można uzyskać. Zwykłe dziewczyny nie uważają fal za loki. Czeszą je i maltretują, a wystarczy odrobina, lekka zmiana w pielęgnacji, żeby z puchu i rozczesanego 'siana' osiągnąć miękkie fale lub troszkę bardziej zdefiniowane. Nie dajcie się! Fale są piękne!

Popatrzcie jeszcze raz na Miley!

Tu też naturalnie wyglądają :D
a tutaj aktualniejsze i bez wątpliwości widać masakrację :D można porównać do zdjęć z młodości


No i może na mnie? :)



Nawet zwykłe fale z warkoczy mogą wyglądać naturalnie i dodawać włosom objętości i charakteru.


Inne sławne fale może przemówią wyraźniej!

Na pierwszym miejscu zawsze Shakira! Ta to ma skręt, jak ja po warkoczach, choć moja koleżanka od Cassii ma bardzo podobne, ale źle obcięte :D

Może teraz Kate Hudson

Keira Knightley

Drew Barrymore 

Nasza polska Natalia Kukulska - zdjęcie bardzo naturalne - bez makijażu, włosy bez stylizacji, świetny kształt fryzury, na pewno naturalne! Szkoda, że zaniedbane :( Kiedyś miała loki!


I Kim Kardashian, którą o dziwo w Internecie dużo częściej widać w falach niż prostych!


Poniżej przykład nawróconej włosomaniaczki Ani, która zapytała, (o zgrozo!) o to jak pozbyć się niechcianych fal - na szczęście dziewczyny czuwały i uświadomiły ją, że włosy po prostu chcą się falować! Bądźcie jak Ania, nawróćcie się!


Pierwsze zdjęcie - codzienny wygląd włosów, puch, ale prosty, 2 - fale, które nie znikały, 3 - pierwsza próba wydobycia skrętu, 4 - cieniowanie i wydobywanie fal z glutkiem itp. Post Ani z efektami, pielęgnacją i motywacją znajdziecie TUTAJ.

Bardzo dużo kobiet w Polsce ma fale, nie wstydźcie się ich, są piękne!
Naprawdę!
Dołączajcie do grupy i walczcie! <3

Czy mocne, czy delikatne - wszystkie są piękne, bo naturalne i zdrowe! Chcę przestrzegać przed rozjaśnianiem, prostowaniem i suszeniem gorącym nawiewem. Ostatnio spotkałam się z mottem, które jest tak mega aktualne i pasujące! "Dbajcie o włosy - nosicie je codziennie!"
Amen.

P.S. Zdjęcia celebrytek pochodzą z Internetu, a moje włosy oraz Ani są wykorzystane zgodnie z prawem.


P.S.2 Nie mogłam się powstrzymać przed wrzuceniem włosów Khaleesi - mam wrażenie, że odkryłam Amerykę i to od niej zaczął się szał na szare włosy :D




Kształt skrętu podobny do warkoczowych lub 'linowych' fal :) Piękne fryzury! Muszę nauczyć się tak czesać!

poniedziałek, 25 września 2017

Trycholog - badanie skóry i włosów mikrokamerą

Trycholog - badanie skóry i włosów mikrokamerą

Hej!


Dzisiaj znowu temat okołomedyczny - tym razem wizyta u trychologa.

Trychologia jednak to nie jest specjalizacja lekarska, lecz osobna dziedzina - obok kosmetologii. Lekarzem zajmującym się naszymi problemami z włosami jest dermatolog, bo wszystkie wynikają ze stanów skóry głowy (oczywiście oprócz wiadomych i świadomych zniszczeń powodowanych farbowaniem - szczególnie rozjaśnianiem, stylizacją na gorąco, czesaniem w nieumiejętny sposób, czy wprost - nieświadomą pielęgnacją).

Wiecie, że do 30.09 możecie udać się na badanie skóry głowy i włosów mikrokamerą w sklepach 'Falelokikoki'? Samo badanie nic nie kosztuje, nie trzeba się umawiać, a poznanie szczegółów i rozszerzenie wiedzy na temat stanu skóry głowy, która przecież odpowiada za stan włosów, jest bardzo istotne dla doboru odpowiedniej pielęgnacji.

Moja wizyta odbyła się w samo południe w poniedziałek - tak właśnie - dzisiaj! 
Pani obsługująca mikrokamerę to po prostu przeszkolony pracownik sklepu, ale "badanie trychologiczne" brzmi o wiele lepiej. Zakłada jednorazowe rękawiczki i przystępuje do wywiadu - jak często myjemy głowę, kiedy było ostatnie mycie, czy robimy to dwukrotnie czy jednokrotnie i czy mamy obecnie jakieś produkty na włosach.

Potem przykłada pierwszą końcówkę do skóry w 5ciu losowych miejscach - przeważnie szuka czegoś ciekawego. Kamerka ma chyba jakieś filtry, bo wyświeca nasze sebum na czerwono-pomarańczowo. 
Druga końcówka służy do oceny stanu skóry głowy, ilości włosów i ich jakości.

Świecące sebum 
I jeszcze raz - zalegające sebum lub kosmetyki na włosach

Ja głowę myłam w niedzielę wieczorem - wczoraj. Zrobiłam peeling zieloną glinką i Kallosem Color i właśnie nim umyłam też skórę i włosy. Później nałożyłam sobie żel Syoss men power hold - którego używam zamiast gluta, ale który też zbyt skleił mi włosy i przeczesałam je wczoraj, a na noc zaplotłam warkocze. Włosy wyglądają tak:

Pierwsze w cieniu, dwa pozostałe w słońcu - fale z warkoczy

Po badaniu drugą końcówką wyszło na jaw moje ogólnowiadome schorzenie - wrażliwa skóra, płytko osadzone naczynka i suchość. Tak! Skóra głowy jest u mnie praktycznie identyczna jak ta na twarzy! 

X w lewym górnym rogu to 'pęknięcie' skóry, znak, że jest sucha, z prawej strony lekko widoczne naczynko

Moje włosy chyba mają przeciętną gęstość i grubość, bo pani nawet słowem o tym nie wspomniała, natomiast mam bardzo zdrowe włosy. Żadnych zniszczonych końców, lekko podatne na zniszczenia w dolnej części, gdzie były rozjaśniane (ale podczas wielokrotnego przykładania kamery do włosów tylko raz zauważone zostało jakieś zniszczenie).  Oczywiście zostałam zapytana czy farbuję - tak, farbuję henną. "Taką do włosów?!" - i koniec tematu :D

Chyba najbardziej żałuję, że nie pokazano mi zdjęć samych włosów i nie mogłam ich dla Was tutaj wrzucić (ani sama zobaczyć), bo tylko by mnie to utwierdziło w miłości do henny.

Po wydaniu diagnozy zostałam od razu poproszona do przejścia do drugiej ekspedientki, która już miała dla mnie w zanadrzu różne 'świetne' produkty. O ile do szamponu z Kemona załóżmy, że nie będę się doczepiać, to wszystkie maski miały albo Dimethicone, albo Amodimethicone, albo inne nie lubiane przeze mnie rzeczy. Na górze składu same alkohole tłuszczowe i powlekacze, a na dole po Parfumie dopiero zaczynało się coś dziać, ale... Nawet jedna zaproponowana super maska była z denatem na 4 miejscu, ech, od razu ją zdyskwalifikowałam i grzecznie podziękowałam za sugerowane produkty. Natomiast! Skusiłam się na peeling z zieloną glinką, który powinnam wykonać na suchej skórze głowy, potrzymać z 5 minut i dopiero umyć SZAMPONEM - koniecznie!, bo wodą się nie wypłucze.



Może jestem przewrażliwiona, ale to wciskanie szamponów mnie już denerwuje. Poza tym maski z silikonami, a olejki, których "skład proszę sobie przejrzeć" na pytanie, czy nie mają wysuszających alkoholi. A właśnie! "Olejki wiadomo po co są, żeby NAWILŻAĆ"!
Jestem świeżo po wizycie, dlatego wszystko tak żywo opisuję, wybaczcie tę ekspresję, ale nie lubię wciskania kitu. Nie wymagam od wszystkich pracujących w sklepach fryzjerskich włosomaniactwa, ale kurczę!, przydałoby się umieć czytać składy...

Zakupiony peeling z zieloną glinką - 9,90 zł
Skład: aqua, decyl glucoside, kaolin, disodium cocamphodiacetate, cocamidopropyl betaine, PEG-7 glyceryl cocoate, hydroxypropyl starch phosphate, glycerin, PEG-4 rapeseedamide, cetearyl alcohol, octyldodecanol, anhydroxylitol, benzoic acid, butylene glycol, caprylyl glycol, cetearyl ethylhexanoate, citronellol, disodium EDTA, distearoylethyl hydroxyethylmonium methosulfate, DMDM hydantoin, geraniol, glyceryl stearate, hexyl cinnamal, iodopropynyl buthylcarbamate, isopropyl myristate, lactic acid, limonene, linalool, panthenol, parfum, PEG-100 stearate, phenoxyethanol, propylene glycol, serenoa serrulata extract, sodium PCA, TIPA-laureth sulfate, tocopherol, xylitol, xylitylglucoside. - Nie spodziewałam się w tak małym produkcie tak długiego składu xD

Byłam z koleżanką, a nie mogłam patrzeć na jej badanie, bo musiałam oglądać te brzydkie składy :( Pani obsługująca mikrokamerę jednak tutaj zwróciła uwagę na ilość i gęstość włosów - koleżanka ma dość cienkie włosy, ale ma ich za to dość dużo. Sebum w bocznych obszarach głowy i suchość - tendencja do łupieżu.
Ona już dała się namówić nie tylko na peeling - dostała ten drugi, niebieski, a kupiła jeszcze szampon i olejek. Zapłaciłą tyle, co ja za całe pudło dobroci w napieknewlosy.pl :D

Mój sklep to Wrocław na Dawida, a obsługująca pani miała włosy blond.

Wnioski? Teraz skupię się bardziej na nawilżaniu skóry głowy i na pewno nie wrócę na stałe do szamponów. A na końce już planuję rozrabianie yemeni i hennowanie.

Wybierzcie się koniecznie! Do następnego <3

sobota, 23 września 2017

Mycie włosów maską - szeroka instrukcja

Mycie włosów maską - szeroka instrukcja

Hej!



Na wstępie chcę pokazać Wam mój gościnny występ w podsumowującym wakacje newsletterze Elfa Pharm, gdzie pisałam o myciu maską. Oczywiście artykuł został objętościowo ograniczony,  a ja chcę dostarczać Wam jak najbardziej rozbudowanej i szczegółowej wiedzy, która mam nadzieję rozwieje wszystkie Wasze wątpliwości :)
Gotowi? Zaczynamy!

Początkowo chciałam umieścić następujący wpis, który był skondensowany i wyczerpywałby temat:

"Podczas wakacji, kiedy mamy styczność ze słoną lub chlorowaną wodą, która wysusza i włosy i skórę, możemy zastosować mycie maską, aby zminimalizować przesuszenie. 
Przebiega ono w dwóch etapach - moczymy włosy i masujemy skalp z produktem, cała czynność powinna trwać około trzech minut, po czym spłukujemy i powtarzamy. Resztę włosów przeczesujemy palcami lub grzebieniem, aby łatwo było je rozplątać - czesanie z odżywką jest szczególnie ważne dla kręconych i długich włosów. Później wszystko dokładnie spłukujemy i pielęgnujemy jak zwykle.
Maska lub odżywka przeznaczona do mycia skóry głowy powinna zawierać detergent - zazwyczaj jest to cetrimonium lub behentrimonium chloride oraz nie powinno w niej być silikonów. Metoda ta świetnie sprawdza się także dla wrażliwców i alergików."

Możecie teraz łatwo porównać, który fragment został wycięty. Możliwe, że firma po prostu dołączyła reklamę maski, której skład nie do końca odpowiadałby opisowi. Ale po to tu jestem!

Odrobinę więcej pisałam też w ogólnym wpisie o myciu włosów, który jest dostępny TUTAJ

Od razu tłumaczę dlaczego zamiennie używam słów maska i odżywka - dla mnie to po prostu określenia produktów o identycznej funkcji - kondycjonowania włosów. I maska nałożona na krótko i odżywka na długo będą działać. Jasne - nieraz istnieją różnice w konsystencji i ewentualnie składzie, ale dla potrzeb mycia włosów nie uważam tego za kluczowe!

Ja, jako nie do końca restrykcyjna curly girl, raz na kilka myć odżywką używam szamponu - dodatkowo też ok. raz w miesiącu robię hennę, co łączy się z umyciem włosów i skóry czymś na kształt SLSu, bo nie jestem w stanie obronić się przed kumulacją wszelkich oblepiaczy. (Oczywiście, że nie wszystkie zmyjemy tylko detergentami, nieraz potrzeba np. kwasu.) Mój obecnie ulubiony mocniejszy szampon (z detergentem o mocy SLS) to O'Herbal niebieski z lnem i w żadnym wypadku nie namawiam Was do jego kupna, ale ja go lubię i używam. Sprawdzała mi się też wersja z tatarakiem, ale po nim jeszcze ciężej mi rozczesać włosy. Delikatniejszy szampon, który mogę Wam polecić w 100% to Ecolab z aloesem. I tak jak na pierwszych wakacjach miałam ze sobą tylko Ecolab, tak na drugie zabrałam jeszcze Kallosa Color. Wiadomo, że słońce, słona woda i suche powietrze nie wpływają na włosy zbyt pozytywnie - dlatego lepiej częściej zmyć sól za pomocą odżywki niż przetrzymywać ją na włosach przez niechęć do częstego używania szamponu. Mam tu na myśli włosy na długości i osoby, które nie przekonały się jeszcze do wypróbowania mycia maską, ale może zmienicie zdanie pod koniec wpisu :).




Zdaję sobie sprawę z tego, że wiele z Was albo nie może sobie pozwolić na mycie maską przez problemy ze skórą głowy, albo przez uzyskiwane efekty, ale tutaj chcę Was odesłać do Justyny, którą mycie maskami, zwracanie uwagi na składy i zmiana trybu życia uratowały przed utratą włosów. Mimo ŁZS myje maską Vatika z czarnuszką, orzechami piorącymi - Shikakai, glutkiem lnianym i glinkami. Wszystko przeczytacie TUTAJ - gorąco polecam. Justyna jest przykładem niedziałania kosmetyków drogeryjnych tak, jak byśmy tego chcieli.

Wśród włosomaniaczek też występują alergie na konserwanty MI (te powszechne w Kallosach), Cocamidopropyl Betaine (delikatny detergent pochodzenia roślinnego) i wiele innych substancji, z których istnienia nawet możemy nie zdawać sobie sprawy albo bagatelizować sprawę, bo przecież używamy samej natury. Jest to dość powszechne, ale błędne myślenie - wiele naturalnych składników uczula mocniej, niż syntetyczne - dokładnie przebadane w laboratorium.

Pamiętam moje pierwsze podejście do mycia Kallosem Color - pierwszy raz myłam dwukrotnie, było spoko. Po 3 dniach umyłam znowu, ale przyklap wystąpił szybciej i ogólnie musiałam już umyć na 2gi dzień. Trzecie mycie skończyło się swędzeniem skóry głowy i niemiłymi doświadczeniami. Umyłam szamponem. Ogólnie od ciągłego stosowania Kallosa Color na skalp miałam przerwę ok. trzech miesięcy - w tym czasie nauczyłam się mieszać glinkę z szamponem lub maską do robienia peelingu, regularności i zadowolona wróciłam do Kallosa Color. Ciągle co ileś myć sięgam po szampon (najczęściej jeden z dwóch przedstawionych wyżej lub O'Herbal z lnem) i ciągle wracam do Kallosa Color, choć chcę wypróbować też Vatikę z czarnuszką :) Skóra już mnie nie swędzi, włosy nie są przyklapnięte, a normalnie świeże. 
Cały ten wywód ma na celu pokazanie Wam, że nie warto się od razu poddawać, ale że też każdy jest inny i ja mimo, że nie próbowałam jeszcze mycia mocniej ekologicznymi preparatami, to tego nie wykluczam, bo to tylko jedno mycie. Kogo obchodzi czy umyję co 2 czy co 5 dni. A ja będę miała pewność, że zrobiłam wszystko, aby nie tylko uzyskać jak najlepszy efekt na włosach, ale też maksimum zdrowia mojej skóry i włosów.


Mój sposób mycia:

- moczę dokładnie włosy ciepłą wodą, łącznie z nasadą i skórą głowy,
- nakładam odżywkę na skórę i masuję (przeważnie ok. minuty),
- dokładam na długość, rozplątuję włosy palcami, potem czeszę szczotką - polecam szeroko rozstawione grzebienie,
- po rozczesaniu dołu, rozczesuję górę - przeważnie cały proces zajmuje ok. 3 minut,
- ponownie masuję skórę, dokładnie, docierając w każde miejsce,
- gdy czuję, że wszędzie dotarłam - spłukuję również ciepłą wodą. 
Ten punkt będzie dla Was kluczowy, wiele dziewczyn niedopłukuje odżywki dokładnie i skarży się na złe efekty - tłuste włosy. Spłukanie i ocena efektów będą dla Was najważniejsze - czy przejść do dalszej pielęgnacji, czy ponownie nałożyć odżywkę na skalp i umyć drugi raz. Tutaj ostrzegam - nie zobaczycie bujnej piany, włosy nie będą skrzypieć, ale na pewno będą umyte. U mnie najwięcej piany pojawia się przy czesaniu szczotką i podczas spłukiwania.
Ja z miłości do Kallosa Color dokładam jeszcze odrobinę go na długość włosów i już nie spłukuję dokładnie, tylko polewam włosy chłodną wodą, żeby 'domknąć łuski', ale przede wszystkim dobrze je zmoczyć przed nałożeniem stylizatora.

Metody absolutnie nie klasyfikuję, jako odpowiedniej tylko dla kręconowłosych, ale dobrze, żebyście wiedziały, że sprawdza się ona głównie u kręciołków i osób z gęstymi, grubymi włosami - ogólnie takimi, u których ciężko o przyklap.

Na Grupie - polecam kręconowłosym - (osobna zakładka na górze strony!) zadałam pytanie - która odżywka do mycia sprawdza się najlepiej i jest ulubiona - oto zestawienie.


Kallos Color jest zaznaczony przeze mnie i widzicie wyraźnie - praktycznie połowa odpowiadających uważa, że ten Kallos im się sprawdza. Reszta Kallosów zawiera silikony i to niestety dyskryminuje je u mnie z funkcji myjadła do skalpu, ale długość... czemu nie, jeśli nie jesteśmy CG ;)

Czerwonymi kropkami oznaczam maski i odżywki z silikonami, zieloną takie, które silikonów nie mają, a na brązowo oznaczyłam szampon, który zestawieniu znalazł się pewnie przez przypadek :D oraz odżywkę z Ziaji, której skład łudząco przypomina delikatny szampon i aż zaszokowało mnie, że jest tak dobry (bo wiecie, że osobiście Ziaji nie lubię). Dodatkowo na niebiesko oznaczam obecne proteiny, na pomarańczowo konserwanty MI, blado żółty to wysuszające alkohole, a szary oblepiacze - parafina i wosk.
Np. Mrs. Potter's, Balsam do włosów z aloesem, jedwabiem i białą herbatą - posiada dimethicone - silikon i konserwanty MI. 



Odżywek bez silikonów mamy tutaj zaledwie 8, a Vatika z czarnuszką plasuje się na 5 miejscu wśród nich. Na pewno sama wypróbuję ją do mycia.


Na koniec pokażę Wam moje włosy z wczesaną odżywką podczas mycia. Piany jest niewiele, ale jakość mycia niezbyt pomniejszona. A ile plusów!
Włosy są miękkie, łatwo się rozczesują, nie kołtunią i pięknie błyszczą!


Zapraszam do komentowania, dzielenia się wrażeniami, ulubionymi maskami, a także wypróbowania metody :) Może macie jakieś przydatne wskazówki dla początkujących oprócz "NIE ZRAŻAJCIE SIĘ!"?

Do następnego! 
A korzystając z okazji zapraszam Was na moje instastory - ostatnio trochę tam gadam! <3 @ginger.shidless

Copyright © 2016 długie włosy bez kitu , Blogger