Pokazywanie postów oznaczonych etykietą trycholog. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą trycholog. Pokaż wszystkie posty

piątek, 10 listopada 2017

Trychologia - sesja iCATA na 36. kongresie LNE

Trychologia - sesja iCATA na 36. kongresie LNE

36 Kongres LNE - sesja trychologiczna i moje wrażenia


Wyjazd na kongres zaszczepiła we mnie Sylwia - moja kosmetolog. Już prawie miesiąc temu pokazywała mi program sesji trychologicznej i muszę przyznać, że od razu mnie tym zaciekawiła. Myślałam, że pojedziemy razem, prawie wszystko dograne... a ona chora! No i pojechałam sama!
Punkt 5:14 ruszyło moje Pendolino z Wrocławia, o 6:50 przesiadłam się w Częstochowie i już przed 9 wysiadłam w Krakowie. Bardzo szybko udało mi się też znaleźć bezpłatny autobus dowożący do EXPO Kraków na wydarzenie. Przed 10 już się zgłosiłam, dostałam plakietkę i popędziłam na poszukiwania mojej sali - Budapeszt.


Sesja trychologiczna


Otwarcie nastąpiło o godzinie 10:20 i w klimat trychologii wprowadziła wszystkich pani Kinga Estera Jach-Skrzypczak wg LNE „Prekursorka trychologii i trychoterapii w Polsce, diagnosta obrazowy, technik trychologii analitycznej, asystent medyczny chirurgii odtwórczej włosów, prezes ICATA, wykładowca Studium TCE, Collegium Cosmeticum, autorka publikacji naukowych, ceniony szkoleniowiec”. Widać, że pani Kinga mocno działa w środowisku, ma pasję do tego co robi i wprowadza innowacje.
Po krótce powiedziała o misji iCATA i zrzeszaniu zarówno lekarzy jak kosmetologów i trychologów. Na trychologię składają się dwie uzupełniające się dziedziny - kliniczna i estetyczna. Dodatkowo stowarzyszenie chce podnosić świadomość fryzjerów odnośnie chorób skóry głowy i włosów, co zwiększyłoby znacznie wiedzę społeczeństwa i poprawiło statystyki wyleczonych.
W dzisiejszych prezentacjach największy nacisk postawiono na współpracę lekarza (medycyny estetycznej lub dermatologa) i trychologa - kosmetologa lub osoby z zawodem kierunkowym. Ja też zatem to podkreślę - problemy z włosami i skórą głowy bardzo często mają podłoże wewnętrzne, dlatego w ostatnim poście o wypadaniu wspomniałam o zestawie niezbędnych badań. Cała gospodarka hormonalna, odżywianie + wchłanianie i transport tych substancji, wpływają na skórę i włosy, a jedyną osobą mającą kompetencje w zlecaniu i interpretowaniu badań jest lekarz.
Po moich ostatnich doświadczeniach, opisanych zresztą już kilka postów temu, możecie stwierdzić jak bardzo się z tym stwierdzeniem zgadzam 😅 Nie chodzi mi oczywiście o przepisywanie suplementacji czy wdrażanie hormonów, tylko podstawowy pakiet badań, który rozszerzamy o wit. D i ferrytynę, a dzięki któremu możemy na bieżąco kontrolować swoje zdrowie i ewentualne przyczyny utraty włosów.

Pierwszy pełnowymiarowy wykład był prowadzony przez panią dermatolog i panią kosmetolog, które ze sobą współpracują, tworząc klinikę dbania o włosy. Wyraźnie rozgraniczyły swoje obowiązki i zakres wykonywanych zabiegów. Zostało powiedziane o podstawowym wyposażeniu - jak myjka fryzjerska, które w gabinecie trychologicznym powinno się znaleźć. 
Oprócz tego, na wielu różnych przykładach zdjęć, zobaczyłam zmienioną przez konkretną jednostkę chorobową skórę głowy. Panie mają dużo praktyki i wielu pacjentów - nie tylko kobiety - duża dawka wiedzy! Niestety podstawowej ☹️ niewiele nieznanych mi kwestii zostało poruszonych. 

Wykład z lek. med. Haną najchętniej bym pominęła, ale przecież w końcu lekarz ma tak ważną funkcję, to napiszę! Zostało odczytanych kilka slajdów, tempo zawrotne, tematyka ściśle... zabiegowa. „Pani doktór” omówiła kilka mniej i bardziej inwazyjnych, porozwodziła, że powinni to wykonywać lekarze, jakie są wskazania, a jakie przeciwwskazania. Generalnie... odbębnione 😁. Udało jej się natomiast zachęcić mnie do zainteresowania się darsonwalizacją.

Materiały z konferencji trychologicznej - autor: Kinga Estera Jach-Skrzypczak

Pani Kinga przejęła pałeczkę i podpowiadała o opracowanej przez siebie metodzie karboksyterapii. Pokazała również ogólny schemat działania skóry i jasno wytłumaczyła co, jak i dlaczego.
Jako prezes iCATA - Międzynarodowego Stowarzyszenia Trychologii Klinicznej i Estetycznej wspomniała o peelingu trychologicznym, który współtworzyła - niebawem recenzja (może w ciągu 2 miesięcy) ❤️ bo ten właśnie peeling sobie kupiłam i to całe moje zakupy na targach 😂.
Na koniec została skwitowana przez panią doktor, że wgłębiła się za bardzo w szczegóły, wyniki badań i bla bla bla.

Ostatni przed przerwą był wykład pani dermatolog o wspomaganiu terapii zewnętrznej wewnętrzną. Fajne wskazanie efektów kuracji skojarzonej nawet na trwającym długo łysieniu. Dodatkowo sporo „zabiegowych szczegółów”. O plusach i minusach różnych terapii.

A od 15:00 druga część sesji - znowu zespół kosmetolog/trycholog i lekarz, tym razem państwo przyjechali ze Słupska. Opowiadali podobne rzeczy o współpracy i wzajemnym uzupełnianiu, pokazywali swoje przypadki, ale z kolei oboje zaznaczyli, że trycholog z badaniami kieruje cięższe i wymagające poważniejszego leczenia przypadki do dermatologa. „Przypadek? Nie sondze.” 😂

Po nich była jeszcze pani doktor chirurg dokonująca przeszczepów włosów, a także wszczepiania włosów syntetycznych. Zaznaczyła, że pielęgnacja takich syntetycznych jest o wiele bardziej wymagająca przez to, że cały czas pozostają one w jednym miejscu i sebum nie jest wypychane wraz z włosem z mieszka ku górze, tylko się tam gromadzi. Zaczopowane mieszki to okropny widok! Współpracujący z nią kosmetolodzy oczyszczają skórę przed zabiegiem, pielęgnują i doradzają po.

Ostatni wykład w sesji, na jakim byłam, to zaburzenia psychosomatyczne. Nasłuchałam się o wyrywaniu sobie włosów z różnych przyczyn. Palcami, pęsetą, do lustra, w samotności, odgryzaniu... podobno zdarzają się też przypadki odgryzania włosów komuś! Ja jestem w szoku. A ogólnie tym schorzeniem - trichotillomanią jest dotknięte prawie 5% społeczeństwa, choć mężczyźni łatwiej tuszują problem przez obcinanie włosów na bardzo krótko.

źródło: 36. konferencja LNE

Druga część, a w zasadzie ostatnie dwie prezentacje, były dla mnie najciekawsze, bo wnosiły najwięcej nowości. Co w zasadzie jest dla mnie dziwne - jako zwykła włosomaniaczka nie dowiedziałam  się prawie niczego - oprócz nazw leków, pełnego zestawu badań zlecanych przez trychologa i już szczegółowych wskazań dotyczących wykonywania zabiegów.
Nie było ani słowa o kosmetykach, ale o szkodliwości farbowania dla skóry głowy (brawo chociaż za to 😁, trzeba o tym mówić!).

Z targów nie skorzystałam - było mnóstwo urządzeń, akcesoriów i produktów do robienia paznokci, kosmetyków i kosmeceutyków. Wszechobecna Ziaja, trochę kolorówki. Mnóstwo ludzi! A wsród tego robienie paznokci, makijażu permanentnego, widziałam nawet pedicure i zabiegi na twarz.

Super było zobaczyć takie wydarzenie na własne oczy!
Dzięki takiej dawce wiedzy chcę napisać dla Was posta o najczęstszych chorobach skóry głowy, co Wy na to? Dawajcie znać i dziękuję, że jesteście! ❤️

P.S. Komentarz okołomedyczny - skoro dermatolog od razu przyznaje się, że 'nie ma czasu' dla pacjenta z chorobą skóry głowy, to jaka jest celowość pacjenta w wizytach u niego? Dermatolog często przepisuje jakąś niedziałającą maść/wcierkę i zbywa pacjenta. Trycholog poświęca się problemowi od początku do końca. Oczywiście polecam dermatologów z klinik trychologicznych, ale nie spodziewajcie się pomocy u praktykujących ogólnie. Dermatolog nie zna się na pielęgnacji, nie wie, ile czasu trzeba poświęcić na cokolwiek. Ja doświadczenia czerpię z przygód z twarzą, ale o tym w innym poście (niebawem!).

poniedziałek, 25 września 2017

Trycholog - badanie skóry i włosów mikrokamerą

Trycholog - badanie skóry i włosów mikrokamerą

Hej!


Dzisiaj znowu temat okołomedyczny - tym razem wizyta u trychologa.

Trychologia jednak to nie jest specjalizacja lekarska, lecz osobna dziedzina - obok kosmetologii. Lekarzem zajmującym się naszymi problemami z włosami jest dermatolog, bo wszystkie wynikają ze stanów skóry głowy (oczywiście oprócz wiadomych i świadomych zniszczeń powodowanych farbowaniem - szczególnie rozjaśnianiem, stylizacją na gorąco, czesaniem w nieumiejętny sposób, czy wprost - nieświadomą pielęgnacją).

Wiecie, że do 30.09 możecie udać się na badanie skóry głowy i włosów mikrokamerą w sklepach 'Falelokikoki'? Samo badanie nic nie kosztuje, nie trzeba się umawiać, a poznanie szczegółów i rozszerzenie wiedzy na temat stanu skóry głowy, która przecież odpowiada za stan włosów, jest bardzo istotne dla doboru odpowiedniej pielęgnacji.

Moja wizyta odbyła się w samo południe w poniedziałek - tak właśnie - dzisiaj! 
Pani obsługująca mikrokamerę to po prostu przeszkolony pracownik sklepu, ale "badanie trychologiczne" brzmi o wiele lepiej. Zakłada jednorazowe rękawiczki i przystępuje do wywiadu - jak często myjemy głowę, kiedy było ostatnie mycie, czy robimy to dwukrotnie czy jednokrotnie i czy mamy obecnie jakieś produkty na włosach.

Potem przykłada pierwszą końcówkę do skóry w 5ciu losowych miejscach - przeważnie szuka czegoś ciekawego. Kamerka ma chyba jakieś filtry, bo wyświeca nasze sebum na czerwono-pomarańczowo. 
Druga końcówka służy do oceny stanu skóry głowy, ilości włosów i ich jakości.

Świecące sebum 
I jeszcze raz - zalegające sebum lub kosmetyki na włosach

Ja głowę myłam w niedzielę wieczorem - wczoraj. Zrobiłam peeling zieloną glinką i Kallosem Color i właśnie nim umyłam też skórę i włosy. Później nałożyłam sobie żel Syoss men power hold - którego używam zamiast gluta, ale który też zbyt skleił mi włosy i przeczesałam je wczoraj, a na noc zaplotłam warkocze. Włosy wyglądają tak:

Pierwsze w cieniu, dwa pozostałe w słońcu - fale z warkoczy

Po badaniu drugą końcówką wyszło na jaw moje ogólnowiadome schorzenie - wrażliwa skóra, płytko osadzone naczynka i suchość. Tak! Skóra głowy jest u mnie praktycznie identyczna jak ta na twarzy! 

X w lewym górnym rogu to 'pęknięcie' skóry, znak, że jest sucha, z prawej strony lekko widoczne naczynko

Moje włosy chyba mają przeciętną gęstość i grubość, bo pani nawet słowem o tym nie wspomniała, natomiast mam bardzo zdrowe włosy. Żadnych zniszczonych końców, lekko podatne na zniszczenia w dolnej części, gdzie były rozjaśniane (ale podczas wielokrotnego przykładania kamery do włosów tylko raz zauważone zostało jakieś zniszczenie).  Oczywiście zostałam zapytana czy farbuję - tak, farbuję henną. "Taką do włosów?!" - i koniec tematu :D

Chyba najbardziej żałuję, że nie pokazano mi zdjęć samych włosów i nie mogłam ich dla Was tutaj wrzucić (ani sama zobaczyć), bo tylko by mnie to utwierdziło w miłości do henny.

Po wydaniu diagnozy zostałam od razu poproszona do przejścia do drugiej ekspedientki, która już miała dla mnie w zanadrzu różne 'świetne' produkty. O ile do szamponu z Kemona załóżmy, że nie będę się doczepiać, to wszystkie maski miały albo Dimethicone, albo Amodimethicone, albo inne nie lubiane przeze mnie rzeczy. Na górze składu same alkohole tłuszczowe i powlekacze, a na dole po Parfumie dopiero zaczynało się coś dziać, ale... Nawet jedna zaproponowana super maska była z denatem na 4 miejscu, ech, od razu ją zdyskwalifikowałam i grzecznie podziękowałam za sugerowane produkty. Natomiast! Skusiłam się na peeling z zieloną glinką, który powinnam wykonać na suchej skórze głowy, potrzymać z 5 minut i dopiero umyć SZAMPONEM - koniecznie!, bo wodą się nie wypłucze.



Może jestem przewrażliwiona, ale to wciskanie szamponów mnie już denerwuje. Poza tym maski z silikonami, a olejki, których "skład proszę sobie przejrzeć" na pytanie, czy nie mają wysuszających alkoholi. A właśnie! "Olejki wiadomo po co są, żeby NAWILŻAĆ"!
Jestem świeżo po wizycie, dlatego wszystko tak żywo opisuję, wybaczcie tę ekspresję, ale nie lubię wciskania kitu. Nie wymagam od wszystkich pracujących w sklepach fryzjerskich włosomaniactwa, ale kurczę!, przydałoby się umieć czytać składy...

Zakupiony peeling z zieloną glinką - 9,90 zł
Skład: aqua, decyl glucoside, kaolin, disodium cocamphodiacetate, cocamidopropyl betaine, PEG-7 glyceryl cocoate, hydroxypropyl starch phosphate, glycerin, PEG-4 rapeseedamide, cetearyl alcohol, octyldodecanol, anhydroxylitol, benzoic acid, butylene glycol, caprylyl glycol, cetearyl ethylhexanoate, citronellol, disodium EDTA, distearoylethyl hydroxyethylmonium methosulfate, DMDM hydantoin, geraniol, glyceryl stearate, hexyl cinnamal, iodopropynyl buthylcarbamate, isopropyl myristate, lactic acid, limonene, linalool, panthenol, parfum, PEG-100 stearate, phenoxyethanol, propylene glycol, serenoa serrulata extract, sodium PCA, TIPA-laureth sulfate, tocopherol, xylitol, xylitylglucoside. - Nie spodziewałam się w tak małym produkcie tak długiego składu xD

Byłam z koleżanką, a nie mogłam patrzeć na jej badanie, bo musiałam oglądać te brzydkie składy :( Pani obsługująca mikrokamerę jednak tutaj zwróciła uwagę na ilość i gęstość włosów - koleżanka ma dość cienkie włosy, ale ma ich za to dość dużo. Sebum w bocznych obszarach głowy i suchość - tendencja do łupieżu.
Ona już dała się namówić nie tylko na peeling - dostała ten drugi, niebieski, a kupiła jeszcze szampon i olejek. Zapłaciłą tyle, co ja za całe pudło dobroci w napieknewlosy.pl :D

Mój sklep to Wrocław na Dawida, a obsługująca pani miała włosy blond.

Wnioski? Teraz skupię się bardziej na nawilżaniu skóry głowy i na pewno nie wrócę na stałe do szamponów. A na końce już planuję rozrabianie yemeni i hennowanie.

Wybierzcie się koniecznie! Do następnego <3

Polecany post

Szampon - jaki wybrać i jak go dobrać

Kompendium o skórze głowy Skoro wiele z Was nie stosuje metody CG (i ja w pełni rozumiem wskazania, które to wymuszają), a wszelkie pro...