środa, 27 marca 2019

Mycie włosów po hennie i szamponowy eksperyment

Czasem nawet sama siebie zaskakuję. Niby tylko weszłam pod prysznic, żeby umyć włosy, a wzięłam ze sobą odżywkę... Wymasowałam w skórę głowy i zastanowiłam się nad swoim podejściem do mycia w ten sposób. Nad tym jakiej jeszcze bym chciała użyć... W całym moim zbiorze kosmetyków do włosów jest sporo pozycji, ale i tak wiem, że jak chce po coś sięgnąć, to na nic się nie decyduję, bo nie ma tam nic spektakularnego! Tym razem więc będzie o kosmetykowym chciejstwie i ulubionych rzeczach. Postaram się nie odbiegać od tematu i nie zajmować linijek procesem myślowym spod prysznica.


Ostatni miesiąc (jakiś miesiąc temu) lub nawet dłużej traktowałam swoją głowę mocnymi szamponami. Raz na jakiś czas pojawiła się odżywka.

Pierwsze mycie po hennie przeważnie powinno być później niż wcześniej, ale wyjeżdżam do rodziny i nie chcę myć włosów u nich na noc, bo pewnie skończyłoby się to pofarbowanymi ręcznikami i pościelą. Oczywiście to wszytko się spiera od razu i łatwo, ale to i tak obciach!
Teraz to mycie Vatiką (po dłuższym myciu mocnymi szamponami) okazało się dla mnie czymś szokującym! Włosy nagle stały się lejące, gładkie, łatwo rozczesujące - samymi palcami wręcz(!), a ja już chyba zapomniałam, jak to jest fajnie, gdy nie trzeba się siłować z kołtunami.

Wcześniej też nie rozczesywałam się na siłę, ale używałam serum silikonowego. Ono wygładza nawet po mocnym zmyciu włosów rypaczem. Nie będę ukrywać - jestem teraz na takim etapie, że próbuję się pozbyć i zużyć jak najwięcej kosmetyków, które już mam. Sporo wydałam koleżankom, kilka sprzedałam. Od ponad 3 miesięcy marzyłam o tym, żeby kupić sobie delikatny szampon z Ecolabu, a jednocześnie wmawiałam sobie, że go nie potrzebuję. Teraz myję nim (wersja czerwona) i ciągle jestem niezadowolona.

Kiedy tylko wchodzę do łazienki z zamiarem mycia głowy, to muszę się zastanawiać „czym umyję włosy tym razem”, bo nie mam takiego pewniaka, którym był dla mnie ten szampon. Ciągle myję głowę na zmianę odżywką i szamponem, łączę to ze sobą, zamieniam, raz stosuję jeden sposób, raz drugi. Można by powiedzieć, że ciągle eksperymentuję, ale tak naprawdę to to eksperymentowanie już dawno mi się znudziło. Moje włosy po Stanach były w jakimś takim kryzysowym momencie... (Chyba że to tylko moja psychika i pogląd na ich temat był w takim stanie...) Po obcięciu miałam chociaż ochotę na mycie :) One jakoś tak się wyprostowały i niczego nie było im trzeba, więc niczego im nie dawałam.


Po dłuższym czasie mycia samymi szamponami udało mi się je trochę przesuszyć. Teraz zrobiłam hennę, która też dołożyła jeszcze swoją cegiełkę i z martwych i prostych włosów, choć z objętością, wyłoniły się fale. Nie żebym narzekała, ale też już zapomniałam ile to zachodu w nakładaniu żelu, ugniataniu, a co najgorsze - suszeniu dyfuzorem. Jak ja tego nienawidzę! To chyba najgorsza czynność włosowa, jaką przyszłoby mi wykonywać, pewnie dlatego nie robię tego częściej niż w 2 razy do roku i to w porywach.

Co do mojego podejścia do kosmetyków... to jest taka prawidłowość, że nawet nie chce mi się sięgnąć po coś nowego, bo od razu zakładam, że nie dorówna czemuś staremu, co bardzo mi się podobało i co lubiłam. Mam tak właśnie w przypadku odżywek myjących... Wy już wiecie, że ja lubię te alkoholowe, no i dlatego głównie ostatnio nie myślałam o myciu odżywką - wszystkie jakie lubiłam najbardziej już wykończyłam, a zostały mi tylko jakieś zbyt treściwe lub na średnim poziomie działania (w mojej opinii). Morał jest jeden i tak chyba pozostanie już na zawsze: zamiast 10 przeciętnych, warto mieć 2 odżywki ale porządne.

P.S. Po miesiącu od napisania tego tekstu stwierdzam, że jak przez niego przebrniecie, to macie samozaparcie! Nie wiem, dlaczego nie opublikowałam go wcześniej. Może przeraziła mnie wizja redakcji, ale spostrzeżenia są tu jak najbardziej trafne. Wrócę do nich w czymś, co da sie czytać. Może jeden post o mojej skórze głowy przy obciętych włosach?

P.P.S. A jak u Was z tym dyfuzorem? Wiem, że dziewczyny z CGP kochają taki sposób suszenia, a ja jestem chyba niecierpliwa. Godzina z życia to dla mnie stanowczo za długo na włosy.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Pozostawiając komentarz, wyrażasz zgodę na przetwarzanie Twoich danych osobowych oraz akceptujesz Politykę Prywatności. Administratorem Twoich danych osobowych jest Sara Sarkowicz, adres e-mail: shidless.home@gmail.com. Szczegółowe informacje o przetwarzaniu danych osobowych znajdują się w polityce prywatności.

Chętnie odpowiem na każde pytanie, możesz je też zadać w wiadomości prywatnej na fb lub ig!
Pewnie wpadnę na Twojego bloga, jeśli go posiadasz, nie zapraszaj w komentarzu :)

Bardzo dziękuję, że tu jesteś! Miłego dnia!

Copyright © 2016 po prostu bez kitu , Blogger