Pokazywanie postów oznaczonych etykietą myjadło. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą myjadło. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 17 maja 2018

Mycie odżywką - aktualizacja i ranking

Mycie odżywką - aktualizacja i ranking

Hej!


Ostatni post o myciu odżywką powstał mniej więcej na początku mojej włosomaniaczej drogi, znajdziecie go TUTAJ, ale teraz mam już:
- większą bazę produktową - przetestowałam i poznałam składy bardzo wielu produktów, m.in. dzięki wpisowi o kosmetykach z Rossmanna zgodnych z CG - wszystkie one TU,
- więcej doświadczeń - zdążyłam przetestować naprawdę sporo odżywek i masek do mycia skóry głowy,
- ogólnie więcej wiedzy na temat składów, właściwości kosmetyków, marek i preferencji grupy :) 


Dla przypomnienia - maska/odżywka do mycia powinna zawierać pewną grupę składników, które umożliwią mycie - są to środki powierzchniowo czynne - kationowe lub niejonowe, czyli delikatne. Zaliczają się do nich związki:
- chloride (np. behentrimonium, cetrimonium)
- methosulfate (np. behentrimonium methosulfate)
- glukozydy(?) (np. decyl) - warto głębiej wniknąć w temat, ale w gotowych odżywkach raczej ich nie znajdziecie, pomysł na DIY (dziękuję Andrzej za podsunięcie!), więcej do przeczytania chociażby tu o decyl glucoside LINK
ALE! Odżywki z jakimkolwiek alkoholem tłuszczowym są w stanie zemulgować olej bez tych dodatkowych substancji myjących, dlatego tak świetnie nadają się do tego Petale, mimo że dla mnie do mycia są zbyt słabe :)

Nie powinna za to zawierać oblepiaczy! Silikony, woski, parafina i olej mineralny, najlepiej bez quaterniów. Więcej o założeniach metody CG TU.

Pamiętajcie też o dokładnym, dość długim masowaniu skóry z odżywką i spłukiwaniu, najpierw ciepłą, później chłodniejszą wodą.

No dobrze, chyba dość teorii, resztę znajdziecie w linkach, a teraz najważniejsze - MÓJ NOWY RANKING!

1. Odżywki z alkoholem! Zdecydowanie kontrowersyjna sprawa, jeśli chodzi o CG, lecz przypominam CG NIE MÓWI o alkoholach. Oczywiście mogą wysuszać włosy, ale też świetnie je oczyszczają! Główna zasada - nie przetrzymujemy takich odżywek dłużej niż 5-10 minut. Oczywiście jednym zaszkodzi szybciej innym wcale. Po to obserwujemy włosy.


Moimi ulubieńcami są Alterra i Balea. Świetnie myją, pozostawiają włosy gładkie i lśniące, świeże na około 4 dni po umyciu.
Przeczytacie o nich TU - Alterra i TU - Balea, przy czym żółta jest wg mnie lepsza.

2. Odżywki bez alkoholu, lecz niestety coś za coś - tutaj zawarłabym Kallos Color i Vatikę z czarnuszką, która zdecydowanie jest dla mnie królową tej grupy. Myje się nią świetnie! Niestety obie mają konserwanty M, które potrafią mocno uczulić.

3. Emulgacja i bardzo długie mycie? Absolutnie jest to grupa Petali i testowane przeze mnie znajdziecie TU. W tej grupie znajdą się także maski Babuszki Agafii - drożdżowa i łopianowa, myślę, że spokojnie można ich próbować do tego celu. Isany bez alkoholu polecane we wpisie z kosmetykami CG też są z tych "bardziej treściwych", moje włosy są po nich mega dociążone, czuć działanie, co niestety u mnie wyklucza je z myjadeł, ale! Sprawdzają się przy suchym skalpie i włosach wymagających więcej miłości.
Alkohole tłuszczowe wystarczają do emulgowania oleju w myśl zasady - tłuszcz tłuszczem :)


4. Grupa "od biedy" - można umyć nimi włosy w kryzysowej sytuacji, ale na dłuższą metę nie polecam. Znajduje się tu np. ostatnio testowana przeze mnie do tego celu Isana Pure Locken. Mycie wyszło ok, ale mam przeczucie, że po dłuższym stosowaniu mogłaby zrazić do siebie skórę głowy. Myłam także odżywką proteinową, bodajże z proteinami jajecznymi... Włosy były szorstkie nawet po chwili trzymania, nie są to ewidentnie moje proteiny, choć skóra była zadowolona.

Jeśli macie inne ulubione odżywki do mycia, podpowiedzcie! W starym wpisie jest ranking, jak widzicie - większość już udało mi się przetestować :) Oczywiście z tych, które uznałam za odpowiednie.

niedziela, 29 kwietnia 2018

Szampon - jaki wybrać i jak go dobrać

Szampon - jaki wybrać i jak go dobrać

Kompendium o skórze głowy


Skoro wiele z Was nie stosuje metody CG (i ja w pełni rozumiem wskazania, które to wymuszają), a wszelkie problemy ze skórą głowy należy diagnozować i leczyć, to ten wpis powinien Was zmotywować do bliższego przyjrzenia się sobie.
Kiedy maska lub odżywka nie wchodzi w grę jako myjadło, to pozostaje szampon... ale jaki? Jak dobrze dobrać szampon dla siebie? Postaram się odpowiedzieć poniżej, zapraszam!


Na pewno już wiecie, że szampony możemy podzielić na kategorie - delikatne, średnie i mocne i będziemy używać takiego, jakiego potrzebuje nasza skóra. Jest też wiele uzasadnionych powodów do częstszego / codziennego używania delikatnych szamponów i dopiero raz na jakiś czas mocniejszego oczyszczenia. Skórę możemy mieć suchą, normalną, tłustą i mieszaną. Tak! Dotyczy to także skóry głowy! Jeśli "taka nasza uroda" i po prostu mamy skórę tłustą lub chorobę przewlekłą (i w tym miejscu odsyłam Was na bloga Joanny poczujzycie.pl, która na pewno pomoże wszystkim zmagającym się z ŁZS) to potrzebny będzie szampon leczniczy. Ten ostatni będzie niezbędny przy ŁZS, łupieżu i wszelkich dolegliwościach chorobowych. Przy chorych gruczołach musimy zdać się na lekarza, tylko on może nam pomóc, ale czy dana substancja pomoże już za pierwszym razem, czy będziemy szukać ideału przez długi czas... To też niestety nie jest od razu przesądzone. Jedyne co jest pewne - nigdy nie pozwólcie sobie na zaniedbanie skóry głowy, bo to ona (oraz ogólny stan organizmu) determinuje jakość włosów, ich ilość, grubość i ogólny wygląd.

Jak rozpoznać czy na naszej skórze głowy dzieje się coś niepokojącego?

Niestety dopiero po ewentualnych objawach - swędzeniu, zaczerwienieniach, wypryskach, brzydkim zapachu, osadzie, który zostaje pod paznokciem przy przejechaniu po skórze, bardzo szybkim przetłuszczaniu i wszelkich wykraczających poza „normę” zjawiskach jak najpopularniejsze chyba „sypanie” się skóry i białe płatki na ubraniach, które z kolei wynikają z przesuszenia skóry.

łupież - jeden z częstszych problemów ze skórą głowy, shutterstock
Część ze wspomnianych objawów może być spowodowanych nieprawidłową florą bakteryjną, którą często zakłócamy na własne życzenie, używając np. szamponów dla noworodków! Skóra dziecka jest „goła”, dopiero około roku (nieraz szybciej) wykształca się na niej ochronna bariera z bakterii i grzybów, które coraz lepiej ją chronią, powoli obniżając pH do tzw. fizjologicznego, które też przyczynia się do niepowstawania podrażnień w okolicy oczu - pH fizjologiczne to też pH łzy. Dlatego szampon niemowlęcia ma pH w okolicy 7 - odczynu neutralnego, potem dopiero staje się ono niższe i kosmetyk dla około rocznego dziecka już teoretycznie możemy użyć też na sobie. Dużo więcej o tej sprawie przeczytacie u Kosmetologii Naturalnie, a ja przejdę dalej.

Łupież suchy, kosmetyczny, tłusty, łojotok, alergie i podrażnienia bardzo często mogą wystąpić także na skutek używania nieodpowiednich kosmetyków w nieodpowiedni sposób. Nie na wszystkich zadziałają tak samo dane grupy składników aktywnych czy naturalne kosmetyki, tak bardzo ostatnio także przeze mnie popularyzowane. Kosmetyki naturalne mogą wywołać dużo gorsze reakcje skóry niż parafina czy silikony, których używa się szeroko w celach medycznych - oczywiście nie mam teraz na myśli polecania Wam kosmetyków z nimi, bo do kręconych włosów ciągle uważam, że są zbędne, ale wiecie, że zniszczone włosy, które chcemy uchronić przed szybkim i drastycznym cięciem najlepiej zabezpieczać właśnie serum silikonowym? Oczywiście bez protein i wysuszajacego alkoholu w składzie. Jak je odróżnić? TU ściąga :)
Chcę też napisać o chyba najpowszechniejszym trendzie w społeczeństwie - kupujemy szampon drogeryjny: silny detergent, silikon, brak nawilżania... no i łupież kosmetyczny gotowy. O rodzajach łupieżu i ich przyczynach TUTAJ znajdziecie sporo.
O szamponach znajdziecie też już u mnie filmik :)


A ja przejdę do informacji, jak myć skórę głowy, aby się tego wszystkiego nie nabawić. Po pierwsze i najważniejsze - dobra klasyfikacja rodzaju skóry, bo to właśnie do niej dobieramy szampon. Szampony dzielimy na kategorie według zastosowanego detergentu, wszelkie ekstrakty, nawilżacze itp. są raczej tylko bonusem, mogą pomagać, ale szampon jest do mycia. Spis ajnych składowo szamponów dostępnych w Rossmannie znajduje się TUTAJ :) Ale nie dajcie się zwieść, że jest to aż tak proste. Mocno i szybko przetłuszczająca się skóra głowy nie zawsze jest po prostu tłusta, nieraz bywa nadmiernie wyjałowiona - zaburzenie bariery hydrolipidowej zbyt mocnym oczyszczaniem - poznacie to po reszcie skóry, bo sucha twarz czy ciało wskazuje wyraźnie, że i głowa... więc to nadmierne przetłuszczanie suchej to wynik zbyt dużej potrzeby skóry do odbudowania bariery i nawilżenia. Wiecie, taka natychmiastowa reakcja obronna.
Nie mogę też pominąć peelingu, ostatnio dużo o nim piszę, ale może akurat przyszedł do mnie ktoś nowy i jeszcze o tym nie wie - peeling skóry głowy to podstawa, pomaga pozbyć się martwego naskórka, oczyszcza ujścia mieszków włosowych, pozwala skórze oddychać. Wszystko o peelingu TUTAJ.
Także uzupełniająca filmografia!


Sposoby mycia skóry głowy - tak, właśnie to jest kluczowe, nie myjemy włosów, a SKÓRĘ GŁOWY! TUTAJ wszystkie już opisane sposoby. Moim ulubionym jest oczywiście mycie maską, także już opisane TU, ale uznałam że warto tutaj spróbować dotrzeć do Was jeszcze raz :)

Jeśli są jakieś kwestie, których nie poruszyłam, które dla Was wydają się kontrowersyjne lub jeśli uważacie, że napisałam coś niezgodnego z prawdą - piszcie, bardzo chętnie odniosę się do każdego pytania. Tymczasem życzę Wam udanej i długiej majówki! Uważajcie i dbajcie o siebie :)




piątek, 30 marca 2018

Alterra z granatem maska i odżywka - recenzja #5

Alterra z granatem maska i odżywka - recenzja #5

Hej!


Ostatnio miałam okazję używać i maski i odżywki od Alterry - granat i aloes. Są to teraz chyba jedne z lepiej rozpoznawalnych na rynku kosmetyków, wszyscy je mają lub mieli, ja tylko zostałam jakoś tak na koniec. Jeśli jesteście ciekawi, jak sprawdziły się u mnie i do czego w szczególności je polecam, to przeczytajcie posta do końca. Zapraszam na recenzję.


Jak już wspomniałam wyżej - firma Alterra zachwyca naturalnymi składami, wiele z ich kosmetyków znajduje się na blogowych listach must have, choć szczerze (to taki trochę przydługi wstęp niezwiązany z recenzją, możecie pominąć i przejść do następnego akapitu xD) to ostatnio widziałam niepochlebne opinie o ich tonikach - właśnie przez alkohol tak wysoko w składzie, tonik niestety wysusza, ściąga skórę i nie spełnia dokładnie swojej roli, bo taki alkohol bardzo delikatną i wrażliwą skórę łatwo podrażnia.
Wiele z Was uwielbia olejek z pestek moreli - to chyba następny hit, którego jeszcze nie miałam okazji testować, ale zwlekam, bo lepiej doznać później miłego zaskoczenia, jak teraz spotkam trochę bubli. Podobnie było u mnie z tymi odżywkami! Po względnie fajnym używaniu innej odżywki  do czasu (może dam znać w jakimś zbiorczym poście o bublach i trochę mniej fajnych dla mnie kosmetykach), przeszłam na Alterrę. Najpierw trafiła do mnie maska, potem zamieniłam się za odżywkę i teraz już mogę napisać Wam recenzję obu! 
Głównym zastosowaniem tych kosmetyków u mnie jest oczywiście mycie włosów. Poznajcie po trochę każdy z nich.



Maska 
Dość gęsta w konsystencji w 150 ml tubie maska ma dość przyjemny zapach. Producent poleca wmasowywać ją po myciu na kilka minut we włosy, potem obficie spłukać, ja robię to po prostu zamiast mycia.
Przeczuwam, że wystarczy jej na maksymalne użycie 8 razy - ja swoją użyłam na razie około 6ciu i już się kończy, co sprawia, że każde mycie kosztuje nas około złotówki. Nie pieni się zbytnio, ale dość fajnie się rozprowadza. Ja ją lubię.

Skład:
Aqua - woda
Cetearyl Alcohol - emolient
Alcohol* - rozpuszczalnik i konserwant, oczyszcza, tonizuje, odtłuszcza i odświeża, może wysuszać włosy
Glycine Soja Oil* - olej sojowy, emolient
Stearamidopropyl Dimethylamine - emulgator, nawilża i zmiękcza włosy
Glycerin - gliceryna, nawilżacz
Sodium Lactate - nawilżacz, zmiękcza i złuszcza skórę
Carthamus Tinctorius Seed Oil* - olej krokoszowy, może nawilżać, emolient
Ricinus Communis Seed Oil* - olej rycynowy, może poprawiać porost i wzmacniać cebulki
Parfum** - kompozycja zapachowa
Punica Granatum Seed Oil* - olej z pestek granatu, antyoksydant, emolient
Butyrospermum Parkii Butter* - masło shea, emolient
Punica Granatum Fruit Extract* - ekstrakt z owocu granatu, antyoksydant, źródło witaminy C, działa antybakteryjnie
Aloe Barbadensis Leaf Juice* - ekstrakt z liści aloesu, nawilżacz
Acacia Farnesiana Flower Extract* - roślina substancja konsystencjotwórcza, koi i zmiękcza skórę
Panthenol - pantenol, prowitamina B5, nawilża, natłuszcza i wygładza skórę
Panthenyl Ethyl Ether - związek pantenolu i etanolu, nawilżacz
Lauroyl Sarcosine - substancja myjąca, delikatny detergent
Hydroxyethylcellulose - zagęstnik
Tocopherol - witamina E, antyoksydant i subst. przeciwzapalna
Helianthus Annus Seed Oil - olej z pestek słonecznika, emolient
Linalool**, Limonene**, Geraniol**, Citral**, Citronellol** - składniki kompozycji zapachowej, potencjalne alergeny, w naturze występują w olejkach eterycznych

*składniki z certyfikowanych upraw ekologicznych.
**pochodzące z naturalnych olejków eterycznych.


Odżywka
Sporo rzadsza od maski w konsystencji, butelka "do góry nogami", czyli stojąca na zatyczce, pojemność 200 ml. Według mnie zapach jest identyczny. 
Producent pisze o niej tak: "Nawilżająca odżywka do włosów Alterra Bio-owoc Granatu & Bio-Aloes, to głębokie odżywienie i energia dla włosów suchych i zniszczonych. Każde włosy zasługują na indywidualną pielęgnację. 
Gwarantowane cechy produktu: 
Nie zawiera sztucznych barwników, substancji zapachowych i konserwantów. 
Bez silikonów, parafiny i innych związków ropopochodnych. 
Przebadany dermatologicznie."
Cóż generalnie mogę zgodzić się ze wszystkim oprócz zapachu, niby ekologiczny, ale pamiętamy, że naturalne składniki także uczulają? To dobrze.
Nakłada się fajnie, pieni się ciut bardziej, wychodzi taniej, bo jest jej więcej w opakowaniu.

Skład:
Aqua - woda
Alcohol* - rozpuszczalnik i konserwant, oczyszcza, tonizuje, odtłuszcza i odświeża, może wysuszać włosy
Stearamidopropyl Dimethylamine emulgator, nawilża i zmiękcza włosy
Glycerin - gliceryna, nawilżacz
Cetearyl Alcohol - emolient
Myristyl Alcohol - emolient
Glycine Soja Oil* olej sojowy, emolient
Punica Granatum Seed Oil*olej z pestek granatu, antyoksydant, emolient
Ricinus Communis Seed Oil* - olej rycynowy, może poprawiać porost i wzmacniać cebulki 
Punica Granatum Fruit Extract*ekstrakt z owocu granatu, antyoksydant, źródło witaminy C, działa antybakteryjnie
Aloe Barbadensis Leaf Juice* - ekstrakt z liści aloesu, nawilżacz
Acacia Farnesiana Flower Extract* - roślina substancja konsystencjotwórcza, koi i zmiękcza skórę
Lauroyl Sarcosinesubstancja myjąca, delikatny detergent
Sodium Lactate  nawilżacz, zmiękcza i złuszcza skórę
Hydroxyethylcellulose - zagęstnik
Carthamus Tinctorius Seed Oil*olej krokoszowy, może nawilżać, emolient
Tocopherolwitamina E, antyoksydant i subst. przeciwzapalna
Helianthus Annuus Seed Oil - olej z pestek słonecznika, emolient
Ascorbyl Palmitate - pochodna witaminy C, antyoksydant
Parfum**, Linalool**, Limonene**, Geraniol**, Citronellol**, Citral** - kompozycja zapachowa i poszczególne jej składniki, mogą uczulać

*składniki z certyfikowanych upraw ekologicznych.
**pochodzące z naturalnych olejków eterycznych.


Wnioski i uwagi:
Składy różnią się naprawdę ociupinkę, możecie to z łatwością przestudiować. W obu też alkohol jest dość wysoko w składzie i musimy mieć świadomość, że jest to ten ZŁY i potencjalnie wysuszający alkohol. Mam nadzieję, że pamiętacie wszystkie moje gadki, ale i tak będę to pisać i powtarzać do znudzenia - ALKOHOL NIE WYKLUCZA MASKI czy odżywki z użytku, ale OGRANICZA CZAS jej trzymania na włosach. Zawsze będę też powtarzać, że uważam, że maski z alkoholem w roli rozpuszczalnika (czyt. alcohol, isopropyl alcohol) dużo lepiej radzą sobie z domywaniem skóry głowy. Podam Wam nawet tutaj definicję alkoholu stosowaną przez PiggyPeg w ich opisach "alkohol, otrzymywany m.in w wyniku fermentacji węglowodanów. Zabezpiecza kosmetyk przed drobnoustrojami. Poza działaniem konserwującym, pełni także rolę rozpuszczalnkia i przekaźnika innych substancji. Działa tonizująco, oczyszczająco, odświeżająco i odtłuszczająco" - wierzycie? Ja całkowicie!
Dodatkowo są zgodne z CG :)

Moje wrażenia:
To naprawdę dobre myjadła. Łatwo dostępne i z dobrymi składami (znowu uwaga dla wrażliwych - alkohol!), nie nakładamy ich na długo na włosy, a już na pewno nie jako odżywka bez spłukiwania lub podkład pod olej. 
Jedyną realną konkurencją dla nich są również dostępne w Rossmannie odżywki Isana, które jeszcze czekają na wypróbowanie. Póki co mogę porównać je z odżywkami Balea (recenzja TUTAJ), ale szczerze - nie wiem, co według mnie wypada lepiej. Żółta Balea zostawiła po sobie jakiś taki sentyment... Polubiłam ją za zapach i pianę podczas mycia. Po tych od Alterry błysk na włosach jest podobny. Mogę też napisać, że odżywka daje radę emulgować olej. 

Ja jestem na tak :) 

Macie już jakieś doświadczenia z tymi produktami? Może jakieś "ale"? Dajcie znać!

sobota, 17 lutego 2018

Idealna odżywka do mycia? Balea z DM - recenzja #3

Idealna odżywka do mycia? Balea z DM - recenzja #3

Hej!

Często spotykacie się na moich mediach społecznościowych, a nawet tutaj na blogu, z odżywką Balea, której używam do mycia włosów dość często, jednak jeszcze nie wypowiedziałam się na ich temat szczegółowo. Jesteście ciekawi stosowania, składu i mojej opinii? To zapraszam!


Odżywki Balea zostały przeze mnie zakupione w DM w Chorwacji za około 9 kun, czyli niecałe 6 zł. Pochodzą jednak z Niemiec, co odczytałam z kodu kreskowego i tam kosztują 50 centów. Opakowanie zawiera 300 ml produktu. Chciałabym przytoczyć Wam dokładnie opis producenta, jednak dysponuję jedynie wersją z etykietą po chorwacku, a tego języka akurat nie znam... Cóż, trochę z niemieckiej strony DM o odżywce żółtej - Intensywne nawilżanie:
"Regeneracja i nawilżenie: Balea intensywne nawilżanie z aromatem waniliowym i olejem migdałowym..." co jest dalej... nawet tłumacz google zawodzi. W każdym razie i tak bullshit, przejdźmy do czegoś, co nam cokolwiek powie konkretnego, SKŁAD!

Aqua - woda
Cetearyl Alcohol - emolient
Panthenol - pantenol, nawilżacz
Niacinamide witamina PP, poprawia ukrwienie skóry głowy, wzmacnia cebulki włosów, przez co zapobiega ich wypadaniu 
Isopropyl Alcohol - wysuszacz, rozpuszczalnik, alkohol izopropylowy
Pentaerythrityl Tetra-Di-T-Butyl Hydroxyhydrocinnamate - konserwant, przeciwutleniacz, działanie przeciw bakteriom
Prunus Amygdalus Dulcis Oil - olej ze słodkich migdałów
Parfum - zapach
Dicaprylyl Ether - emolient suchy, subst. kondycjonująca
Isopropyl Palmitate
Behentrimonium Chloride - substancja delikatnie myjąca - kationowa, kondycjonująca, konserwant
Distearoylethyl Hydroxyethylmonium Methosulfate - kondycjoner, antystatyk, subst. zmiękczająca, wg wizażu humektant
Cetrimonium Chloride - substancja delikatnie myjąca - kationowa, kondycjonująca, konserwant
Sodium Benzoate - konserwant
Citric Acid - regulator kwasowości


A teraz o różowej - Odżywka jedwabisty połysk:
"Olśniewający połysk i aksamitnie miękkie włosy: Balea jedwabisty połysk z zapachem kwiatu orchidei nadaje włosom promienny połysk i sprężystość - aż do końcówek. ... Włosy zyskują na wyrazistości." - z tą tłumacz poradził sobie odrobinę lepiej, ale i tak musiałam mu pomóc, skład jest prawie identyczny, dlatego opiszę tylko różnice.

Aqua
Cetearyl Alcohol
Panthenol
Niacinamide 
Isopropyl Alcohol 
Pentaerythrityl Tetra-Di-Butyl Hydroxyhydrocinnamate 
(do tego momentu skład jest identyczny, nie ma oleju, jest od razu zapach)
Parfum
C12-15 Alkyl Benzoate - jedyny do tej pory inny dodatkowy składnik, konserwant, emolient
Dicaprylyl Ether
Isopropyl Palmitate 
Behentrimonium Chloride 
Distearoylethyl Hydroxyethylmonium Methosulfate
Cetrimonium Chloride 
Sodium Benzoate 
Limonene 
Linalool
Alpha-Isomethyl Ione - wszystkie trzy są składnikami kompozycji zapachowej, potencjalne alergeny
Citric Acid

Wniosek: 
Składy obu są łudząco podobne, natomiast odzywka różowa ma jakby i tak gorszy skład, bo nie zawiera oleju ze słodkich migdałów, a więcej chemii i potencjalnych alergenów. Co do isopropylu - mnie on zupełnie nie przeszkadza, dzięki niemu uważam, że odzywka lepiej myje i łatwiej rozpuszcza "brud".


Moje wrażenia: 
Żółtą odżywkę już wykończyłam, sprawowała się naprawdę fajnie, choć nie była zbyt wydajna. 300 ml wystarczyło mi na około 10 myć? Nie jestem pewna, nie zapisywałam, ale t i tak za 50 centów, kupując w Niemczech, wyniosłaby nas niecałe 2,5 zł. To praktycznie tyle, co saszetka Cien, wg mnie MEEEEGA SIĘ OPŁACA. Składy nie zawierają oblepiaczy, są przyjazne CG. Dodatkowo wegańskie. Fajnie się pieniła i waniliowy aromat był naprawdę przyjemny, wcale nie mdlący. O różowej na razie nie mam jednoznacznego zdania, ale jestem na tak.
Głównymi różnicami są wg opisu producenta przeznaczenia odżywek - żółta do nawilżania, różowa do nabłyszczania - jaka jest różnica w praktyce? Nie wiem... Żółta także nabłyszcza, to chyba po prostu pic na wodę, wiecie, dorobienie treści do prostego produktu. Przerost formy nad treścią, taki klasyczny :) Ale odżywki Balea i tak bardzo lubię, naprawdę polecam je do mycia i mam nadzieję, że spróbujecie także innych z tej serii. Są zdecydowanie warte swojej ceny. Nie przetrzymujcie tylko zbyt długo na włosach.

środa, 3 stycznia 2018

Absolutni ulubieńcy tego (pół)roku oraz plany na przyszły

Absolutni ulubieńcy tego (pół)roku oraz plany na przyszły
Wyklepałam już dla Was post z podsumowaniem roku oraz planami na następny i po prostu nie mogłam się oprzeć napisaniu TOTALNYCH ULUBIEŃCÓW! O bieżącej pielęgnacji wiecie na bieżąco, ale chciałabym przedstawić (po raz kolejny) moje hity. Kosmetyki, które dla mnie są must have'ami przynajmniej dla falowanych włosów :)


No i, pozostając w temacie, chyba zapomniałam o jednym ważnym postanowieniu na nowy rok, czyli RECENZJACH! Kurczę, nic wam tu tak wprost nie polecam w sumie, buble były w okolicy wakacji i to raczej nie takie włosowe :D Dlaczego nic nie piszecie?! Wy w ogóle nic nie piszecie... Nie macie o czym? Nie macie żadnych doświadczeń? Serio? Ja jak już do kogoś wchodzę, to obowiązkowo zostawiam komentarz, zawsze tez staram się też zajrzeć do blogujących... No cóż, w podsumowaniu nie narzekałam za bardzo, to ponarzekałam tutaj!

Podstawowy element pielęgnacji - myjadło! Wiecie, że głównie myję włosy odżywką, dlatego też moim absolutnym hitem przez cały okres od wakacji aż do listopada był Kallos Color, zużyłam półtora dużego słoja i... przestałam! Dziewczyny nastraszyły mnie, że może powodować wzmożone wypadanie włosów, dlatego na razie używanie zawiesiłam, ale niedługo do niego wrócę, żeby sprawdzić, czy coś się wzmaga. Skóra była zadowolona, włosy też świeże, miękkie... Trudno! Na razie używam odżywki Balea i pewnie będę używać, dopóki się nie skończy, bo też spełnia swoją rolę :)


W planach mam koniecznie próbę mycia Vatiką z czarnuszką i Ziają do mycia z tsubaki, czekajcie na recenzje :D

Sporadyczny element - szampon. Mocny to O'herbal z lnem, choć zaczęłam używać tego z chmielem (do stosowania przed henną głównie), a delikatny to Vianek czerwony! Nie spodziewałam się, że skóra będzie tak długo świeża po szamponie, kiedy to mój były ulubieniec - Ecolab z aloesem - spowodował przetłuszcz na drugi dzień :( na pewno będę do niego wracać i dawać znać, jak się sprawdza, póki co 2 razy pod rząd z szamponem to u mnie maksymalna ilość, odżywka jest dla mnie idealna do mycia :)

W planie nie mam testowania nowych szamponów, moje cg jest dość silne, ale... kto wie.

Moja konieczność - odżywka bez spłukiwania - nie wszyscy tak robią, ale dla mnie hitem okazał się Cantu aktywator! Gdy siano sięgało zenitu po zaniedbaniu ombre - pomógł niesamowicie. Włosy wróciły do swojej mięsistości, a w zasadzie nabrały takiej, jakiej nigdy nie miały, zdefiniowały się i pofalowały, puch zniknął. Po prostu polecam :) Ale uwaga! w składzie występuje KOKOS i trochę proteinek! Niedługo pełna recenzja, mam nadzieję!

Coś, bez czego nie ma moich fal - stylizator. Nie będzie tajemnicą, że glut wygrywa wszystko, jak już widzieliście w rankingu, ale! Syoss też daje radę :) Zwłaszcza na Sylwestra zaskoczył mnie niesamowicie. Póki co jest najlepszy ze wszystkich testowanych przeze mnie gotowych produktów.


Na pewno będę testować nowe żele, bo mleczek ani kremów już nie tykam. Coś z Cantu, może Shea albo Deva? Kto wie...

Koniec pielęgnacji? A olejki, wcierki, sera? No cóż, Banfi póki co jest największym wcierkowym pretendentem, ale nie znalazłam jeszcze swojego oleju. Jedynie mgiełka szungitowa pod olej - ulubieniec humektantowy, maseczka drożdzowa Babuszki - emolientowy i keratyna jako półprodukt z proteinek.

Co u Was z produktów do włosów sprawdziło się najlepiej? Odkryliście jakąś perełkę? Koniecznie mi o niej napiszcie!

Ulubieńcy twarzowi bez nowości - absolutnie idealnie sprawuje się u mnie zestaw opisany w rutynie TUTAJ i na razie nic nie zmieniam. Maskę ze ślimakiem mam nadzieję też pamiętacie :) Oto ona:


To tyle! Do następnego :)


Polecany post

Szampon - jaki wybrać i jak go dobrać

Kompendium o skórze głowy Skoro wiele z Was nie stosuje metody CG (i ja w pełni rozumiem wskazania, które to wymuszają), a wszelkie pro...