niedziela, 5 listopada 2017

Stylizatory do fal - ranking CGP + efekty

Stylizatory do fal - ranking CGP + efekty

Hej!


Druga część rankingu stylizatorów do fal - tutaj znajdziecie mój ranking, a ten podporządkowuję opinii większej grupy :) Link do Curly Girls Polska znajdziecie wyżej - w stronach. Posty są dwa, aby było przejrzyściej - ten będzie do oglądania efektów poszczególnych stylizatorów na różnych włosach i tutaj bardzo poratowała mnie Kasia z bloga kasianafali.pl, na który Was zapraszam! 

Zaczynamy!

To ranking bezpośrednio ściągnięty z grupy - znajdziecie go poprzez TEN link, jeśli należycie do Curly Girls :) a TEN to moja skarbnica efektów!


Teraz już możecie zobaczyć na własne oczy ankietę i to, co ja mam na myśli zawsze zaznaczając, że GLUT LNIANY RZĄDZI! Ponad 100 falowanych dziewczyn używa go z satysfakcją, a aż o połowę mniej uważa za swój ulubiony stylizator coś innego. Nie ma tutaj podium - glutek to wyraźny lider i ma tutaj monopol :)
Każdy stylizator dostępny stacjonarnie jest podlinkowany - możecie kliknąć, sprawdzić cenę, skład i wszystko inne :)

Efekty - czyli to co liczy się tak naprawdę 


1. Żel Lniany

mój efekt po glutku i dyfuzorze
od przodu

drugie zdjęcie moich wlosów

efekt u Kasi z bloga kasianafali.pl

2. Isana Pure Locken Styling Cream


z prawej strony efekt reanimacji na moich wlosach
Kasia i jej fale z bloga kasianafali.pl

3. Nivea Flexible Curls & Care


Dziewczyny chwalą, poniżej efekt u Oli - z komentarzem, że trochę skleja, ja jeszcze nie próbowałam.


4. Marion balsam na małe sprężynki

Miałam go w ręku w Biedronce, ale jakoś tak... Popatrzcie na efekty dziewczyn, niech ktoś, komu się sprawdza podeśle!

puch u Kasi
Dorota
Kinga

5. Syoss Men Powerhold








Dorota z CGP :)

tutaj też Dorota :)

6. Isana Hidden Control

Na jego temat znajdziecie cały post recenzję u Kasi :) TUTAJ


Tutaj po starej wersji żelu - bez alkoholu w składzie - piękny skręt! (czarno-pomarańczowe opakowanie)


Gosia
Dorota
W końcu też moje, skręt niestety tylko na 1 dzień i to niecały

7. Joanna krem do loków

Jest także druga wersja, ale wydaje mi się, że na grupie widziałam ten niebieski. 
Zdjęć nie mam.

8. Taft Looks, Stand up look




za pierwszym razem - na żywo efekt mi się podobał...

9. Tigi catwalk curlesque

Weronika :)

9. Natura Siberika żel do formowania loków



Kinga z grupy CGP :)

10. Cantu


Ula

10. Bielenda czarna rzepa

Kasia na fali
Kasia z grupy CGP :)

Boots essentials - curl creme



Kasia na fali

Ula

Żel z TESCO - Ula






Ciągle zachęcam do podsyłania efektów stylizatorów na falach! Tak dużo łatwiej porównać i wybrać taki, który u innych dziewczyn robi oczekiwany efekt :)
Dziewczyny! A Wam bardzo serdeczne dziękuję za udostępnienie zdjęć!

Ja ciągle skłaniam się wg rankingu zawartego w TYM poście i chyba jako następny przetestuję Hidden Control! 

piątek, 3 listopada 2017

Stylizatory do fal - mój ranking

Stylizatory do fal - mój ranking

Hej!


Jako że jestem posiadaczką fal, a fale są niesamowicie wymagające pod względem doboru stylizatora, mam nadzieję Wam w tym trochę pomóc - zapraszam na post o moich ulubionych stylizatorach i ich efektach bezpośrednio na włosach. Będą też te mniej ulubione, przed którymi poniekąd chcę przestrzec.
Posta postaram się aktualizować za każdym razem, gdy przetestuję nowy stylizator :) - w tym celu polecam śledzić stronę na Facebooku oraz Instagram, bo tam pojawiają się kosmetyki aktualnie przeze mnie używane :)

Zapraszam do mojego rankingu bez kitu! 


Absolutny numer 1 dla mnie - i tu mam nadzieję nikogo nie zdziwić - to nic innego jak GLUT LNIANY. Po ankiecie widać, że u dziewczyn też daje radę (wszystko na ten temat wyjaśni się w następnym poście!) :)
Sprawdza się w każdej sytuacji, nie zostawia żadnego filmu na włosach, pięknie się wygniata, a jednocześnie trzyma skręt. Efekt możemy dawkować w zależności od tego, jak gęstego glutka ugotujemy lub na jak bardzo mokre włosy go nałożymy. Im suchsze włosy tym efekt bardziej wyraźny - pojedyncze "sklejone" pasma mocniej widoczne. Nałożony na ociekające włosy tworzy miękkie fale. U mnie nigdy nie spowodował przenawilżenia, sztywnych lub matowych włosów. Zawsze będę go polecać, a zastosowań ma mnóstwo - poczytajcie TUTAJ :)



Skład: siemię lniane, woda - zawsze możecie dodać trochę olejku dla zakonserwowania lub konserwantu, bez niego wytrzyma ok. tydzień w lodówce, przygotowanie 15 min, koszt 5 zł na rok?
Wszyscy muszą przetestować!


Numer 2 to mój faworyt wybrany z dostępnych stacjonarnie produktów - Syoss Men Powerhold.  W ankiecie na miejscu 4. Sięgam po niego zawsze, gdy nie mam przygotowanego glutka. Efekt jest raczej zadowalający, widocznie na tyle, że pozwalam sobie na lenistwo względem gotowania siemienia.
Efekt nie zawsze jest do przewidzenia, nieraz nie wychodzi to, czego bym chciała oczekiwać. Wygląd fal nie zawsze jest przewidywalny i powtarzalny, dziwne? Tylko ja tak mam? :D 




Skład: Aqua, PVP, Acrylates/ Hydroxyesters Acrylates Copolymer, Acrylates/ Steareth-20 Methacrylate Crosspolymer, Aminomethyl Propanol, Phenoxyetanol, Panthenol, Glycerin, Propylene Glycol, PEG-40 Hydrogenated Castor Oil, Parfum, Banzotriazolyl Dodecyl p-Cresol, Benzoic Acid, Methylisothiazolinone, Sodium Benzonate, CI 60730.

Trzeci jest póki co Taft looks niebieski od Schwarzkopf - włosy po pierwszym razie były dość fajnie nawilżone - skusiłam się z polecenia Mad Curl, lecz moje długaśne włosy kapryszą i skręt nie utrzymywał się zbyt długo. Na drugi dzień zostawały już tylko smętne strąki - no i nie myślcie, że skoro słaby, to nie można z nim przesadzić! Nic bardziej mylnego, włosy pięknie się zlepiają w (łudząco przypominające tłuste) strąki. 



Skład: Aqua, PVP, Tetrahydroxypropyl Ethylenediamine, Glycerin, Phenoxyethanol, Carbomer, PEG-40 Hydrogenated Castor Oil, Panthenol, Parfum, DMDM Hydantion, Niacinamide, Benzophenone-4, Citronellol, Linalool, Hexyl Cinnamal, Limonene, Butylphenyl Methylpropional, Geraniol, CI 42090.

Czwarte miejsce to przetestowany przeze mnie dopiero dwa razy profesjonalny żel do tworzenia loków z Natury Siberiki. Po dwóch probach stwierdzam, że efekt mógłby być o wiele bardziej zadowalający. Nałożyłam go mnóstwo na włosy, a rano nie było już prawie śladu! Włosy nie trzymają skrętu, na dole jeden puch. Lipa :(




Skład: Aqua, Acrylates/Methacrylamide Copolymer, Cocoyl Proline, Hippophae Rhamnoides Fruit Oil*, Amaranthus Caudatus Seed Oil*, Cratageus Monogina Flower Water, Spiraea Ulmaria Extract*, Vaccinium Macrocarpon (Cranberry) Seed Oil, Empetrum Nigrum Fruit Juice*, Pinus Pumila Needle ExtractWH, Rhodiola Rosea Root Extract WH, Sorbus Sibirica ExtractWH, Pinus Sibirica Seed Oil Polyglyceryl-6 EstersPS, Phospholipids, Sphingolipids, Hippophae Rhamnoidesamidopropyl BetaineHR, Hydrolyzed Vegetable Protein, Glyceryl Linoleate, Glyceryl Oleate, Retinyl Palmitate, Biotin, Folic Acid, Cyanocobalamin, Niacinamide, Pantothenic Acid, Pyridoxine, Ribaflavin, Thiamine, Yeast Polypeptides, Silk Amino Acids, Hydroxyethylcellulose, Hydroxypropyl Guar, Sodium Cocoyl Glutamate, Parfum, Potassium Hydroxide, Caprylhydroxamic Acid, Benzyl Alcohol, Glycerine, Tetrasodium Glutamate Diacetate, Benzyl Salicylate, Butylphenyl Methylpropional, Citronellol, Geraniol, Limonene, Linalool.

Kolejna już - piąta pozycja - Boots Essentials Curl créme - pomaga falom się definiować, względnie nie zostawia włosów "tłustych", jednak efekt nie należy do moich ulubionych - mocno podkreślone pojedyncze falujące pasma, na Bootsie jeszcze nie udało mi się uzyskać faloloków - może za rzadko go używam. Kupiłam po przeczytaniu ekstra pochwalnych opinii na wizażu, ale to forum chyba już nie jest aktualne...



Skład: Aqua, Cetyl alcohol, Stearyl alcohol, Cetrimonium chloride, PVP/VA copolymer, Phenoxyethanol, Polyquaternium-10, Parfum, Benzophenone-3, Citric acid, Sodium hydroxide, Linalool, Butylphenyl methylpropional, Hydroxycitronellal, Sodium acetate, Sodium chloride, Citronellol, Isopropyl alcohol, Cl 14700.

Numer sześć i tylko ze względu na to, że na razie nie testowałam niczego więcej to Isana szumnie zwana Proffesional Styling Cream Pure Locken. Dla mnie tragedia i podczas pierwszego wygniatania i reanimacji. Włosy są mega obciążone, jakby tłuste i prostują się, tworząc nieciekawe strąki. Wiem, że ten krem sprawdza się na lokach od 3a wzwyż - podobnie jak Natura Siberika zresztą. U mnie... do oddania!



Skład: Aqua, Cetearyl Alcohol, Sorbitol, Isopropyl Palmitate, PVP, Glyceryl Stearate, Dicaprylyl Carbonate, Polyquaternium-44, Polyquaternium-16, Panthenol, Parfum, Glycerin, Quartz Powder, Sodium Laneth-40 Maleate/Styrene Sulfonate Copolymer, Sodium Cetearyl Sulfate, Xanthan Gum, Hexyl Cinnamal, Limonene, Linalool, Sodium Hydroxide, Citric Acid, Lactic Acid, Ethylhexylglycerin, Phenoxyethanol, Benzoic Acid, Potassium Sorbate, Dehydroacetic Acid, Sodium Benzoate.


Miejsce 7 to fryzjerski krem Fuenté - kupiłam go z nadzieją na piękne utrwalenie, ale nie wiem - może po prostu nie umiem go używać. Włosy zawsze są sklejone i loki zamiast się definiować to oklapują i się sklejają. Potem bardzo ciężko rozczesać włosy. Przede mną chyba jeszcze jedna próba.



Skład: Aqua, Paraffinum, Oleth-3 Phosphate, Oleth-5, PEG-40 Hydrogenated Castor Oil, Lanolin, PEG-7 Glyceryl Cocoate, VP/VA Copolymer, Glycerin, Propylene Glycol, Polyquaternium-11, PEG-90M, Sodium Hydroxide, Phenoxyetanol, Piroctone Oleamine, Benzoic Acid, Parfum, Mica, CI 77891, Linalool.

Jako stylizatora można też użyć maski i ja, jako eksperyment, użyłam kiedyś do tego celu kupiony przeze mnie omyłkowo balsam do ciała z Omia Laboratories - pierwszy raz to był istny efekt wow, włosom ewidentnie brakowało humektantów i może nawet emolientów, ale na drugi dzień fale się prawie rozprostowały i efekt był dość smętny. To samo za drugim razem przy próbie stylizacji na niego - oklap natychmiastowy. Myślę, że dziewczyny z wysokoporowatymi i suchymi włosami bardziej polubią się z taką metodą. TUTAJ wpis z relacją dotyczącą skrętu :)


Dajcie znać, które stylizatory lubią Wasze włosy, chętnie poczytam też o loczkach 😍 
Prostowłose - nie martwcie się, może wyzwanie „w 30 dni do kręconych włosów” będzie dla Was? :)

poniedziałek, 30 października 2017

Globus - seria podróżnicza bez kitu

Globus - seria podróżnicza bez kitu

Hej!


Nie jestem pewna, czy zwróciliście uwagę na zakładkę „o mnie”. Piszę tam, że blog będzie o włosach, hennie, kosmetykach (głównie tych naturalnych!), ale także o podróżach. Jest to hobby, które pochłania najwięcej czasu i środków, ale to ono daje wspomnienia na całe życie.


Dlatego, tytułem wstępu, wspomnę jeszcze, że nic tak nie kształci jak podróże. Może widzieliście na moim Instagramie, że w tym roku odwiedziłam sporo miejsc. Jako że blog, moja osobista odskocznia, powinien zawierać treści ściśle związane ze mną, nie może tutaj zabraknąć tak dużej części mnie – odbytych podróży. Postanowiłam więc, że tak samo jak o włosach powstało kompendium, tak o podróżach powstanie mój własny globus, gdzie znajdziecie opis wszystkich prędzej lub później zwiedzonych miejsc. Mam nadzieję, że wystarczająco Was zainteresuję, żeby dbanie o włosy i podróże weszły Wam w krew!

Będę się starała wspomnieć o wszystkich istotnych kwestiach – niezbędniku do zabrania, orientacyjnych kosztach, przebiegu podróży i atrakcjach. Wszystko oczywiście okraszę kilkoma zdjęciami i mimo, że o niektórych miejscach już może nie będę wszystkiego pamiętała, dołożę wszelkich starań, żeby opinia była obiektywna i zawierała wszystkie niezbędne elementy wspomniane wyżej.

Może jakiś domkowicz będzie w końcu chętny do wyjścia za próg, a podróżnik odkryje coś, czego wcześniej nie widział?

Nie chcę tutaj chyba pisać o moich największych podróżniczych marzeniach, choć na pewno każdy jakieś ma – w przyszłości bardzo chciałabym zobaczyć starożytne Chiny, Indie i Dubaj, ale póki co marzenia te są dla mnie nie do doścignięcia – piszę o tych miejscach, żeby zapamiętać, że kiedyś na pewno muszę je odwiedzić, a Wy? Macie jakieś typowo podróżnicze marzenia? Dawajcie znać i bądźcie gotowi, bo ten wpis, to tylko wstęp!

A zacznę chyba od Francji, bo to świeża sprawa z maja tego roku, a dla mnie duże przeżycie, bo byłam tam pierwszy raz w życiu i to z rodzicami i siostrą chłopaka :D

Śledźcie dla pozostania na bieżąco!

sobota, 28 października 2017

Banfi bez kitu

Banfi bez kitu

Hej!


Dzisiaj krótko - startuję z moją osobistą akcją wcierania Banfi! Jeśli jesteście chętne - dajcie znać w komentarzu, możemy motywować się wzajemnie! 

Asortyment wcierkowicza!
Banfi to węgierska wcierka, produkowana przez firmę Herbaria na Węgrzech. Podobno jest popularna już od dawna, ale ja znam ją dopiero od czasu, gdy Aga zaczęła o niej mówić.

Skład: Alcohol, Aqua, Cochlearia Armoracia Root Extract, Brassica Alba Seed Extract, Juniperus Communis Fruit Extract, PEG-40 Hydrogenated Castor Oil, Parfum, Origanum Majorana Extract, Phenoxyetanol, Ethylhexylglycerin, Citric Aci, Hexyl Cinnamal, Linallol, Butylphenyl Methylpropional, Hydroxyisohexyl 3-Cyclohexene Carboxaldehyd, Citronellol, Benzyl Benzoate, Limonene, Geraniol, Benzyl Salicilate, Hydozycitronellal.

Widzę, że skład mojej wcierki różni się od składu podanego w sklepie (Alcohol, Cochlearia Armoracia Extract, Brassica Alba (and) Juniperus Communis (and) Origanum Majorana Extract, PEG-40 Hydrogenated Castor Oil, Parfum, Hexyl Cinnamal, Linallol, Butylphenyl Methylpropional, Hydroxyisohexyl 3-Cyclohexene Carboxaldehyd, Citronellol, Benzyl Benzoate, Limonene, Geraniol, Benzyl Salicilate, Hydozycitronellal, Citric Acid, Aqua). Pewnie wynika to z tego, że moja wcierka jest już z drugiej dostawy.

Moja w porównaniu do składu na stronie została mocniej rozcieńczona - Aqua na 2 miejscu zamiast ostatnim, a także ekstrakt z oregano mamy dopiero po zapachu. Martwi mnie natomiast dodanie phenoxyetanolu, teraz kobiety w ciąży powinny uważać :(
Zapach jest delikatnie chrzanowy, nie drażni!

Udało mi się namówić dwie koleżanki na wcierkę, ja startuję z wcieraniem codziennie - co będzie u nich... nie wiem! Na zakup zdecydowałam się po pierwszej akcji u Kingi - BLOG. Głośno było i u Agi i na włosingu - w końcu wcierka do niedawna była w napieknewlosy.pl na wyłączność. Teraz możecie obserwować rozrastającą się ilość punktów, gdzie jest dostępna, no i dołączać do wcierania!
Jesień to piękna pora, niestety zdradliwa ze względu na "przesilenie" i wypadające włosy. Zaobserwowałam też u siebie spore przerzedzenie włosów na bokach głowy, liczę na wysyp bejbików, zagęszczenie i super efekt po skończeniu kuracji :)

Tak wyglądają boki mojej głowy i środek teraz:


Tutaj trochę moich włosów w momencie startu:
zaczynam z długością 89 cm, pasmo kontrolne na środku czoła ma 38 cm. Zobaczymy, gdy wcierka się skończy!


Trzymajcie kciuki!

Polecany post

Szampon - jaki wybrać i jak go dobrać

Kompendium o skórze głowy Skoro wiele z Was nie stosuje metody CG (i ja w pełni rozumiem wskazania, które to wymuszają), a wszelkie pro...