W końcu w wolnym dniu mam szansę wrócić do wakacji! Jeszcze nie pokazałam Wam moich ulubionych włosowych kosmetyków z lata, teraz mam już komplet zdjęć i w końcu trochę realniejsze przedstawienie koloru - wszystkie robione lustrzanką :)
1. Podstawowy - po prostu must have!
Kallos Color - używany nie tylko na wakacjach, ale przed i po. Sprawdza się zawsze. Do mycia, do czesania, pod stylizator. W tej chwili kończę już drugi słój.
2. Żel aloesowy - po słonej wodzie i całym dniu maszerowania w słońcu włosy tracą wilgoć, ten żel nie tylko nawilża, ale i cudnie zmiękcza moje włosy. Oczywiście na żel należy nałożyć olej lub mocno emolientową odżywkę.
3. Olej kokosowy Vatika, olej awokado Nacomi - to dwa oleje, któych używałam podczas wyjazdów wakacyjnych. Oleje jak oleje, chyba nie było żadnych efektów wow.
4. Najpotrzebniejsza część pielęgnacji (zaraz po Kallosie Color) - żel Syoss men powerhold. Dobrze utrzymuje skręt i jest już gotowy - nie trzeba martwić się gotowaniem glutka, co zawsze jest dość kłopotliwe poza domem.
5. Na użytek sporadyczny, ale też nie szkodził mi używany praktycznie codziennie we Włoszech przy temperaturach do 44 stopni w cieniu - szampon Ecolab z aloesem. Używaliśmy go wspólnie z chłopakiem i oboje byliśmy zadowoleni.
6. Cięższa artyleria - balsam do ciała Omia. Na dociążenie fruwających końcówek, do lepszej definicji i ogólnie - humektanty plus emolienty :)
Zabrakło mi protein na wakacjach, dlatego po nich sięgnęłam po maskę Anwen do włosów średnioporowatych winogrona i keratyna, ale niestety nie zauważyłam znowu żadnych spektakularnych efektów.
Przez wakacje stosowałam dość restrykcyjne CG, ale... zużyłam dwie maski Babuszki Agafii w saszetkach, które myły super długość, dobrze się pieniły. Jedna miała trochę protein w składzie. Były bezsilikonowe, ale niestety z quaterniami-80. Na razie do nich nie wróciłam.
To teraz pora na trochę słonecznych zdjęć!
Zacznę Francją, gdzie byliśmy w maju. To zdjęcia jeszcze sprzed mojego nawrócenia na drogę włosomaniaczą. Widać brak definicji fal i brak ombre. Teraz za nimi tęsknię.
 |
| Mont Saint Michel, Normandia |
 |
| Saint Malo, mury dookoła miasta |
 |
| Dinan, średniowieczne miasto i most w kierunku Rennes |
Pielęgnacja opisana na górze rozpoczyna się Włochami, gdzie byliśmy od końca lipca do połowy sierpnia. Na włosach mam świeże ombre i jedną warstwę henny.
 |
| Rzym - koloseum |
To już chyba czwarty dzień wycieczki, byliśmy na Włochach szlakiem pomarańczy zorganizowanych przez popularne biuro podróżny. To już nasza druga wycieczka z tym biurem, pierwszy raz w 2014 roku pojechaliśmy do Grecji. Było pięknie, choć termin to też przełom lipca i sierpnia, to w tym roku było znacznie goręcej! Mieszanka zdjęć z Grecji dla ukazania zmiany włosowej :D
 |
| To mój naturalny kolor, pod spodem wystaje rozjaśniona część, która kiedyś była ruda, a później się sprała |
Powrót do Włoch - kolejne dni wycieczki już na dole buta.
 |
| Pompeje - główny plac targowy |
 |
| San Giovanni Rotondo - włosy spięte w wysoki kucyk na czubku głowy, stylizacja Syossem |
Ostatnie miejsce wycieczki - San Marino. Widok z samej góry!
 |
| San Marino, San Marino |
Później byłam w Chorwacji, kilka zdjęć bez zbędnych opisów:
 |
| Jedyne tutaj zdjęcie z telefonu - morze adriatyckie, Makarska |
 |
| Wyspa Brac, Bol |
 |
| Szybenik - piękne średniowieczne miasto, całe w kamieniu, z Twierdzą - niemal tak piękne jak Dubrownik :) |
I Londyn, chyba najbardziej się zakochałam ze wszystkich miejsc, mimo że była to połowa września i dość kapryśna pogoda.
 |
| Zaraz po przyjeździe, stacja King's Cross, ze znakiem metra |
Włosy myłam w domu wieczorem poprzedzającym dzień wyjazdu, nawet nie wiem, czy nakładałam stylizator, nie miałam do tego głowy, choć wyglądają na Syossa. Do Londynu wzięłam tylko mikro pudełeczko Kallosa Color, bo pojemności do samolotu są dość ograniczone. Włosy podczas 3-noclegowego wyjazdu umyłam raz.
 |
| Londyn, kładka Golden Jubilee Bridge, widok na Shard |
 |
| Oxford, Muzeum Historii Naturalnej, Pitt Rivers |
 |
| Londyn, Muzeum Historii Naturalnej, przekrój pnia Sekwoi |
 |
| Tower of London i znowu widok na Shard |
 |
| Promenada przy Tamizie, HMS Belfast za mną |
 |
| Londyn, British Museum, sarkofagi egipskie |
No i wakacje dobiegły końca. Jakbyście byli zainteresowani dokładnym przebiegiem, wrażeniami, większą ilością zdjęć (już bez włosów) z moich wycieczek - dajcie znać, chętnie opiszę. A może pojawią się zupełnie gdzieś indziej... Na razie nie wiem. W każdym razie - dajcie znać.
No i jak Wam się podobają moje włosy z 2014 roku? Mam teraz trochę zonka, może warto było zostać przy naturalnym kolorze... Też piszcie śmiało! Teraz przynajmniej mam oryginalny kolor :D