
Śmiech przez łzy, nocne spacery i „no jednak zabłądziliśmy”Historia mojego pierwszego porodu nie jest niezwykła. Urodziłam córkę wywalczonymi siłami natury w szpitalu powiatowym w Oleśnicy. To była naprawdę zimowa niedziela. Mróz około 10 stopni poniżej zera, 24 stycznia, a w samej Oleśnicy padał śnieg! Nie udało mi się z tym śniegiem na ślub, to udało się na poród. W domu na wpół trzeźwo myśląca...