Hej!
Wiem, że w temacie peelingów obracam się już na blogu naprawdę długo, ale pora usystematyzować tę wiedzę w zakresie skóry głowy. Jest to chyba najważniejsza czynność, o której zdarza Wam się nie wiedzieć lub na którą nie zwracacie uwagi, a ja w kompendium muszę o niej napisać!
Jeśli tu jesteście, to będziecie wszystko wiedzieć! Zapraszam na wpis!
Rodzaje peelingów niezależnie od przeznaczenia:
- mechaniczne - ścierne z dodatkowymi drobinkami (przykład - Natura Siberika, recenzja TUTAJ)
- chemiczne:
- enzymatyczne - rozpuszczają martwe komórki naskórka poprzez działanie enzymów owocowych lub ziołowych na keratynę (Basil Element oczyszczający peeling)*
- kwasowe (Bandi Trichoestethic)*
Mechaniczne
Peelingi mocniejsze, z większymi i ostrzejszymi drobinkami mogą "rysować" skórę, uwrażliwiać ją, niewłaściwie wykonane mogą bardziej zaszkodzić niż pomóc, np. osłabiając łodygi włosów tuż przy skórze - takie osłabione włosy będą dużo podatniejsza na złamania, a co za tym idzie - przerzedzenia.
Według mnie idealną odmianą peelingu mechanicznego jest peeling DIY z glinki, o którym mówiłam Wam już wiele razy. Wystarczy wsypać odrobinę glinki do pojemniczka z odżywką myjącą lub ulubionym szamponem, wymieszać i wetrzeć!
Ja później taki peeling tylko spłukuję i świeżość włosów zostaje przedłużona o 1 dzień. Glinkę dobieramy do potrzeb skóry - najlepsza do przetłuszczającej się skóry będzie zielona, ja używam też niebieskiej i czerwonej, bo akurat takimi dysponuję. Myślę, że nie ma większej różnicy :)
Chemiczne
Większość peelingów chemicznych jest już dostępna na rynku, nowością jest też wprowadzony niedawno do Rossmanna peeling Biovaxa z białą glinką oraz z czystkiem i czarnuszką (link do Pani Blondynki, która już go testowała), choć nie miałam z nim do czynienia, to po składzie wydaje się właśnie pasować do tej kategorii mimo drobinek.
Domowy peeling enzymatyczny możemy wykonać z sody oczyszczonej z dodatkiem miodu i np. jakiegoś naparu (pokrzywa? skrzyp?) lub octu jabłkowego z wodą :) Peelingi chemiczne wymagają rozprowadzenia na skórze i pozostawienia na pewien czas, aż zaczną działać - np. 10-1 minut. Pamiętajcie, że domowe mogą mieć większe stężenie substancji aktywnych, więc trzymajcie krócej i pilnujcie, żeby nie stało się nic niepożądanego.
Cukier, sól i kawa
Na koniec zostawiłam sobie najbardziej kontrowersyjne dla mnie substancje wykorzystywane przez Was do peelingu skóry głowy. Absolutnie nie popieram używania cukru i soli na skórze uszkodzonej, chorej. Cukier jest idealną pożywką dla patologicznej flory bakteryjnej i grzybów, które mogą powodować przeróżne konsekwencje. O ile cukier jest świetnym, naturalnym składnikiem do peelingu ciała, a nawet przepis znajdziecie już TUTAJ na blogu, to do skóry głowy naprawdę trzeba z nim uważać, a przede wszystkim dobrze spłukiwać, jak już się na niego zdecydujecie. Takim cukrowym peelingiem do skóry głowy jest np. Vianek - link.
Najbardziej obojętnym ścierniwem będzie kawa, która jednak nie rozpuszcza się w wodzie i może być ciężka do wypłukania, podobnie jak drobinki z peelingu Natury Siberiki.
Udało mi się też w końcu nagrać nowy filmik, na którym zobaczycie dokładnie, jak peeling nakładać, jak masować skórę głowy i zawsze na żywo inaczej widać!
Mam nadzieję, że wpis pomógł Wam usystematyzować wiedzę, a wszystko dla powtórzenia zobaczycie w filmiku <3 Zapraszam do subskrybowania!
*Granica pomiędzy peelingiem enzymatycznym a kwasowym jest dużo bardziej widoczna w przypadku kosmetologii i zastosowań do cery - dla nas dostępne produkty do skóry głowy mogą bazować i na enzymach i kwasach, więc podział z przykładami na górze traktujcie proszę jak wskazówkę, a nie sztywną klasyfikację.


