poniedziałek, 3 grudnia 2018

Świąteczna wishlista bez kitu - prezenty i zakupy

Nie wiem jak jest u Was, czy to kontrowersja lub temat tabu, ale prezenty pod choinkę nie tylko w mojej rodzinie są jednymi z większych bolączek. Babcia kupująca skarpety lub rajstopy w rozmiarze dwa razy za dużym, wypychanie paczek bombonierkami, żeby tylko tam coś było… No przecież to nie ma sensu!



Ostatnio wpadłam na pomysł, żeby zacząć tworzyć swoją wishlistę. Co na nią wybrałam, napiszę Wam pod koniec wpisu, na razie skupię się na innych aspektach. 
Kupowanie co popadnie, bo wypada - no tak. Każdy lubi dostawać prezenty, może te niespodziankowe są lepsze, ale tylko wtedy, kiedy naprawdę jesteśmy z nich zadowoleni! Przyznajcie się z ręką na sercu - wolicie dostać prezent niespodziankę, czy taki, jaki faktycznie Wam się przyda?

Co kupić dziecku?


Wiele prezentów = większe koszta, zwłaszcza, jeżeli mamy sporą rodzinę, a już całkiem, kiedy w tej rodzinie jest sporo dzieci. Wiadomo, że one najbardziej cieszą się z tych prezentów, ale czy myślimy też o tym, że zaraz po rozpakowaniu trafiają one do skrzyni obok innych, początkowo lubianych zabawek, i nieraz tam już zostają… Ten fakt najbardziej skłania mnie do planowania prezentów i ustalania „co komu”. W przypadku dzieci właśnie bardziej spektakularny prezent, kupiony przez pół rodziny, ma szansę na zostanie prawdziwym hitem i bohaterem zabaw na długi czas, a kolejny świecący samochodzik, czy gadająca lalka… No cóż.


Drogi prezent to lepszy prezent?


Prezent wyżej punktowany, to przeważnie dobry jakościowo, niekoniecznie niewiadomo jak drogi, lecz jednak potrzebny danej osobie i po prostu spersonalizowany. Drogie prezenty mogą być jeszcze bardziej nieprzydatne niż te z „chińczyka”. Na kupno prawdziwie super prezentu, nie oszukujmy się, mają szansę tylko te osoby, które dobrze się znają, są blisko, właśnie z najbliższego otoczenia. Nawet mała rodzina nie spędza ze sobą wiele czasu, jeśli poszczególne najmniejsze jej komórki mieszkają choćby w innych miastach. Inaczej wymaga to o wiele większego zaangażowania, przeprowadzenia niejako wywiadu lub pytania wprost, co tę przyjemność trochę odbiera. 
Prezent każdy dla jednego, to dobra opcja. Nieraz takie metody były praktykowane wśród członków jednej klasy czy w pracy - ustalamy budżet i losujemy, dla kogo mamy prezent przygotować. Wtedy o wiele łatwiej zrobić potrzebny resaerch tylko dla jednej osoby. Wtedy i budżet może być wyższy, i poziom dopasowania takiego podarunku.


Pieniądze na prezent? 


Od kilku lat dostaję w prezencie pieniądze. Jest to bardzo dobry sposób na „wymiganie się”. Z drugiej strony jednak - nie do końca widzę w tym sens. Kiedy każdy dorosły obdaruje się nawzajem (załóżmy 50 zł) to też tak, jakby nie obdarował drugiego niczym. Bez sensu. Ja jako student, wnuczka i osoba niezarabiająca mam farta, bo tej kasy nie muszę przekazywać dalej, innym i mam szansę sobie coś kupić, obdarowując drobnymi podarunkami innych, co też jest bez sensu, jak wspomniałam wyżej. Dlatego starałam się zawsze wymyślić coś małoinwazyjnego - ramka ze wspólnym, rodzinnym zdjęciem, dobra herbata, która zawsze zostanie wypita lub słodycze… Choć sama nienawidzę ich otrzymywać, bo później wypadałoby je zjeść!


Przykładowa wishlista prezentów pod choinkę dla kobiety


W tym roku zrobiłam konkretną wishlistę z różnym budżetem. Pierwszy wymarzony prezent kosztuje niewiele ponad 50 zł i jest to krem Fridge - polskiej marki kosmetyków naturalnych z absolutnie obłędnym składem. Najlepiej ten pod oczy, bo nie znalazłam jeszcze lepszego, a ten jest mega dobrze się zapowiadający. Drugi, odrobinę droższy prezent - choć niekoniecznie - to duża świeca Wood Wick. Sporo dobrego się o nim naczytałam, mają knoty z prawdziwego drewna, strzelają jak drewno w kominku, takie w miniwersji, a do tego obłędnie pachną. Około stówki są wszelakie pędzle MBrush by Maxineczka - z każdego (oprócz do eyelinera) bym się ucieszyła! Najlepiej 06 lub 07, bo są to cuda blendujące, a na razie nie używam zbyt wielu kosmetyków. 130 zł i ciut wzwyż - koszula nocna, taka wiecie, z prawdziwego zdarzenia, co najmniej do kolana, biała, z bawełny najwyższej jakości! Mamaginekolog narobiła mi poważnej ochoty na swoją Dalię, która jeszcze nie jest w sprzedaży! Najdroższy prezent na liście to odkurzacz iLife, ten co sam odkurza. Moi rodzice taki mają (chyba wersją v4) i są zadowoleni. A ja mam bzika na punkcie podłogi, jakby sobie jeździł raz na dwa dni, to ja miałabym psychiczny komfort absolutny!
W zeszłym roku zbieraliśmy na prezent razem z chłopakiem i padło na robota planetarnego Kenwood - jest cudny, na pewno więcej Wam o nim kiedyś napiszę, jeśli tylko będziecie chcieli :) Pod uwagę braliśmy wtedy też konsolę, ale jesteśmy już za duzi i jednocześnie jeszcze za młodzi, żeby sobie kupić. Może kiedyś.
Dajcie znać, co myślicie o mojej wishliście i podejściu do prezentów. Moje propozycje dla włosomaniaczki oczywiście też się jeszcze pojawią, a póki co - do następnego! <3


P.S. Jeśli tęsknicie, a nie macie pojęcia o co chodzi z tym obrazkiem powyżej, to koniecznie wejdźcie na YouTube, bo tam czekają już moje dwa Vlogmasy!

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Pozostawiając komentarz, wyrażasz zgodę na przetwarzanie Twoich danych osobowych oraz akceptujesz Politykę Prywatności. Administratorem Twoich danych osobowych jest Sara Sarkowicz, adres e-mail: shidless.home@gmail.com. Szczegółowe informacje o przetwarzaniu danych osobowych znajdują się w polityce prywatności.

Chętnie odpowiem na każde pytanie, możesz je też zadać w wiadomości prywatnej na fb lub ig!
Pewnie wpadnę na Twojego bloga, jeśli go posiadasz, nie zapraszaj w komentarzu :)

Bardzo dziękuję, że tu jesteś! Miłego dnia!

Copyright © 2016 po prostu bez kitu , Blogger